Poznaj mroczną stronę Wrocławia, cz. I

Zabójstwa, o których mówił cały świat, tajemnicze zbrodnie i głośne procesy. We Wrocławiu takich spraw jest sporo. Przedstawimy 10, naszym zdaniem najgłośniejszych zbrodni, które wstrząsnęły naszym miastem.

  • gawrony

    fot. ilustacyjna

  • krata więzienia

    Zakład karny przy ul Kleczkowskiej. Do dzisiaj w jednej z cel przebywa Krystian B., który zbrodnię opisał w książce „Amok”

  • więzienie

    Widok na dziedziniec więzienia przy ul. Kleczkowskiej


1. Bestie z Wrocławia

Dorian R. z Wrocławia był bezlitosny i nie miał skrupułów. Otoczył się podobnymi sobie bandytami i założył nielegalny i niemoralny interes. Poznane przypadkowo dziewczyny kusił ciekawą pracą za granicą i wywoził do Niemiec. Na miejscu okazywało się, że wymarzona praca to dom publiczny. Kilkanaście dziewczyn trafiło tam bez możliwości powrotu, bo Dorian R. i jego szajka zabierała porwanym paszporty. Był marzec 2001 roku. Dorian R. Mariusz N. i Marcin P. poszli do jednej z wrocławskich dyskotek.

Polowanie

Chcieli się zabawić, ale i szukali też kolejnych ofiar. W klubie poznali młodziutką studentkę Dorotę J. Po wspólnej zabawie zaproponowali, że zawiozą ją do jej domu. Po wyjściu z klubu pojechali jednak do domu Doriana. Z uprzejmych i miłych imprezowiczów zamienili się w okrutne bestie. Dziewczyna została wielokrotnie zgwałcona, pobita i pocięta szkłem. Okazała się jednak zbyt harda, bo próbowała uciekać. Skorzystała z nieuwagi swoich oprawców i wyskoczyła przez okno. Oprawcy złapali ją i postanowili ukarać. Przypalali papierosami, nacinali nożem i szkłem z rozbitego okna. W końcu stwierdzili, że tak oszpecona nie nadaje się do domu publicznego, więc postanowili się jej pozbyć. Zadali jej kilka ciosów nożem w szyję i klatkę piersiową. Ciało studentki wrzucili do pobliskiego stawu. Dzień po zabójstwie zajęli się usuwaniem śladów przestępstwa: zrywali tapety, czyścili chlorem ściany, okna i dywany. Później wyjechali do Niemiec, gdzie zostali zatrzymani.

Bez skruchy

Podczas procesu wielokrotnie obrażał matkę zamordowanej, nie pokazał pokory ani wyrzutów sumienia. Sąd skazał Doriana R. na karę dożywocia, a Marcina P. na 25 lat więzienia. W uzasadnieniu wyroku sędzia mówił, że R. zasłużył na orzeczenie najwyższego wymiaru kary, jaki obowiązuje w kodeksie karnym. O demoralizacji świadczy też fakt, że w kilkanaście godzin po dokonaniu zabójstwa poszedł na egzamin na prawo jazdy i bez problemów go zdał.

Ukarał sam siebie

Sąd dopatrzył się okoliczności łagodzących w stosunku do Marcina P. Ten oskarżony przyznał się do winy i opowiedział o mordzie. Trzeci oskarżony Mariusz N. popełnił samobójstwo w więzieniu w Niemczech, po tym jak dowiedział się, że polskie organy ścigania wystąpiły z wnioskiem ekstradycyjnym i będzie odpowiadał za zabójstwo Doroty J.

2. Morderstwo z książki

O tej zbrodni mówił cały świat. Do dzisiaj producenci filmowi z USA i… Japonii zastanawiają się nad ekranizacją tego morderstwa. Był listopad 2000 roku. Dariusz J., wrocławski przedsiębiorca, wyszedł z firmy pod pretekstem załatwienia jakiejś pilnej sprawy. I wszelki ślad po nim zaginął. Po kilku dniach jego skrępowane ciało znaleziono w Odrze. Śledztwo było długie i bardzo trudne. Nie było żadnych śladów wskazujących sprawców mordu. Wreszcie śledczy zatrzymali Krystiana B., wrocławskiego pisarza. Motywem zbrodni miała być chorobliwa zazdrość zatrzymanego o żonę, Stanisławę B., której domniemanym kochankiem miał być Dariusz J.

