Meble projektu Hansa Poelziga po latach znów we Wrocławiu

Muzeum Architektury dostało niepowtarzalny prezent. Meble projektu słynnego architekta wrocławskiego Hansa Poelziga, jedyne zachowane na świecie, przekazały instytucji dzieci profesora Fritza Sterna, doktora honoris causa Uniwersytetu Wrocławskiego, którego rodzina była w wyjątkowy sposób związana z Wrocławiem. Miasto pokryło koszty transportu przedmiotów z Nowego Jorku, a zostaną zaprezentowane zwiedzającym w przyszłym roku na dużej wystawie poświęconej Poelzigowi. 

  • hans poelzig meble muzeum architektury

    Meble projektu Hansa Poelziga do salonu

  • hans poelzig meble muzeum architektury

    Meble projektu Hansa Poelziga do gabinetu


Wrocławski prezent z Nowego Jorku

Sprawę mebli zainicjował telefon, jaki Jerzy Ilkosz, dyrektor Muzeum Architektury otrzymał od profesor Hany Červinkovej, byłej szefowej Hali Stulecia, rektor Dolnośląskiej Szkoły Wyższej, a obecnie profesor irlandzkiego Maynooth University. – Poinformowała mnie, że jest szansa przejęcia mebli projektu Hansa Poelziga, w zasadzie jedynych znanych mi mebli, które zachowały się do dzisiaj – mówi Jerzy Ilkosz.

Radość była wielka, dyrektor zastanawiał się jednak, na jakiej zasadzie będzie można wejść w posiadanie mebli, czy trzeba będzie je kupić. Okazało się, że Wrocław może otrzymać je w darze, ale spadkobiercy Fritza Sterna – jego syn Frederick i córka Katherine – nie wiedzieli komu sprezentować zabytkowe przedmioty. Pomogła profesor Hana Červinkova tłumacząc, że najlepszym miejscem będzie Muzeum Architektury. – Doskonale wiedziała, że mamy najlepsze, obok Berlina, zbiory tego architekta i po krótkiej korespondencji z rodziną Sternów bezproblemowo przekazano nam meble – opowiada Jerzy Ilkosz.

Olbrzymi koszt transportu z Nowego Jorku pokryło miasto. – Jesteśmy szczęśliwi, że takie pamiątki wracają, tak jak już wróciły książki Fritza Sterna, ponieważ 3200 woluminów zasiliło zbiory Biblioteki Uniwersyteckiej – przypomina Jerzy Pietraszek, dyrektor Wydziału Kultury Urzędu Miejskiego. 

Czytajcie więcej: Księgozbiór Fritza Sterna w Bibliotece Uniwersyteckiej 

Meble, nie bez pewnych perturbacji z terminami (ze względu na epidemię koronawirusa) pod koniec sierpnia dotarły do Wrocławia. – Na razie musimy je opracować i poddać konserwacji, choć jak na ponad 100 lat historii i dwukrotne przepłynięcie Atlantyku są w świetnym stanie – podkreśla Jolanta Gromadzka, zastępca dyrektora Muzeum Architektury ds. kolekcji. 

– Wygraliśmy też swoistą konkurencję z Muzeum Architektury we Frankfurcie, które także pragnęło mieć w kolekcji meble Poelziga. W minionych latach zdarzało nam się wypożyczać od nich meble np. na wystawę o Ernście Mayu, co było i trudne i drogie. Teraz będziemy mieli ogromną satysfakcję, jeśli meble Poelziga pojadą kiedyś na wystawę do Niemiec – uśmiecha się Jolanta Gromadzka.  

W umowie z rodziną Sternów jest zapis, że meble nie trafią do magazynu. Przynajmniej raz na dwa lata będzie je można zobaczyć. – Na pewno planujemy zaprezentowanie ich na przyszłorocznej wystawie, która przypomni historię projektanta Hansa Poelziga i obu rodzin, które posiadały meble – Briegerów i Sternów – dodaje wicedyrektor Muzeum Architektury. 

A Jerzy Pietraszek przypomina, że emocjonalny stosunek Fritza Sterna i jego rodziny do Wrocławia (historyk specjalizujący się w badaniu przyczyn nazizmu otrzymał w 2002 roku doktorat honoris causa Uniwersytetu Wrocławskiego) odegrał kluczową rolę w decyzji o przekazaniu mebli. – Profesor Fritz Stern był wielkim przyjacielem Wrocławia, utrzymywał kontakty z miastem przez całe lata. Po jego śmierci z inicjatywy prezydenta Rafała Dutkiewicza we Wrocławiu i w Berlinie odsłonięto w październiku 2018 roku dwa popiersia Fritza Sterna – zaznacza dyrektor Wydziału Kultury UM. 

