wroclaw.pl strona główna Akademicki Wrocław – studia i uczelnie wyższe we Wrocławiu Akademicki Wrocław - strona główna

Infolinia 71 777 7777

3°C Pogoda we Wrocławiu
Ikona powietrza

Jakość powietrza: umiarkowana

Dane z godz. 05:00

wroclaw.pl strona główna

Reklama

  1. wroclaw.pl
  2. Akademicki Wrocław
  3. Aktualności
  4. Naukowiec z Wrocławia zbadał szczątki serca króla. Czy Sobieski rzeczywiście miał "francuską chorobę"?

Uczeni z Wrocławia oraz Poznania i Warszawy zbadali szczątki serca króla Jana III Sobieskiego. Wstępne wyniki zaskakują, bo nie potwierdzają obowiązującej teorii na temat przyczyn śmierci zwycięzcy spod Wiednia.

Reklama

Król Jan III Sobieski zmarł w czerwcu 1696 r. po dwudziestu latach panowania. Ciało władcy zostało złożone w krypcie Leonarda na Wawelu, z wyjątkiem serca, które obwinięto w jedwab i obłożono roślinami antyseptycznymi, a następnie umieszczono w mosiężnym pojemniku, ten z kolei złożono w sarkofagu w klasztorze kapucynów w Warszawie. Przed kilkoma laty naukowcy uzyskali zgodę na oględziny narządu.

Galeria zdjęć

Interdyscyplinarny zespół badaczy współtworzą: genetyk prof. Michał Witt (dyrektor Instytutu Genetyki Człowieka PAN w Poznaniu), prof. Marta Wrzosek, mykolog z Uniwersytetu Warszawskiego, oraz prof. Tadeusz Dobosz, genetyk, specjalista z zakresu medycyny sądowej z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Wstępne wyniki nie potwierdzają obecności DNA bakterii wywołującej kiłę, ani rtęci, którą dawniej tę przypadłość leczono. To nie one przyczyniły się do śmierci króla – ustalili naukowcy.

Serce i coś jeszcze

W ciągu kilkuset lat serce wyschło i tkanki się rozpadły. Naukowcy zachowane fragmenty i pył przesiali przez sita.

W prochach serca spodziewaliśmy się dużej ilości rtęci, dlatego, że mógł mieć syfilis, w epoce leczony rtęcią. Lecz mógł go też nie złapać. Nie wspomina się o tym w protokole sekcyjnym, który się zachował. Różne choroby króla są w nim wymienione: monstrualna otyłość, zmiany cukrzycowe, miażdżyca, dna moczanowa, kłopoty z nerkami, o zmianach syfilitycznych nie ma nic.
Prof. Tadeusz Dobosz w jednym z wywiadów o sercu Sobieskiego

Kiła, jako przyczyna śmierci zwycięzcy spod Wiednia to jeden z tematów nieustannie pulsujący w popularnych wydawnictwa historycznych. Analizy danych na ten temat podejmują się także uznani historycy i historycy medycyny. O zarażenie króla kiłą – dość powszechną w ówczesnej Europie, podejrzewana jest najczęściej królowa Marysieńka, która z kolei miała się zarazić od swojego pierwszego męża.

Jednak w zachowanych tkankach znaleziono śladowe ilości rtęci. To pierwsza wskazówka, że Sobieski nie musiał być syfilitykiem.

Po drugie, prof. Dobosz w pojemniku z prochami serca, trafił na łukowaty fragment. Pierwotne podejrzenie, że to silnie zwapniały łuk aorty, odrzucili specjaliści z Zakładu Medycyny Sądowej oraz Katedry Anatomii Prawidłowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Okazało się, że to kość gnykowa, czyli niewielka kość z szyi. W tym samym pojemniku znaleziono także zmumifikowany fragment tkanki ze strunami głosowymi.

Hipotezę wyjaśniającą, dlaczego znalazły się razem z sercem przedstawił dr Jerzy Kawecki, znakomity specjalista z zakresu medycyny sądowej. Prawdopodobnie prowadzący obdukcję nie chciał rozcinać klatki piersiowej. Serce wydobyto od góry, najpierw jednak trzeba było rozciąć gardło i wyciąć głośnię.

Ołów zamiast krętka bladego

Wrocławski uczony struny głosowe moczył w płynie Rufera, preparacie opracowanym przez egiptologów, który rozpulchnia wysuszoną tkankę. W płynie szukano DNA krętka bladego – bakterii wywołującej kiłę, jednak go nie znaleziono. Natomiast był obecny w zasuszonych tkankach chorych na syfilis z tego okresu, które już wcześniej analizowano we Wrocławiu.

Jednak największym zaskoczeniem było duże stężenie ołowiu w tkankach. Pod uwagę brano kilka śladów, które jednak się nie potwierdziły:

  • badania ujęcia wody w Wilanowie nie wykazały nadmiaru ołowiu;
  • nie wiadomo, czy król używał cynowo-ołowianych kubków na wino, nie zachowała się oryginalna zastawa z czasów Sobieskiego;
  • wysoki poziom ołowiu nie jest także pozostałością po kuli, która utknęła w ciele i przez lata by się rozpuszczała. W kronikach nie ma wzmianki o takiej sytuacji.

Najbardziej prawdopodobne wytłumaczenie przed kilkoma miesiącami zasugerował prof. Stanisław Hodorowicz, chemik z Krakowa, który brał udział w badaniach szczątków zakonników z opactwa benedyktynów w Tyńcu.

Galeria zdjęć

U przełożonych klasztoru także zarejestrowano wysoki poziom ołowiu w tkankach, z kolei nie było go wśród braci zakonnych. Po analizie jadłospisu stwierdzono, że ołów pochodził prawdopodobnie z cukru ołowianego, którym dawniej dosładzano najlepsze wina. Pili je tylko opaci zakonni, bracia dostawali tanie wina lub piwo. W przypadku Sobieskiego tę teorię uprawdopodobnia fakt, że król pił bardzo dużo drogiego wina.

Interdyscyplinarny zespół badaczy z Wrocławia oraz Poznania, Warszawy i Krakowa, chciałby przeprowadzić dodatkowe badania, które wyniki przyniosłyby ostateczne rozstrzygnięcie dotyczące przyczyn śmierci Jana III Sobieskiego.

Możliwości jest kilka. Po pierwsze, należałoby zbadać związki ołowiu, które znaleziono w szczątkach opatów tynieckich, najlepiej z okresu, w którym żył i Sobieski. Po drugie, przydatne byłoby badania próbek z mumii Sobieskiego, która znajduje się na Wawelu. Komplet takich badań dałby odpowiedź, co było rzeczywistą przyczyną śmierci triumfatora spod Wiednia.

Największym wyzwaniem jest uzyskanie zgody na inspekcję wawelskiego grobowca, jednak wnioskujący o nią uczeni mają nadzieję, że szlachetny cel planowanych badań ułatwi jej uzyskanie.

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama

Powrót na portal wroclaw.pl