Tylko poszlaki

W trakcie procesu prokuratura przedstawiła 14 dowodów poszlakowych, mających wskazywać na to, że sprawcą zbrodni był właśnie B. Ostatecznie sąd uznał, że 10 poszlak tworzyło ciąg logiczny, wskazujący na winę oskarżonego. Wśród tych dowodów znalazły się m.in. zeznania świadków, karta magnetyczna, przez którą kontaktowano się z ofiarą i jego rodziną, oraz długopis z logo firmy ofiary, jaki znaleziono w mieszkaniu Bali. Dowodem pośrednim stały się też logowania na stronie policyjnej 997, gdzie opublikowane były kolejne szczegóły dotyczące zabójstwa Dariusza J., z różnych miejsc na świecie, w których aktualnie przebywał Krystian B.

Opisał, jak zabił

Najgłośniejszą poszlaką był wreszcie fragment książki „Amok”, w której B. opisał zbrodnię. Zgadzały się nawet takie szczegóły, jak węzły, jakimi skrępował ofiarę. Sam Krystian B. nigdy nie przyznał się do winy, podczas procesu cieszył się zainteresowaniem mediów. Chętnie udzielał wywiadów. Jego jedyna książka, która nigdy nie miała dobrych recenzji krytyków, zdobyła wreszcie popularność. Pisarz został skazany na 25 lat. Karę odbywa we wrocławskim więzieniu przy ulicy Kleczkowskiej. Nadal chętnie udziela wywiadów. Jednak zainteresowanie nim z roku na rok maleje.

3. Zabójstwo sióstr

Ciała dwóch nastoletnich sióstr, 17-letniej Natalii i 13-letniej Moniki Ś., odnalazła w mieszkaniu przy ulicy Suchardy ich mama. Do zbrodni tej doszło w kwietniu 2004. Dziewczyny były w domu same. Ich matka pracowała na nocną zmianę, jako kelnerka w jednym z wrocławskich klubów. Natalia miała problemy wychowawcze. Dziewczyna wpadła w złe towarzystwo. Od swojego przyszłego oprawcy, Sebastiana G., kupowała narkotyki. Gdy dowiedział się, że tego dnia siostry nocują w domu same, zaproponował Natalii, żeby zorganizować w ich mieszkaniu alkoholową i narkotykową imprezę.

Przyszli, żeby rabować

Młodzi bandyci zjawili się pod drzwiami mieszkania sióstr nie po to, aby się zabawić, ale aby obrabować je. I z góry zakładali, że jeśli nastolatki nie będą chciały współpracować, trzeba będzie je uciszyć. Nie skończyło się na groźbach. Sebastian G. wraz ze wspólnikiem Grzegorzem A. urządzili nastolatkom prawdziwe piekło. Znęcali się nad nimi, zadali im po kilkadziesiąt ciosów różnymi narzędziami, m.in. siedmioma różnymi nożami i butelkami. Gdy dziewczyny były nieprzytomne od ran, przy pomocy reszty bandy wynieśli trochę cennych rzeczy. Zamordowaną Natalię i konającą Monikę matka znalazła nad ranem, gdy wróciła z pracy. W trakcie śledztwa zabójcy najpierw przyznali się do winy, potem odwołali te zeznania i odmówili składania wyjaśnień. Dwóch głównych sprawców dostało kary dożywocia. Pozostali zostali skazani na 8-letnie wyroki za rozbój. W tej sprawie bulwersujące było dodatkowo to, że sąsiedzi słyszeli krzyki i wołanie o pomoc, jednak nikt nie wezwał policji ani nie sprawdził, co dzieje się w mieszkaniu nastolatek.

4. Śmierć najpiękniejszej

 

Wrocławianka Agniesz­ka Ko­tlar­ska Miss Pol­ski 1991 była pierw­szą Polką, która zdo­by­ła tytuł Miss In­ter­na­tio­nal. Kariera stała przed nią otworem. Pra­co­wa­ła z naj­lep­szy­mi mar­ka­mi. Jednak jej drogę na wy­ży­ny świa­ta mody prze­rwa­ła tra­gicz­na śmierć. W 1996 roku za­mor­do­wał ją psy­cho­fan.

