Złość zżera? W czym pomoże rzecznik pasażera [ROZMOWA]

Dlaczego nie można wieźć autobusem drewnianej walizki? Na co najczęściej skarżą się podróżujący autobusami? Ile aktualnie kosztuje przyjemność jazdy na gapę i jak zdobyć rabat od tej opłaty? Rozmowa z Arkadiuszem Kucharskim, rzecznikiem praw pasażera we Wrocławskim MPK.

  • Arkadiusz Kucharski, rzecznik praw pasażera MPK Wrocław

    Arkadiusz Kucharski, rzecznik praw pasażera


Arkadiusz Kucharski, rzecznik praw pasażera, dyżuruje od poniedziałku do piątku w godz. 8-10, środy – w godz. 15-17, MPK Wrocław, ul. Prusa 75-79, rzecznikpasazera@mpk.wroc.pl, tel. 71 325 08 33. W czasie pandemii zachęcamy do kontaktu zdalnego. 

– Naprawdę zawsze stoi Pan po stronie pasażerów?

Naprawdę. Przepisy przepisami, ale ważna jest też ludzka twarz instytucji. Dlatego chętnie zajmuję się każdą sprawą, z którą zwracają się do mnie korzystający z usług wrocławskiego MPK. Zdarza się, że pomimo np. wcześniejszego ukarania kogoś wezwaniem do zapłaty za nieposiadanie biletu, umarzam taką karę. Bo na przykład wystąpiły okoliczności, które tak po ludzku, warto wziąć pod uwagę. Niekiedy jednak, pomimo moich chęci, nie mogę pomóc, bo sprawa jest jasna i nie można przyznać racji pasażerowi. Żadnego zgłoszenia nie pozostawiam bez odpowiedzi. Pasażer zawsze otrzyma wyjaśnienie. W lutym br. na moje biurko trafiło 140 spraw. Ponad połowę, jak zwykle, udało mi się załatwić pozytywnie dla wnioskujących.

Czytaj też: MPK powołało rzecznika pasażera

Jak się do Pana zwracają pasażerowie?

Papierowo, mailowo, telefonicznie, a także osobiście. Oczywiście w czasie pandemii zachęcam do kontaktu zdalnego, ale rozumiem także tych, którzy czują potrzebę rozmowy twarzą w twarz. Najczęściej przychodzą do mnie na dyżur seniorzy, ale ostatnio zdarzyła się również pani z 1,5-rocznym dzieckiem.

Na czym polegał jej problem?

Dostała wezwanie do zapłaty za jazdę pojazdem MPK bez ważnego biletu. Tłumaczyła, że nie zdążyła go kupić, gdyż jej maluch to bardzo „żywe stworzenie”. Nie musiała mi zbyt wiele opowiadać, sam zobaczyłem, jak wygląda ten młody człowiek w akcji. Uznałem, że moja interwencja jest zasadna i od ręki załatwiliśmy rzecz w Biurze Obsługi Pasażera pomyślnie dla tej pani.

Komu nie mógł Pan pomóc?

Chociażby takiemu podróżnemu, który poskarżył się, że kierowca autobusu wyprosił go z powodu podręcznej walizki. Gdy zacząłem się dopytywać, jak wyglądała i jakich była rozmiarów, dowiedziałem się, że to stuletni drewniany mebel. Jej wymiary upewniły mnie jednak, że mamy do czynienia raczej z kufrem, któremu bliżej do mebla niż walizki: 120 cm długości, 60 cm szerokości i 70 cm wysokości. A mebli, zgodnie z regulaminem, nie przewozimy środkami transportu publicznego. Nie da się tego bezpiecznie – dla wszystkich pasażerów – zrobić.

A hulajnogę można przewozić?

Można. Nawet elektryczną, ale powinniśmy robić to w bezpieczny sposób tak, aby nie stwarzać zagrożenia dla innych pasażerów. To jest w cenie biletu pasażera. Homologacja pojazdów wskazuje, że w jednym wozie można przewozić jeden rower lub jedną hulajnogę. Zawsze powinniśmy też stosować się do wytycznych kierującego, bo to on finalnie odpowiada za bezpieczeństwo w pojeździe. Wózek dziecięcy ma zawsze pierwszeństwo przed rowerem.

A ile kosztuje jazda na gapę?

Kara za nieposiadanie biletu wynosi 280 zł plus cena biletu. Nie płacimy kontrolerowi, tylko zlecamy przelew. Ale warto zrobić to w ciągu 7 dni roboczych, wtedy do zapłaty mamy o 40 zł mniej.

Czego dotyczą najczęściej skargi podróżnych?

Opóźnień, zachowania kierowców i motorniczych lub kontrolerów, a także stanu taboru. I o ile wcześniej trzeba było rzeczywiście uczulać kierujących pojazdami MPK, że powinni pomagać osobie z niepełnosprawnościami, czekającej na przystanku, przy wsiadaniu, tak teraz takich skarg już nie mamy. Zdarzają się za to inne skargi ws. taboru.

Pewna pani skarżyła się niedawno na tramwaj wysokopodłogowy w kontekście swojej ulubionej garderoby.

Napisała do mnie: „Zastanawiam się, ile trzeba mieć lat, w jakiej być kondycji i w co ubierać, by uznać, że można gdzieś wybrać się tramwajem. Ja stwierdziłam, że wąskie spódnice należy zostawić w szafie, a wchodzenie i wychodzenie [z tramwaju – przyp. redakcji] potraktować jako zamiennik ćwiczeń lekkoatletycznych na boisku”.

Jest dobra wiadomość dla tej pani?

Jest. Tramwajów niskopodłogowych mamy już w MPK 60 proc. Na rozkładach jazdy zaznaczone są literą „N”. Ale chcemy mieć ich docelowo 100 proc., dlatego kupujemy 46 Moderusów Gamma i planujemy kolejne inwestycje.

Wysłuchuje Pan niezadowolonych pasażerów wrocławskiego MPK od sierpnia 2019 roku, a nadal słychać optymizm w Pana głosie. Jak Pan to robi?

Ruszam się. Kilka lat temu wkręciłem się w bieganie. Robię półmaratony i maratony. W ubiegłym roku ukończyłem ultramaraton w Radkowie. Bieganie wyzwala endorfiny. Człowiek czuje się pozytywnie naładowany na cały tydzień. Chodzenie po górach czy jazda na rowerze też daje zadowolenie, bo można sobie pewne rzeczy przemyśleć i poukładać w głowie.

 

Rozmawiała Anna Aleksandrowicz



Zgłoś uwagę