Sikorowscy live: W tym kraju niszowi?

Występ Andrzeja i Mai Sikorowskich (21.09) przywiódł do Sali Gotyckiej komplet widzów. Miłośnicy „piosenek z tekstem” dostali tych piosenek aż dwadzieścia i podobały im się tak bardzo, że żegnali artystów spontaniczną owacją na stojąco.

  • Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Koncert Mai i Andrzeja Sikorowskich w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków


Andrzej Sikorowski w piosence „Przestroga dla córki” śpiewał kiedyś: „Jeśli szacunek masz dla treści / i ważne są dla ciebie słowa, / to o karierze wielkiej nie śnij, / w tym kraju jesteś już niszowa.” Zgrabne, ale czyż nie nazbyt kokieteryjne postawienie sprawy? Wszak ta imponująca frekwencja – szczególnie przy cenach biletów w widełkach od 60 do 80 zł; studenci mogli wejść za mniej, ale to nie ten target – świadczy o zgoła nieniszowej popularności. W „tym kraju” nie jest chyba też gorzej niż w innych, a sam lider Pod Budą jest autorem dobrych kilkunastu jeśli nie kilkudziesięciu szeroko rozpoznawalnych i często grywanych w radiach hitów (oprócz swoich, także paru napisanych dla Maryli Rodowicz – w tym słynnej „Rozmowy przez ocean”). „Tu nie ma czasu na myślenie, / tu metafora niedomaga / i inne są walory w cenie, / i na antenie inna flaga” – śpiewa dalej Sikorowski w swojej „Przestrodze” i doprawdy trudno domyślić się, dlaczego akurat ten twórca tak kiepsko ocenia liryczną i muzyczną wrażliwość swoich rodaków.

Strategia działa znakomicie

Cóż, ubolewać nad stanem ducha i gustem szerokich mas, i troszkę przy okazji dowartościowywać siebie i swoją publiczność, to święte prawo każdego artysty. Trzeba przyznać, że taka strategia, wszystko jedno, mimowolna czy świadoma, działa znakomicie. Podczas półtoragodzinnego koncertu Sikorowskich w Sali Gotyckiej panowała atmosfera wzajemnej sympatii i aprobaty, publiczność kupowała zarówno samego Andrzeja (m.in. „Bardzo smutna piosenka retro”, „Przy niedzieli zabawa”, „Na całość”), jak i jego duety z Mają (m.in. „I nic, i nic”, „Koledzy taty”, „Nie jestem trendy”), ciepło reagowała również na lubiane przez nich greckie klimaty („I garsona”). Żartobliwa konferansjerka słynnego ojca budziła aż nadto żywiołowe reakcje na widowni, głos jego córki robił widome wrażenie na zebranych, a pozostający w znakomitej formie gitarzysta Jacek Królik doczekał się naprawdę gromkich i – to akurat wypada stwierdzić bez żadnej ironii – w pełni zasłużonych oklasków. Publiczność co prawda została ulokowana na krzesełkach, ale potrafiła się czasem rozkręcić, zwłaszcza pod koniec koncertu; do „To było” z repertuaru Maryli Rodowicz, zresztą kolejnego dużego hitu spod pióra Sikorowskiego, bujali się już zgodnie wszyscy: i ci na parterze, i ci na balkonie.

O to chodzi?

I w zasadzie można by powiedzieć, że o to chodzi, ludzie są zadowoleni, artysta, co by nie mówił i przed czym by nie przestrzegał własnych ambitnych latorośli, zapewne też, ale pozbawiona zaangażowania (a więc może choć trochę zbliżona do obiektywizmu?) obserwacja scenicznych ujawnień Andrzeja i Mai Sikorowskich daje się spuentować tylko jednym wnioskiem. Żeby w pełni cieszyć się z ich koncertów – a może i całej w ogóle twórczości – trzeba być doskonale odpornym na minoderię i bałamutne deklaracje typu „Kompletnie nie przystajemy do świata, w którym rządzi właściwie budowany PR”. Niestety nie każdy może to o sobie powiedzieć

Zgłoś uwagę