Przejście Świdnickie. Pamiątka po kultowym miejscu

Przejście Świdnickie otwarto w 1975 roku. Przez cztery dekady było miejscem spotkań, demonstracji, koncertów muzyków ulicznych, a na schodach swoje stoiska rozstawiali sprzedawcy kwiatów, kapci z włóczki, ludzie z ulotkami, ewangelizatorzy i żebracy. Wydawnictwo „Przejście” to wyjątkowa pamiątka po jednym z najbardziej znanych miejsc Wrocławia, które teraz zmienia nieco swoją funkcję. 

  • Przejście Świdnickie, maj 2013, fot. Tomasz Walków

  • Przebudowa Przejścia Świdnickiego, sierpień 2015, fot. Tomasz Walków


„Przejście”, którego pomysłodawcami są Katarzyna Krajewska i Karol Krukowski, składa się z trzech części.
Pierwsza to spisane wspomnienia wrocławian i przyjezdnych dotyczące Przejścia Świdnickiego. Niektóre sięgają jeszcze lat 50. i 60. kiedy w miejscu późniejszej trasy W-Z była łąka. „Wylegiwaliśmy się tam w czerwcu w trawie, łapaliśmy chrabąszcze i jedliśmy lody” – opowiada Leszek Budrewicz, dziennikarz, wieloletni mieszkaniec ul. Świdnickiej.

Plany przebudowy tej części Starówki wraz z puszczeniem ruchu przez centrum pojawiły się już na początku XX wieku, firmował je m.in. Max Berg. Pomysł wrócił w latach 70. w formie trasy szybkiego ruchu łączącej pl. Dominikański i pl. 1 Maja wraz z budową przejść podziemnych, które powstały pod oboma placami oraz na ulicy Świdnickiej. Przejście Świdnickie otwarto 30 kwietnia 19 75 roku. „Wnętrze wykończono szlachetnymi materiałami: granitem, nowoczesnym aluminium na suficie, nawet dziś, jeśli się dobrze przyjrzeć, pod tym grubym makijażem brudu widać całkiem porządną infrastrukturę” – mówi Michał Duda z Muzeum Architektury we Wrocławiu.


Przejście Świdnickie, maj 2013

Spotkania, schody, bar Kąsek
Przez dekady Przejście Świdnickie było miejscem spotkań, punktem orientacyjnym na mapie Wrocławia, równie popularnym co pomnik Fredry, czy pręgież. W latach 80. w okolicy Przejścia organizowano demonstracje Pomarańczowej Alternatywy, NZS i „Solidarności”.
„Przejście w PRL-u było jednym z miejsc, w którym można było poczuć klimat metropolii. Mogliśmy wychodząc z niego pomyśleć, że wysiadamy z metra w Paryżu albo Berlinie” – opowiadał autorom wydawnictwa Wojtek, wrocławianin.
Do Przejścia prowadziły wyjątkowe schody, jedyne w swoim rodzaju nie tylko we Wrocławiu, podkreślają rozmówcy. Stopnie były za szerokie, aby pokonać je jednym krokiem, ale za wąskie na dwa kroki. Barbara Chabior, dziennikarka: „Te schody potrafiły z każdego zrobić komiczną kreaturę, idiotycznie podrygującą podczas schodzenia lub wynurzania się z podziemia”. Zdaniem Michała Dudy zostały zaprojektowane z premedytacją, tak rozciągnięte schody miały przypominać łagodną skarpę.
Innym charakterystycznym miejscem był bar Kąsek, który zajmował lokal między wejściami na przystanki tramwajowe. Wrocławianie wspominają przede wszystkim serwowane tam tosty. Agnieszka: „Zapach roztopionego sera ciągnął się z przejścia prawie do opery”.

Przejście Świdnickie, wrzesień 2013

Kamil Zaremba: „Na ladzie stał wielki słój z ogórkami kiszonymi, które pani wyciągała takimi wielkimi szczypcami. Pamiętam, że keczup był za dopłatą, co mnie zawsze frustrowało” – wspomina.

Tańczący z wilkami, Jaś i koszykarz
Czerwo przez wiele lat zbierał w Przejściu na piwo. Opowiada o znanym koszykarzu Śląska Wrocław Macieju Zielińskim, który kiedy przechodził Przejściem wrzucał mu do pudełka odliczone dziewięć złotych, bo z 9 na koszulce grał w klubie.
Przejście miało swoich legendarnych bywalców. Wrocławianie wspominają mężczyznę ze sporą sforą psów nazywanego Tańczącego z Wilkami oraz Jasia Pawie Oczko, który lubił zaczepiać – niegroźnie – kobiety.
Świdnickie było popularnym miejscem koncertów, znanym także muzykom ulicznym spoza Wrocławia. Spotkać tam można było sprzedawców kwiatów, ulicznych antykwariuszy, ewangelizatorów, ulotkarzy.

Zielone oko
Dwie pozostałe części wydawnictwa to reportaże radiowe, których autorami są: Maciej Bączyk i Kamil Tarnowski oraz zestawy fotografii Łukasza Bąka, Kamila Cichonia, Jakuba Kamińskiego, Marcina Smoły, Marleny Wasilewskiej.
„Przejście” ma walor sentymentalnej pamiątki po kultowym wrocławskim miejscu. Michał Duda: „Miasto ma swoje miejsca, które są trochę nieporządne, trochę anarchistyczne, trochę brudne, krzykliwe i taki jest Przejście Świdnickie”.

Przejście Świdnickie, sierpień 2015

Barbara Chabior: „Z Przejścia zapamiętam mały, maluteńki skarb – czarodziejskie zielone oko tkwiące w jednej z płyt karkonoskiego granitu, którym wyłożone były ściany. Ten mineralny figiel, pegmatytowe gniazdo uznawałam przez lata za własną tajemnicę. Mrugało do mnie tyle lat, musiałam zawsze „odpuścić” mu oczko biegnąc do Rynku, Opery, Teatru Kameralnego.”

Wydawnictwo „Przejście” jest częścią programu MOSTY realizowanego w ramach Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016. Można je dostać bezpłatnie w Shopiq przy ul. Św. Antoniego 28.

Fot. Tomasz Walków



Zgłoś uwagę