Podziemny Wrocław

Przez to, że działki budowlane były za drogie, a Rynek zbyt brudny, żeby toczyć przez niego beczkę z piwem. Ponieważ wrocławianie mieli sanitariaty i wodę bieżącą w domach. Dlatego, że cesarz Wilhelm II zażądał ufortyfikowania miasta, a Adolf Hitler kazał budować bunkry, by przygotować Wrocław na naloty. Oto powody, dla których Wrocław przez wieki rozrastał się pod ziemią.

Anna Aleksandrowicz | 06 sierpnia 2021

– Najdłuższy odcinek, którym możemy obecnie przejść pod powierzchnią Wrocławia, mierzy jakieś 150 m i prowadzi od pl. Słowiańskiego do ul. Czochralskiego. Tunel jest drożny, można go przebyć bez problemu, choć nikogo nie zachęcam do nieautoryzowanych penetracji piwnic, kanałów ani jakichkolwiek ruin – zastrzega Stanisław Kolouszek z Wrocławskiego Stowarzyszenia Fortyfikacyjnego.

Stanisław Kolouszek, fot. Matek Księżarek/www.wroclaw.pl

Ukończył studia z zakresu bezpieczeństwa narodowego, a teraz robi doktorat w Instytucie Historii Uniwersytetu Wrocławskiego. Wyjaśnia nam, że podziemnego dworca i wrocławskiego metra nie znajdziemy. Chyba, że zostaną wybudowane. Jednak legendy o nich są barwne i godne przytoczenia. Za to obiektów fortyfikacyjnych, a właściwie ich pozostałości, zarówno tych średniowiecznych, jak i nowożytnych (z XIX i XX wieku), piwnic, tuneli, kanałów, bunkrów i schronów mamy we Wrocławiu całe setki.

Piwnica większa od kamienicy

Nie tylko teraz działki budowlane są we Wrocławiu drogie. Wygląda na to, że było tak od niepamiętnych czasów.

– Jeśli się nie umie budować do góry, buduje się w dół – uśmiecha się Stanisław Kolouszek i prowadzi nas na ul. św. Antoniego, by pokazać kamienicę nr 40, której piwnica znajduje się również pod podwórkiem. I wyjaśnia, że od XIII do początku XX wieku przy ulicach w pobliżu Rynku mieszkali kupcy, których wielką bolączką był brak miejsca na składowanie towarów. Dlatego budowali piwnice pod kamienicami i pod podwórkami, a potem je powiększali. Montowali nawet windy, by łatwiej było wydobyć stamtąd ciężkie ładunki.

św. Antoniego 40, fot. Matek Księżarek/www.wroclaw.pl

– Ta nasza piwnica nie jest jakaś duża, ale prowadzą do niej bardzo długie i strasznie kręte schody – opowiada dziewczyna z obsługi restauracji Karavan, otwierając nam bramę, żebyśmy mogli wejść na podwórko i zobaczyć drugą stronę kamienicy. – Właściwie większość obiektów przy św. Antoniego i Włodkowica ma piwnice ponad obrys budynku – tłumaczy Kolouszek.

Czyściej w tunelu niż w Rynku

Przejście między Piwnicą Świdnicką, najdłużej funkcjonującym bufetem zakładowym w Europie, a kamienicą Pod Złotym Dzbanem (teraz Rynek 23) istnieje naprawdę.

Powstało z praktycznej potrzeby. Otóż jak sama nazwa wskazuje, w Piwnicy rajcowie wrocławscy i inni wrocławianie ze smakiem pili piwo ze Świdnicy. Wiemy, że do rodziny już wtedy wcale ich nie ciągnęło, a niejedna żona własnym drewniakiem drogę do domu pokazywać mężowi musiała. Gdy doszło do nieporozumienia i Świdnica piwa przysyłać już nie chciała, zaczęto je warzyć w pobliskiej kamienicy.

Był rok 1519 i w Rynku handlowano na całego inwentarzem martwym i żywym (bydło). Co spadło na ziemię to na niej leżało i tworzyło tzw. warstwę mierzwy (nieczystości złożone m.in. z nawozu). Nawet dla współczesnych musiała być obrzydliwa, skoro wolano wykopać tunel czy połączyć piwnice, byle nie toczyć po niej beczki z chmielowym trunkiem.

