Grafiki, obrazy, listy – gest przyjaźni
Na plakacie wystawy „Co po krytyce. Mirosław Ratajczak lubi to” zobaczymy nie tylko bardzo wymowną pracę Eugeniusza Geta-Stankiewicza, ale zostały też wymienione największe artystyczne nazwiska – m.in. Jan Jaromir Aleksiun, Edward Dwurnik, Stasys Eidrigevičius, Teresa Pągowska, Eugeniusz Get-Stankiewicz, Wisława Szymborska, Henryk Tomaszewski, czy Mira Żelechower-Aleksiun.
Galeria zdjęć
To zadziwiająca wystawa, bo prace, które obejrzymy w Domku Miedziorytnika, nie są częścią konsekwentnie gromadzonej kolekcji. Na kupowanie dzieł artystów i tworzenie z nich zbioru Mirosław Ratajczak nigdy nie miał funduszy.
Teczki ze zgromadzonymi pracami, trzymane w większości w tapczanie, nie są wynikiem transakcji, ale wieloletnich często przyjaźni, które czasem rozpoczynały się od lektury jego tekstów.
Większość grafik, rysunków, czy korespondencja są wyjątkowo osobiste, często opatrzone dedykacją dla krytyka. Jak prace wrocławskiego wybitnego grafika Eugeniusza Geta-Stankiewicza, dla którego Domek Miedziorytnika był przez lata pracownią.
Obrączka z koroną cierniową – praca o symbolicznym znaczeniu
Praca Geta, którą Marek Stanielewicz, opiekun Domku i organizator wystawy „Co po krytyce. Mirosław Ratajczak lubi to” wybrał jako tą, którą znajdzie się na plakacie, przywołuje wiele wspomnień, bo jest związana z żoną Geta. Mirosław Ratajczak znał ją jako koleżankę z historii sztuki, dopiero przez nią zaprzyjaźnił się z samym artystą.
– Kiedy Get i Zdzicha się pobierali ona była już chora, ale mimo wszystko zdecydowali się na ślub. W jego pracy widzimy rodzaj zaślubin z koroną cierniową, a na czerwonym znaczku, w którym teraz jest tytuł wystawy w oryginale znajduje się zapis RM Rilke – opowiada Mirosław Ratajczak.
– W końcu choroba pokonała żonę Geta, która zmarła w 1990 roku, minęło dwadzieścia jeden lat, umarł i Get. Po jego odejściu zadzwonił do mnie jego brat Janusz Stankiewicz. Robił porządki w pracowni, znalazł ten obrazek i zobaczył, że z tyłu, na płótnie, jest wpisana dyspozycja od Geta, że to dla mnie. Pewnie Get chciał zostawić mi pamiątkę po Zdzisi, bo spędzałem u nich w domu mnóstwo czasu. Ale praca nabrała znaczenia, kiedy moja żona zachorowała, a ja, opiekując się nią, nie wychodziłem z domu przez dwa lata. Koło się domknęło – mówi Mirosław Ratajczak.
Potrzebne listy o niczym do Henryka Tomaszewskiego
Szczególny sentyment Mirosław Ratajczak ma do pracy Henryka Tomaszewskiego. Pisał o jego wystawie i pewnego dnia grafik i wybitny twórca plakatów zadzwonił do redakcji, by przekazać, że chyba nikt tak dobrze nie pisał o jego ekspozycji. Była szansa na spotkanie, ale wtedy Tomaszewski zaczął chorować.
– Musiał się położyć i z tego łóżka już nie wstał przez kolejnych osiem czy dziewięć lat. Odwiedzałem go podczas choroby, wpadałem, ile razy byłem w Warszawie, zaprzyjaźniłem się z jego żoną, Teresą Pągowską, świetną artystką. Opiekowała się mężem, a miała już też swoje lata. Ona była telefoniczna, ja nie, wolałem pisać listy. I tak wymieniliśmy ich ponad sto. Pisałem, aby im ulżyć, takie listy o niczym z jakąś anegdotą – wspomina Mirosław Ratajczak.
W prezencie od przyjaciół otrzymał jedną z prac Henryka Tomaszewskiego z jego dedykacją. – Może trudno w to uwierzyć, ale pisał ją kilkadziesiąt minut, to było poruszające opowiada wrocławski krytyk.
Łącznik „Odry” z Wisławą Szymborską
Na wystawie znajdziemy także listy i pocztówki od Wisławy Szymborskiej, która Mirosława Ratajczaka zachęcała do tego, aby pisał wiersze zainteresowana jego wczesnymi utworami (potem już nie powrócił do poezji).
Ale noblistka pisywała też dla „Odry” w trudnych latach 80. – Nie miała wtedy stałej rubryki w krakowskim piśmie, więc ją namawiałam, żeby wróciła do „Lektur nieobowiązkowych” i pisała je teraz dla „Odry”. Tak to sobie obgadaliśmy, potem trzeba było jej o tym przypominać, więc do niej pisałem, czasem dzwoniłem i w końcu dała się namówić – wspomina Mirosław Ratajczak. I dodaje: „Byłem łącznikiem między „Odrą” a Wisławą Szymborską”.
Galeria zdjęć
W Domku Miedziorytnika obejrzymy nie tylko prace artystów i listy Wisławy Szymborskiej do Mirosława Ratajczaka, ale też jego autorskie komentarze do tych dzieł. Krótkie teksty są jednocześnie symbolicznym pożegnaniem z pracą krytyka. Ale może przedwczesnym?
Wystawa w Domku Miedziorytnika – kiedy ją zwiedzać
We wtorek, środę i czwartek wystawa jest czynna od 13.00-17.00, w soboty od 12.00-18.00. Wstęp jest wolny.