PPA 2018: Katarzyna Groniec. Ach!, co to był za koncert

Kolejny powrót Katarzyny Groniec na scenę Przeglądu to jej następny wrocławski sukces. Utworami ze świeżo wypuszczonej na rynek (premiera 16 marca) swojej płyty pt. „Ach!” prawie zahipnotyzowała publiczność 39. PPA podczas koncertu 20 marca br. Duża w tym zasługa charyzmy artystki i pięknie pomyślanej koncertowej „inscenizacji”. Świetny balans między piosenką i aktorstwem.  

  • Występ Katarzyny Groniec na 39. PPA, fot. Łukasz Giza

    Występ Katarzyny Groniec na 39. PPA, fot. Łukasz Giza

  • Występ Katarzyny Groniec na 39. PPA, fot. Łukasz Giza

  • Występ Katarzyny Groniec na 39. PPA, fot. Łukasz Giza

  • Występ Katarzyny Groniec na 39. PPA, fot. Łukasz Giza

  • Występ Katarzyny Groniec na 39. PPA, fot. Łukasz Giza

  • Występ Katarzyny Groniec na 39. PPA, fot. Łukasz Giza

    Występ Katarzyny Groniec na 39. PPA, fot. Łukasz Giza

  • Występ Katarzyny Groniec na 39. PPA, fot. Łukasz Giza

  • Występ Katarzyny Groniec na 39. PPA, fot. Łukasz Giza

  • Występ Katarzyny Groniec na 39. PPA, fot. Łukasz Giza

  • Występ Katarzyny Groniec na 39. PPA, fot. Łukasz Giza


Od czasów gdy jako 16-latka wygrała poznański Festiwal Młodych Talentów, a potem m.in. zdobyła Grand Prix na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu w 1997 r., Katarzyna Goniec z każdym następnym rokiem swojego życia, a potem profesjonalnej scenicznej kariery udowadniała, że piosenka to jej naturalny żywioł. Żywioł, którym potrafi umiejętnie „manipulować”, nadając mu wyrazistości i głębi w miarę, im bardziej dojrzałą artystką się staje.

Nie jest to jednak jakaś zimna kalkulacja i świadome czarowanie widza i słuchacza „na siłę”. Katarzyna Groniec, mimo wieloletniej wprawy i pewnie także świadomości, że publiczność ją uwielbia, zachowuje bowiem naturalny wdzięk, gdy w swoich interpretacjach łączy ironię z liryzmem, poczucie humoru ze smutnym przesłaniem niejednej piosenki, za każdym razem eksponując jednak swój sceniczny pazur. 

I świadkami tego wszystkiego byliśmy podczas wtorkowego koncertu na Dużej Scenie Capitolu.

Napisała, skomponowała, wykonała

Większość zaśpiewanych przez Katarzynę Groniec piosenek – z towarzyszeniem dwuosobowego wokalnego wsparcia oraz muzycznego tria (Łukasz Damrych: instrumenty klawiszowe, Tomasz Pierzchniak: bas, kontrabas i Łukasz Sobolak: perkusja) – pochodziła z jej najnowszej płyty „Ach!” (premiera 16 marca 2018), firmowanej przez Warner Music Poland. Teksty w większości napisała Katarzyna Groniec, oprócz niej także Barbara Wrońska („Na pół”, „Nie kocham”, „Się rozpłacz”), a muzykę skomponowali – Marcin Macuk (Hey), Barbara Wrońska i Katarzyna Groniec.

Ale w całość wydarzeniana deskach Capitolu, które tak naprawdę było minispektalem z wykorzystaniem multimedialnej animacji (w której również „zagrała” Groniec), udało się także sprawnie wpleść już dobrze znane utwory artystki, ze znakomitą „Pin-up Princess” na czele.  

Twórcy koncertu zrobili sporo, aby jego oprawa stała się godna zarówno renomy artystki, jak i miejsca jego prezentacji. Świetna animacja z rysunkami Pauliny Korbaczyńskiej (której obraz ilustruje także okładkę alumu „Ach!”), jako swoista „podpora” dla zagranego na scenie przez Groniec słowa, nienachalna, ale dopełniająca całości choreografia, frapująca gra świateł, a nawet sceniczne kostiumy wszystkich wykonawców koncertu – przemyślana artystycznie koncepcja pod okiem Cezarego Studniaka, szefa PPA, zasłużyły na dodatkowe oklaski. 

Posłuchaj jednej z piosenek – „Nie kocham” to singel promujący album „Ach!”.   

Rzecz o stratach i zyskach i potrzebie uczuć

Na scenie Capitolu Katarzyna Groniec odegrała słowa, które zaświadczają o utracie sensu, nadziei, przywiązania i bliskości z powodu naszych fobii, strachów czy niezrozumienia z jednej strony, a z drugiej o wysiłkach powrotu do „ziemi obiecanej”. Lądu, który – gdy uda się go osiągnąć po raz kolejny – musimy często znowu opuścić, i to w zasadze na własne życzenie.

Wydawałoby się więc, ze smuta wokół i smutą pogania, jednak Groniec nie poddaje się bez walki. Tonąc w swoich piosenkach w strugach deszczu, finalnie wychodzi boso na suchy piasek, naprzeciw niebieskiemu niebu i „baraszkującym” na drzewach ptakom, które prawie zawsze zapowiadają nadchodzącą wiosnę. Nadzieję na nową miłość.

Z takim przesłaniem zostawia swoich słuchaczy Groniec-piosenkarka i Groniec-aktorka, zdając się mówić, że tego trzymać się trzeba. O tym, że robi to za pomocą swojego niesamowitego głosu, który „w rękach” artystki jest tak naprawdę fantastycznie nastrojonym instrumentem, zwłaszcza fanów artystki przekonywać nie trzeba.

 

  

Zgłoś uwagę