Przeczytajcie więcej: O popiersiach i biografii Fritza Sterna 

Rodzinne pamiątki  

Dyrektor Jerzy Ilkosz za swego rodzaju cud uważa fakt, iż dwie wspomniane rodziny wyemigrowały z Wrocławia, uciekając przed prześladowaniami. Wraz rodziną Sternów w 1938 roku do Nowego Jorku popłynęła część mebli (niektórych, jak olbrzymiego stołu do jadalni, nie zabrano ze względu na rozmiary) i dzięki temu ocalały niepowtarzalne projekty Hansa Poelziga, jednego z najbardziej znanych architektów wrocławskich, twórcy Pawilonu Czterech Kopuł i Pergoli. Nie ocalały meble, jakie Poelzig zaplanował do własnego domu (nieistniejącego, przy obecnej ul. Chopina), czy meble dla wzorcowego domu wykonane na wystawę w 1904 roku.

Poelzig, człowiek renesansu

Urodzony w Berlinie architekt przybył do Wrocławia jako trzydziestolatek, na przełomie XIX i XX wieku aby objąć posadę nauczyciela rysunku architektonicznego i warsztatu stolarstwa w Królewskiej Szkole Sztuki i Rzemiosła Artystycznego. Karierę robił błyskawiczną, bo już w 1903 roku został dyrektorem tej szkoły i wdrożył reformę akademii sztuki (na którą szkoła została przemianowana w 1911 roku) na zasadach, jakie w latach 20. Walter Gropius wprowadzał w Bauhausie w Weimarze, a później w Dessau. Stąd wrocławska akademia jest często określana przez badaczy jako „Bauhaus przed Bauhausem”.

Sam Poelzig należał nie tylko do najwybitniejszych architektów Wrocławia, ale także Niemiec i Europy. Był znakomitym nauczycielem, nowatorskim projektantem architektury. – Jego biurowiec przy Ofiar Oświęcimskich o konstrukcji żelbetowo-szkieletowej to wzór tego typu budynków na całym świecie – podkreśla Jerzy Ilkosz.

Architekt był też animatorem życia kulturalnego i artystycznego, związany był z kręgiem wokół rodziny Neisserów, spotykał Gustava Mahlera, Richarda Straussa. Był malarzem, a także scenografem (stworzył scenografię do filmu „Golem”, zaś jego uczniowie do legendarnego „Metropolis” Fritza Langa).  

Meble od słynnego designera

Meble, które zostały przekazane do Wrocławia, zaprojektował w 1905 roku dla profesora medycyny Oskara Briegera. Do rodziny Sternów trafiły, gdy córka profesora Briegera, Käthe wyszła za mąż za lekarza Rudolfa Sterna, ojca Fritza Sterna. W wianie znalazły się właśnie meble, które w 1938 roku zabrano do Nowego Jorku uciekając z Wrocławia przed prześladowaniami obywateli żydowskiego pochodzenia.

Do Wrocławia przekazano komplet mebli do salonu oraz do pokoju dziennego, gabinetu. W pierwszym zestawie jest m.in. stół, krzesła, wygodna kanapa, wszystkie z wyjątkowym obiciem. – Prawdopodobnie oryginalnym, bo jest poszlaka, która pozwala przypuszczać, że tkanina została zaprojektowana przez Hansa Poelziga i zamówiona w Wiedniu – wyjaśnia Jolanta Gromadzka dodając, że po wojnie Fritz Stern zamówił do salonu firanki, które miały ten sam wzór, ale się nie zachowały. 

Oprócz mebli Poelziga Muzeum Architektury weszło w posiadanie przedmiotów, które meblom towarzyszyły, jak żyrandol z salonu wykonany 1905 roku w warsztacie Otto Prutschera w Wiedniu. 

Z kolei w wyposażeniu pokoju dziennego jest m.in. szafa na książki, wygodna kanapa. Są też dodatkowo cztery krzesła do jadalni, ale bez stołu, który prawdopodobnie nie dotarł do Nowego Yorku. – Z korespondencji wynika, że ktoś powiedział, iż był to stół na 24 osoby, więc trudno go było wywieźć i pewnie dokonał żywota w ruinach Festung Breslau – opowiada Jolanta Gromadzka.  

W jakim stylu są meble zaprojektowane przez Hansa Poelziga? – Daleko od tradycyjnych form, ale jeszcze nie modernistyczne, zdradzające natomiast ogromną wrażliwość Poelziga na tradycję, formy historyczne i na to, co można wykonać z konkretnego drewna – tłumaczy zastępca dyrektora Muzeum Architektury. 

Galeria mebli w Muzeum Architektury

Meble Hansa Poelziga są okazją, by zaprezentować w instytucji jeszcze inne skarby, jakie znajdują się we wrocławskiej kolekcji. – Chcielibyśmy zrobić stałą galerię mebli, zwłaszcza że mamy sofę Le Corbusiera, meble Alvara Aalto, Kishō Kurokawy i pragniemy pokazać, że we Wrocławiu istnieją  takie światowe nazwiska i artefakty – mówi Jerzy Ilkosz.



Zgłoś uwagę