www.wroclaw.pl

    Filip Heliasz pokazuje Wrocław

    Lubi, gdy dzięki niemu wrocławianie odkrywają Wrocław. Ma na koncie internetowe posty o milionowym zasięgu. A wszystko zaczęło się od przedwojennej sieni w Leśnicy i wieżowców w Nowym Jorku i Chicago.

    Filip Heliasz Fot. Tomasz Hołod, www.wroclaw.pl
    Filip Heliasz

    Ostatnio Filip Heliasz opublikował w Internecie zdjęcia z remontu dawnego gmachu banku przy pl. Kościuszki.

    W dawnej siedzibie Dresdener Banku do dziś są wspaniałe złocenia, zdobione kolumny, klatki schodowe z marmurem i kutymi balustradami oraz potężne mosiężea drzwi do sejfu. Wrażenie robi kasa pancerna z wytwórni Maxa Baumanna. Zachowały się skrytki bankowe i oryginalny system transportu pieniędzy z sal operacyjnych do podziemnego sejfu. Dla mnie to była ogromna przyjemność móc sfotografować ten budynek od środka

    mówi Filip Heliasz, który na Facebooku prowadzi fanpage „Wrocław – Inwestycje budowlane”

    Takich miejsc Filip Heliasz ma na kocie znacznie więcej. W listopadzie 2019 r. założył na Facebooku stronę „Wrocław – Inwestycje budowlane”. W czerwcu 2021 r. miał blisko 17 tys. polubień i 18 tys. obserwujących. Milionowy zasięg osiągnął post, w którym pokazał secesyjną kamienicę przy ul. Prusa.

    Filip od kilku lat z uwagą przyglądał się, jak architektonicznie zmienia się jego miasto. Najpierw śledził internetowe fora na ten temat. W końcu sam zaczął robić zdjęcia budynków i poznawać ich historię.

    – Pomyślałem, skoro robię zdjęcia tego, co buduje lub remontuje się w mieście, to może warto pokazać to innym? I tak się zaczęło – dodaje.

    Początkowo odwiedzający myśleli, że to oficjalna strona miasta, dodał więc opis, że „Wrocław – Inwestycje budowlane” robi hobbystycznie.

    Filip Heliasz: Wrocław – Inwestycje budowlane

    Filip na swoim fanpagu daje zdjęcia sprzed i po pracach budowlanych, na przykład remontowanych elewacji kamienic. Nie brakuje też prawdziwych architektonicznych perełek – XIX-wiecznych klatek schodowych z oryginalnymi elementami, z kaflami na ścianach i sztukateriami.

    – Uwielbiam takie miejsca. Kamienne lub drewniane schody, kunsztowne balustrady. Wspaniałe sienie trafiają się często w niepozornych z zewnątrz budynkach – zaznacza.

    Ma swój architektoniczny wrocławski ranking. Ze względu na elewację szczególnie lubi kamienicę przy Podwalu 73-74. Z tych wyjątkowych wrocławskich klatek schodowych wymienia adresy na Lelewela i Kazimierza Jagiellończyka, gdzie jest sufit z unoszącymi się ptaszkami na niebie. Dodaje, że wiele klatek jest jeszcze nieodkrytych, a wspaniałe malowidła ukryte są pod łuszczącą się farbą, którą po wojnie zostały zamalowane.

    Na swojej top liście ma wrocławski NOT przy ul. Piłsudskiego. Właściciel budynku wpuścił go do jednej z sal, w której przed laty była kaplica św. Jadwigi i do dziś jest oryginalna polichromia.

    NOT przy ul. Piłsudskiego Fot. Filip Heliasz
    NOT przy ul. Piłsudskiego

    Dużo zdjęć ma z wrocławskich inwestycji. Mówi, że jesteśmy świadkami prawdziwego boomu w tym zakresie. Wymienia Kępę Mieszczańską, powstające Centrum Południe przy Powstańców Śląskich i inwestycje mieszkaniowe na obrzeżach miasta. Fotografuje remont hotelu Grand, rewitalizację ul. Księcia Witolda i bulwaru Staromiejskiego.