Początki kariery

Uro­dzi­ła się 15 sierp­nia 1972 roku we Wro­cła­wiu. Mo­del­in­giem za­in­te­re­so­wa­ła się w wieku 17 lat. Dwa lata póź­niej wy­star­to­wa­ła w kon­kur­sie Miss Pol­ski. Udało jej się zdo­być ko­ro­nę. Jako re­pre­zen­tant­ka na­sze­go kraju wyjechała na kon­kurs Miss In­ter­na­tio­nal. Była pierw­szą Polką, któ­rej udało się zdobyć ten za­szczyt­ny tytuł. Jej ka­rie­ra po­to­czy­ła się bły­ska­wicz­nie. Szyb­ko po­ja­wi­ły się pro­po­zy­cje współ­pra­cy od naj­lep­szych marek.

Wyrwała się śmierci

Od chwili gdy zyskała sławę, Agnieszka stała się celem psychofana  in­for­ma­tyka Jerzego L. Na­cho­dził ją i za­drę­czał wy­zna­nia­mi mi­ło­ści. Kobieta miała już męża i nie była za­in­te­re­so­wa­na zna­jo­mo­ścią z męż­czy­zną. Na szczęście wy­jazd do USA w ce­lach za­wo­do­wych uwol­nił ją od psychopaty. W lipcu 1996 roku miała wy­le­cieć na sesję fotograficzną z No­we­go Jorku do Pa­ry­ża. W ostat­niej chwi­li sesję przesunięto i kobieta zre­zy­gno­wa­ła z po­dró­ży. Sa­mo­lot roz­bił się 11 minut po star­cie, a wszy­scy pa­sa­że­ro­wie zgi­nę­li. Wyrwała się śmierci. Nie­ste­ty je­dy­nie na kilka ty­go­dni.

Atak szaleńca

W sierp­niu 1996 roku przy­le­cia­ła do ro­dzin­ne­go Wro­cła­wia. O obec­no­ści mo­del­ki w kraju z me­diów do­wie­dział się dawny prze­śla­dow­ca. Póź­nym po­po­łu­dniem 27 sierp­nia była miss wy­szła z domu razem z mężem i dwu­ipół­let­nią có­recz­ką, wtedy Jerzy L. po­pro­sił ją o roz­mo­wę. Gdy od­mó­wi­ła, wy­cią­gnął nóż. Mąż Agniesz­ki, bro­niąc ro­dzi­ny przed sza­leń­cem, zo­stał ra­nio­ny w udo. Na pomoc uko­cha­ne­mu rzu­ci­ła się żona. Otrzymała trzy ciosy w klatkę piersiową. Jeden okazał się śmiertelny. Jej oprawca trafił do więzienia na 14 lat. 

5. Sprawa Skorpiona

 - Gdyby Kodeks karny przewidywał karę śmierci, taki wyrok by pan dzisiaj usłyszał - te słowa powiedział w 2002 roku, sędzia Wiesław Rodziewicz do Krzysztofa Gawlika, jedynego seryjnego zabójcy, który działał w powojennym Wrocławiu. Miał na sumieniu 5 osób. Wszystkie zastrzelił z pistoletu typu Skorpion, stąd też wziął się jego pseudonim. Ofiary wyszukiwał w ogłoszeniach z prasy. Pierwszą była, niespełna 18-letnia, poznańska prostytutka Sylwia L. Kolejne zbrodnie miały miejsce już we Wrocławiu. Była to ukraińska prostytutka Lesia H. oraz jej towarzysz Tomasz S. Zamordował także wrocławskie małżeństwo, od którego miał wynająć mieszkanie.

 

Lubił zabijać

Komendant policji we Wrocławiu powołał specjalną grupę, która miała dopaść seryjnego zabójcę. Skorpion wpadł przypadkiem. Został złapany, gdy pod wpływem alkoholu spowodował wypadek i próbował uciekać. Policjanci z drogówki myśleli, że zatrzymali kolejnego pirata drogowego. Jednak gdy ze schowka w samochodzie wypadł pistolet maszynowy, domyślili się, że zatrzymali najbardziej poszukiwanego bandytę w mieście. Gawlik przyznał się jeszcze do trzech innych zabójstw z 1998 roku. Twierdził, że na zlecenie miał zastrzelić Zbigniewa M. (pseudonim Carrington) oraz dwóch obywateli Białorusi w Zgorzelcu. Otwarcie mówił, że zabijał, bo lubił patrzeć, jak ludzie umierają. Otrzymał najsurowszą karę w powojennym Wrocławiu – pięciokrotne dożywocie. Gawlik wyjdzie na wolność nie wcześniej niż w 2051 roku. Będzie miał wtedy ponad 90 lat.

 

Zgłoś uwagę