wroclaw.pl strona główna Najświeższe wiadomości dla mieszkańców Wrocławia Dla mieszkańca - strona główna

Infolinia 71 777 7777

-2°C Pogoda we Wrocławiu
Ikona powietrza

Jakość powietrza: dobra

Dane z godz. 23:00

wroclaw.pl strona główna
Reklama
  1. wroclaw.pl
  2. Dla mieszkańca
  3. Aktualności
  4. Jak Wrocław radzi sobie z porządkowaniem parkowania? [ROZMOWA]
parkometr fot. Tomasz Hołod - www.wroclaw.pl
parkometr

Z parkowaniem – zwłaszcza w centrum miasta, jest problem. Jak duży i co urzędnicy robią, by się z nim uporać? Waldemara Forysiaka, zastępcę komendanta Straży Miejskiej Wrocławia i Tomasza Stefanickiego, zastępcę dyrektora Biura Zrównoważonej Mobilności UMW przepytuje Maciej Wołodko.

Reklama

Nielegalne Parkowanie. Problemem jest niska dolegliwość interwencji

Panie Komendancie, podobno wlepiacie za mało mandatów. Niektórzy aktywiści zarzucają Wam też, że za mało zakładacie blokad. Jak to naprawdę wygląda?

Waldemar Forysiak: W tym roku założyliśmy 2334 blokady i wypisaliśmy 8492 mandaty na łączną kwotę ponad 1,84 mln zł. Problem z parkowaniem we Wrocławiu istnieje. Nie wszyscy parkują tam, gdzie powinni – robią to na przykład w miejscu obowiązywania znaku B-36 (zakaz zatrzymywania się). Wiąże się to z tym, że samochodów jest we Wrocławiu bardzo dużo. Problem, jaki na co dzień widzimy w związku z tą sytuacją, to niska dolegliwość naszych interwencji. To tylko 100 zł i 1 punkt karny. A to już obecnie za mało, żeby skłonić niektórych do zastanowienia. Są kierowcy, którzy wolą zaryzykować mandat niż zapłacić za postój.

Tomasz Stefanicki: Większą dolegliwością dla wielu kierowców jest stracony czas, gdy muszą poczekać na zdjęcie blokady z koła czy odebranie odholowanego pojazdu.

Laweta również za parkowania na kopercie dla niepełnosprawnych

Jak często zdarza się, że samochód zabiera laweta?

Waldemar Forysiak: Nadal zbyt często. W tym roku zabraliśmy na lawetę 1450 pojazdów. Dzieje się tak za każdym razem, gdy stwierdzimy parkowanie w miejscu niedozwolonym, stwarzające utrudnienie albo zagrożenie w ruchu drogowym. Czyli np. samochód zaparkowany na ścieżce rowerowej czy na przejściu dla pieszych. Ale także wtedy, kiedy ktoś nieuprawniony zaparkuje na miejscu przeznaczonym dla niepełnosprawnych.

Co Urząd Miejski Wrocławia robi, żeby ucywilizować parkowanie?

Waldemar Forysiak: Strażnicy miejscy interweniują 24 godziny na dobę zarówno podczas patroli, jak i w reakcji na zgłoszenia mieszkańców. Codziennie odbieramy informacje tego typu i wszczynamy postępowania. Usuwamy także wraki z ulic, które zajmują miejsca postojowe. Każdego roku jest ich przeszło 400. W niektórych miejscach potrzebne są rozwiązania techniczne: oznakowanie albo słupki. Tym zajmuje się Wydział Inżynierii Miejskiej UM w porozumieniu z Zarządem Dróg i Utrzymania Miasta. Niedawno zmienione zostały w ten sposób dwa miejsca: ul. Hlonda i fragment ul. Sienkiewicza wzdłuż Ogrodu Botanicznego.

SPP nie jest maszynką do zarabiania pieniędzy

A jak wygląda sprawa z płatnym parkowaniem? Ze sprawozdań za ubiegły rok wynika, że wpływy ze Strefy Płatnego Parkowania oraz Śródmiejskiej Strefy Płatnego Parkowania wyniosły 20,3 mln złotych. Jeśli porównamy to z przychodami stref w Krakowie (73 mln złotych) czy Poznaniu (55 mln złotych), Wrocław wypada blado.

Tomasz Stefanicki: Strefa Płatnego Parkowania nie jest maszynką do zarabiania pieniędzy, ani do wyciągania ich od kierowców. Jej zadanie to regulacja dostępności miejsc postojowych oraz ruchu. Strefa działa dobrze, jeżeli maksymalny poziom zajęcia miejsc parkingowych wynosi między 60 a 85 proc. Przy takim obłożeniu minimalizuje się zjawisko krążenia samochodów w poszukiwaniu miejsc parkingowych, ale także niszczenia zieleni, zastawiania chodników, podwórzy itp.

Jeśli obłożenie przez większość dnia jest mniejsze niż 60 proc., to znaczy, że miejsca parkingowe najprawdopodobniej są za drogie. Jeśli z kolei jest większe niż 85 proc., to znaczy że są zbyt tanie lub że wydano za dużo abonamentów.