    Nagrodą są opinie internautów

    Reakcje internautów to dla Filipa najlepsza nagroda za to, co robi, a wpisów są setki. Wśród odwiedzających ludzie z całej Polski i dawni breslauerczycy. Wrocławianie, zainspirowani jego zdjęciami, w komentarzach pytają o adresy fotografowanych miejsc. Nie podaje dokładnej lokalizacji, bo obawia się dewastacji.

    Malwina Święch: – Muszę się kiedyś wybrać na taki tour po klatkach schodowych we Wro są genialne. Ela Schmidt: – Rewelacja – po prostu samo piękno. Joanna Gotthardt: – Piękna, ale kiedyś to się dbało o detale. Tyle lat i nadal cieszy. Aleksandra Hołubowicz: – Jestem pod wrażeniem Pana pracy i prowadzonej przez Pana strony. Uważnie śledzimy dodawane przez Pana posty. Do listy może Pan dopisać też kamienice przy Kołłątaja 22, remont już rozpoczęty.

    wpisy internautów

    Zaczęło się od poniemieckiej sieni

    Skończył studia z marketingu i social mediów w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu. Pisze pracę licencjacką o rozwoju polskich miast i pracuje jako agent nieruchomości. Chciałby kształcić się dalej i myśli o konserwacji zabytków na Politechnice Wrocławskiej.

    Wychował się w Leśnicy. To tam, po raz pierwszy, zainteresował się historią – a wszystko za sprawą okolicznych strychów i piwnic. Do dziś pamięta detale poniemieckiej sieni w swoim domu z zachowaną oryginalną posadzką.

    W planach podróż do Nowego Jorku

    Pod koniec szkoły podstawowej pasjonował się wieżowcami. Zaczęło się od tych najstarszych z Nowego Jorku i Chicago.

    – Fascynowało mnie jak w 1931 r., w zaledwie 13 miesięcy wybudowano 381-metrowy Empire State Building. Ówczesne amerykańskie drapacze chmur z gotyckimi elementami były swojego rodzaju katedrami – dodaje.

    Pytany o pierwsze wrocławskie wieżowce bez wahania wymienia Sky Tower i Poltegor, dopiero po chwili reflektuje się, że pierwszym wrocławskim wieżowcem z 1929 r. był gmach przy ul. Krasińskiego 1, w którym obecnie są Urząd Pocztowy Wrocław 1 oraz Muzeum Poczty i Telekomunikacji.

    Wszystko ma w smartfonie

    Filip jest z pokolenia, które nie rozstaje się ze smartfonem. W telefonie ma ponad 38 tys. zdjęć, na stronie jest ich prawie 8 tysięcy.

    – Pierwsze zdjęcia robiłem aparatem taty, który jest fotografem. Mama jest grafikiem, więc korzystam z ich wiedzy na moim fanpage'u – dodaje.

    Pytany, dlaczego to robi, mówi krótko: – Z pasji, bo chcę pokazać innym moje miasto.

    Problemem są domofony

    Czasami ma kłopot, by wejść do budynku, bo wszędzie są domofony. Wtedy dzwoni, numer po numerze i wyjaśnia, że pasjonuje się architekturą i robi zdjęcia. Zawsze ktoś mu otworzy drzwi. Gorzej jest w biurach i gmachach publicznych, tam wiele zależy od nastroju ochroniarza lub stróża, wówczas kontaktuje się z zarządcą lub właścicielem.

    – Wśród znajomych z Facebooka mam budowlańców, deweloperów i konserwatorów zabytków. Dostaję informacje: tu i tu jest remont, czy jestem zainteresowany zrobieniem zdjęć? Po takim e-mailu od razu mam lepszy dzień – dodaje.

    Choć jest wrocławianinem od urodzenia, to całego miasta jeszcze nie poznał. To go nie martwi i mówi, że dzięki temu nie musi wyjeżdżać na wakacje, bo wciąż może zwiedzać Wrocław.

    Na liście marzeń Filipa jest wejście do kamienicy obok Domu Handlowego Feniks, o której wie, że jest w niej interesująca klatka schodowa. Czeka na organy w kościele garnizonowym pw. św. Elżbiety i montaż hełmów na katedrze św. Marii Magdaleny. No i chciałby zobaczyć, jak za kilka lat będzie wyglądał dawny Pałac Hatzfeldów.