Wyjście ewakuacyjne ze schronu p.atomowego z lat 50. ub. wieku, Rynek-Ratusz 15, fot. Marek Księżarek/www.wroclaw.pl

Gigantyczny separator

Z budowli technicznych istnieje szereg różnych kanałów technologicznych, których najbardziej rozbudowaną sieć tworzy system kanalizacji sanitarnej i deszczowej. Niemcy w XIX w. budowali w Breslau kanalizację ogólnospławną. To znaczy, że ścieki i deszczówka są do dziś transportowane jednym kanałem, a rozdzielenie ich następuje w obszernym podziemnym pomieszczeniu, zwanym separatorem.

Czytaj też: Nieznany Wrocław – przepompownia Stary Port

– Taki separator powiązany z syfonem prowadzącym ścieki pod dnem Odry do przepompowni w Porcie Miejskim znajduje się przy ul. Długiej i jest naprawdę gigantyczny – opowiada Stanisław Kolouszek.

 

Festung Breslau, czyli Twierdza Wrocław

W 1889 r. naczelne dowództwo armii niemieckiej podjęło decyzję o stworzeniu Festung Breslau. Budowano ją ponad 30 lat. W pierwszym etapie rozbudowy fortyfikacji (lata 90. XIX w. – 1918) powstało prawie trzy czwarte wszystkich umocnień.

Pozostałe obiekty zbudowano w okresie międzywojennym oraz podczas samej II wojny światowej. Po wojnie rozpoczęto likwidację fortyfikacji, choć nie na całej linii umocnień. Na zespół obiektów twierdzy składa się wiele budowli militarnych, tworzących pierścień umocnień wokół miasta. Od strony południowej wewnętrzną linię obrony wyznaczał nasyp kolejowy, a od północy stanowiska obronne w linii rzeki Widawy. Dziś znajdziemy tam liczne schrony i forty piechoty.

Jeśli ktoś chciałby się tam wybrać i obejrzeć wszystkie, najlepiej jeśli to zrobi na dwóch kółkach z mapą „Obiekty militarne Wrocławia. Trasa rowerowa”, wydaną przez Wydział Inżynierii Miejskiej Urzędu Miejskiego Wrocławia.

To wycieczka na kilka razy, bo trasa liczy 54 km, a żeby coś zobaczyć, dobrze jest zaopatrzyć się również w latarkę.

Fort nr 6 przy Polanowickiej

Tylko trzy (fort nr 6, 9 i 14) z 40 mniejszych i większych schronów i fortów Festung Breslau mają obecnie gospodarzy. Fortem Piechoty nr 6 opiekuje się Wrocławskie Stowarzyszenie Fortyfikacyjne.

fot. Stanisław Kolouszek

– Jesteśmy na etapie osuszania, ale można nas odwiedzać, by poczuć atmosferę I wojny światowej – zaprasza Stanisław Kolouszek.

Fort nr 6 przy ul. Polanowickiej na początku był zbudowany dla 250 żołnierzy, potem – 170. Na jedną izbę przypadało 24. Dzienne racje jedzenia były mizerne, ogrzewali się ciepłem z piecyka. Wentylacja pochodziła z wentylatora, która strasznie hałasowała. Mieli punkty oświetleniowe, ale gazety nie dało się przy nich czytać. Załogę tworzyli najczęściej wrocławianie. Mieszkali tam maksymalnie po trzy doby, bo nie wytrzymywali dłużej z powodu ciemności i zimna. Wiedziało o tym nawet dowództwo.

Wrocławskie Stowarzyszenie Fortyfikacyjne czeka w każdą sobotę w godz. 10.00-14.00 na chętnych zwiedzenia i posłuchania historii o forcie. Wstęp wolny. Dojazd autobusem 144. Trzeba wysiąść na przystanku Starościńska.

Fort nr 9 przy Pełczyńskiej

W nim od kilku lat tworzone jest Muzeum Militarne Wrocławia. – Kończymy rewitalizację budowli – informuje Marek Łaciak, prezes fundacji zarządzającej fortem. Zaznacza, że jeśli wszystko pójdzie z planem, otwarcie muzeum nastąpi na wiosnę 2022 roku. Teraz obiekt przyjmuje gości trzy razy w roku: w Noc Muzeów, na Święto Wrocławia i w Święto Niepodległości. Odbywają się tam również inscenizacje i widowiska historyczne.

fot. archiwum www.wroclaw.pl

– Nasz fort zdobył w 1918 roku Wojciech Korfanty, śląski ojciec niepodległości Polski – opowiada. Korfanty na Królewskim Uniwersytecie we Wrocławiu studiował na wydziale filozoficznym.