Tomasza Stefanicki, zastępca dyrektora Biura Zrównoważonej Mobilności UMW

Tomasz Stefanicki, zastępca dyrektora Biura Zrównoważonej Mobilności UMW

We Wrocławiu problem zbyt dużej liczby zajętych miejsc postojowych dotyczy ścisłego centrum, czyli obszaru A. Ten obszar, rzeczywiście, wymaga od nas analizy i podjęcia decyzji o kierunku zmian. W pozostałych rejonach, gdzie funkcjonuje już płatne parkowanie, mieścimy się w wartościach optymalnych.

Różnice w dochodach stref wynikają zarówno z ich rozmiarów – Kraków ma ponad 20 tys. płatnych miejsc postojowych, my mamy 6 tysięcy, jak i z różnych modeli współpracy z operatorem. Parkometry mogą być stawiane przez miasto albo przez operatora. Czas ich postawienia w trakcie trwania umowy też ma znaczenie. Im później zostaną postawione, tym większa prowizja dla operatora, bo inwestycja musi mu się zwrócić. Tych czynników jest kilka. Dlatego uważam, że takie porównania, bez głębszej analizy, nie są miarodajne. Miarą skuteczności SPP jest to, czy da się łatwiej zaparkować.

Panie Dyrektorze, na papierze wrocławska Strefa wygląda imponująco. Dołączają do niej kolejne osiedla. Ale dlaczego jest w niej tak mało płatnych miejsc postojowych? U nas 6, a w Krakowie ponad 20 tysięcy. Z czego to wynika?

Tomasz Stefanicki: Wrocław ma dwie osobne strefy. Ścisłe centrum, czyli obszary A i B, w całości objęte jest płatnym parkowaniem. To zgodnie z ustawą tzw. Śródmiejska Strefa Płatnego Parkowania. Natomiast cała reszta - olbrzymia większość wrocławskiej Strefy, rządzi się trochę innymi zasadami. O wprowadzeniu opłat decydują tutaj rady osieli.

W poprzednich latach społeczności lokalne były dosyć sceptyczne w tej kwestii. W nowej kadencji, mamy prawdziwy boom. W realizacji na ten rok mamy ok. tysiąca płatnych miejsc postojowych, a osiedla złożyły wnioski na parę tysięcy kolejnych. Ich realizacja może zająć nawet kilka najbliższych lat.

mapa parkomatów we Wrocławiu

Mapa parkomatów we Wrocławiu. Interaktywną mapę znajdziecie na stronie spp.zdium.wroc.pl/index.php/mapa/

Skąd Wrocław weźmie na to pieniądze?

Tomasz Stefanicki: Strefa musi sfinansować się sama – nie możemy ograniczać inwestycji związanych z remontami ulic, czy innymi potrzebami miasta ze względu na wnioski o nowe płatne miejsca postojowe. Dlatego na obecnym etapie istotna część dochodów z SPP jest przeznaczana na jej rozwój.

Pamiętajmy, że płatne parkowanie to nie tylko znak i parkomat. Przy tej okazji często układamy na nowo przestrzeń ulicy – porządkujemy parkowanie oraz uspokajamy ruch, m.in. dostosowując szerokości pasów ruchu do dzisiejszych przepisów. To dość kosztowne zmiany, ale przynoszą efekt.

Pieniądze dla osiedli po 2-3 latach od uruchomienia parkomatów

A co z pieniędzmi dla osiedli, na których powstają płatne miejsca postojowe? Dochód z SPP  miał być przeznaczany na remonty na tych osiedlach.

Tomasz Stefanicki: Nie zapominamy o tej obietnicy. To już się dzieje. Na Przedmieściu Świdnickim w tym roku chcemy wyremontować chodniki na Kolejowej i Prostej. Właśnie dzięki wpływom z SPP. Rozmawiamy już o inwestycjach dla Przedmieścia Oławskiego finansowanych z SPP. Obecnie przede wszystkim te dwa osiedla generują zyski, bo parkomaty stoją tu dłużej. Należy liczyć, że po 2-3 latach od uruchomienia płatnych miejsc postojowych na danym osiedlu, SPP zacznie generować dla niego przychody.

Gdzie i kiedy pojawią się parkomaty i miejsca postojowe SPP?

Tomasz Stefanicki: Jeszcze przed wakacjami parkomaty pojawią się na w obszarze pomiędzy ulicami Grabiszyńską i Tęczową oraz w trójkącie ulic Grunwaldzkiej, Sienkiewicza i Piastowskiej. Następnie na Przedmieściu Oławskim, a także na Szczepinie. W kolejce czekają Nadodrze, Ołbin, osiedle Powstańców Śląskich i Tarnogaj, natomiast Huby kończą konsultacje w sprawie zakresu swojego wniosku. Już teraz widać, że będziemy musieli rozłożyć te zmiany na kilka lat.

Posłuchaj podcastu

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama
Powrót na portal wroclaw.pl Wróć na portal wroclaw.pl