5 schronów, 4 bunkry

Podczas II wojny światowej Adolf Hitler, gdy w 1942 Breslau przeżyło pierwsze bombardowanie lotnicze, kazał budować 5 schronów wolnostojących i cztery bunkry podziemne. Stąd mamy bunkry przy ul. Grabiszyńskiej, Białodrzewnej, Ładnej, Ołbińskiej i na pl. Strzegomskim.

Bunkier na pl. Strzegomskim, obecnie Muzeum Współczesne Wrocław

Schrony podziemne miały znajdować się pod pl. Solnym, Nowym Targiem, Dworcem Głównym i pl. Solidarności.

Czytaj też: Nieznany Wrocław – tajemnice schronu pod pl. Solnym

Pod pl. Solnym, gdzie dziś mieści się muzeum Movie Gate, była kanalizacja (łazienki), doprowadzony został prąd. Urządzono tam pralnię i kuchnię. W kilkunastu pomieszczeniach mogło się pomieścić ponad 200 cywilów podczas nalotów radzieckich.

MovieGate – Galeria Sztuki Filmowej Wrocław

MovieGate – Galeria Sztuki Filmowej Wrocław

Wystawa / Eventy
Termin bezterminowo

Miejsce MovieGate – Galeria Sztuki Filmowej Wrocław

Zobacz

Pod pl. Nowy Targ zbudowano największy (dla ok. tysiąca osób) podziemny bunkier w całym mieście. Zorganizowano tam szpital polowy. Teraz jest zalany wodą, a obok wybudowano parking podziemny.

Ten pod Dworcem Głównym (na 500 osób) miał służyć przede wszystkim kolejarzom i pasażerom. Zbudowano go dopiero w 1944. Czwarty bunkier wg historyków powinien znajdować się pod pl. Solidarności, ale nie znaleziono go tam.

Poniemieckie tajemnice

Ze źródeł historycznych dobrze wiadomo, jak wyglądały fortyfikacje miejskie, a także umocnienia twierdzy państwowej od XVIII do początku XX wieku. Jednak nikt jeszcze nie dotarł do pełnej dokumentacji dotyczącej budowy schronów w okresie 1935-45.

Podczas Zimnej Wojny, w latach 1951-90, we Wrocławiu i w okolicy wybudowano ponad 250 schronów, zwanych potocznie przeciwatomowymi. – Dlatego możemy być jeszcze nie raz zaskoczeni – uważa Stanisław Kolouszek. – W najbliższej okolicy Wrocławia, w Bielanach Wrocławskich i pod Oławą, znajdują się obiekty z okresu Zimnej Wojny o imponujących rozmiarach (800 mkw.), dla 40 osób każdy, do tego świetnie zamaskowane – podkreśla Wrocław ma do wykorzystania w najbliższych latach marketingowo i turystycznie ogromny potencjał związany z dziedzictwem architektury militarnej i legendą Festung Breslau.

Miejska legenda stacji metra

Są ludzie, którzy będą się zaklinać na grób matki i ojca, że przechadzali się tunelami kolejowymi pod dworcem Wrocław Główny. Skąd te tunele?

Po II wojnie światowej pod tym placem istniał schron z II wojny światowej. W nim, na skutek różnych problemów technicznych nazbierała się woda opadowa. Kiedy w początku lat 60. próbowano ją wypompować, okazało się, że nie da się jej usunąć.

Strażacy podejmowali próby coraz silniejszymi pompami. Rezultat ciągle był ten sam – poziom wody w schronie ani drgnął. Wtedy płetwonurkowie zanurkowali na drugi albo trzeci poziom schronu, gdzie w wodzie stały łóżka szpitalne, na których leżały kościotrupy. Nurkowie dalej nurkować nie mogli – a coś tam jeszcze niżej było – gdyż natknęli się na miny.

W innej wersji jednak, nurkowie min nie zauważyli, za to na trzecim poziomie schronu, czyli na głębokości 20 m, znaleźli podziemną stację kolejową. Jest on czasem lokalizowany w rejonie ul. Dworcowej albo Gwarnej. W mniej znanej wersji wejście do podziemi miałoby się znajdować w… piekarni przy ul. Rejtana.