Karnawał czas zacząć – jak się bawiono w PRL-u

Zabawy sylwestrowe w zakładach pracy lub restauracjach, a w sklepach kilka fasonów sukienek – zobacz jak wrocławianie oddawali się karnawałowemu szaleństwu w PRL-u.

  • Sprzedawca balonów obok Powszechnego Domu Towarowego przy ul. Świdnickiej (dziś „Renoma”), lata 70. XX w.

    Sprzedawca balonów obok Powszechnego Domu Towarowego przy ul. Świdnickiej (dziś „Renoma”), lata 70. XX w., fot Stanisław Kokurewicz, Ośrodek „Pamięć i Przyszłość”


Karnawał w latach 70. na zdjęciach Stanisława Kokurewicza to część fotograficznej kolekcji Ośrodka „Pamięć i Przyszłość”. Po Świętach Bożego Narodzenia tradycyjnie zaczyna się czas karnawałowego szaleństwa. Dr Piotr Sroka, wrocławski historyk z Ośrodka „Pamięć i Przyszłość" podkreśla, że w latach 70. XX w. w tym okresie organizowano we Wrocławiu niezliczone ilości zabaw i balów.

Nowy Rok witano w zakładach

Najpierw hucznie witano Nowy Rok. Niemal każdy wrocławski zakład pracy w ramach obligatoryjnej działalności kulturalno-rozrywkowej organizował w tamtych czasach Sylwestra dla swoich pracowników.

(kliknij aby zobaczyć galerię zdjęć)

– W 1970 r. odbyły się aż cztery imprezy dla załogi Państwowej Fabryki Wagonów „Pafawag” – jedna w zakładowej świetlicy, dwie w domach kultury i jedną w hotelu zakładowym. O północy dyrekcja dziękowała pracownikom za trud włożony w realizację zadań produkcyjnych w minionym roku  i życzyła dalszych sukcesów w nowym roku – mówi Piotr Sroka. 

Historyk dodaje, że Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego zorganizowała dla swoich pracowników trzy zabawy – jedną w stołówce na terenie zakładu, drugą w siedzibie Klubu Sportowego „Lotnik” przy ul. Kiełczowskiej 53, a trzecią w Zakładowym Domu Kultury przy ul. Bierutowskiej 34. 

Rok 1971 w towarzystwie swoich kolegów i koleżanek z pracy witali także m.in. pracownicy Wrocławskiej Przędzalni Czesankowej (200 osób w klubie przy ul. Stabłowickiej, gdzie przygrywał do tańca wrocławski zespół „Amigo”), „Dolmelu” (550 osób), „Polaru” (230 osób w Sali Zakładowego Domu Kultury na Zakrzowie), Zakładów Remontu Maszyn Budowlanych (200 osób w świetlicy przy ul. Kępińskiej 7) czy Wrocławskich Zakładów Metalurgicznych (przy ul. Żmigrodzkiej (150 osób).

Konsumpcja, tańce i loterie

Piotr Sroka zaznacza, że zabawa sylwestrowa w zakładzie pracy nie ograniczała się do konsumpcji i tańców: – Przewidziano dodatkowe atrakcje, jak np. loterie fantowe. Na zabawie w Lotniczych Zakładach Naukowych w 1971 r. można było wygrać telewizor, a na balu w  Klubie Dziennikarza… pieczone prosię. Były też występy artystyczne lokalnych zespołów muzycznych – opowiada historyk.

(kliknij aby zobaczyć galerię zdjęć)

Ci, którzy nie mogli bądź nie chcieli witać nowego roku w swoim zakładzie pracy, mogli udać się do jednej z wrocławskich lokali gastronomicznych.

Bale i prywatki – zobacz za ile

Piotr Sroka wylicza, że w 1971 r. zabawy sylwestrowe zorganizowało 14 restauracji: „Ratuszowa”, „Obywatelska”, „Harenda”, „Staromiejska”, „Morskie Oko”, „Rybna”, „KDM”, „Grand”, „Bachus”, „Kabaretowa”, „Centralna”, „Stylowa”, „Sezam” i „Celina”. We wszystkich lokalach (poza należącymi do „Orbisu”) obowiązywał z góry ustalony cennik – 70 zł za kartę wstępu i 130 zł za bon konsumpcyjny (zakłady kategorii I) oraz 50 zł za kartę wstępu i 100 zł za bon konsumpcyjny (zakłady kategorii II).

Warto dodać, że średnia miesięczna pensja w Polsce wynosiła wówczas niecałe 2,4 tys. zł. Rok 1974 wrocławianie witali na 103 balach i zabawach oraz niezliczonych „prywatkach” domowych. Największy bal – dla 2 tys. osób – odbył się wówczas w Hali Ludowej.

Specjalne zabawy sylwestrowe dla seniorów organizowała w latach 70. XX w. redakcja „Wieczoru Wrocławia” we współpracy z Teatrem Współczesnym. Po wejściówki na tę imprezę ustawiały się w siedzibie wrocławskiej gazety przy ul. Komandorskiej wielkie kolejki.

(kliknij aby zobaczyć galerię zdjęć)

Maraton filmowy

– Kto nie lubi hucznych zabaw, mógł wybrać się na nocny maraton filmowy do jednego z wrocławskich kin – dodaje historyk. Propozycja taka była tym bardziej atrakcyjna, że można było obejrzeć tak pożądane wówczas filmy hollywoodzkie. W 1971 r. w  kinie „Śląsk” widzowie mogli obejrzeć kolejno: „Dwoje na huśtawce”, „Mayerling” i „Bullita”, natomiast w konie „Pokój” dwa ostatnie filmy oraz „Bądź w porcie nocą”.

Kreacje na kilkudziesięciu wieszakach

– Na zabawę sylwestrową czy karnawałową nie można było udać się odzianym w byle co – dodaje Piotr Sroka.

W grudniu 1971 r. reporterzy „Wieczoru Wrocławia” odwiedzili wrocławskie sklepy odzieżowe, by zorientować się w karnawałowej ofercie dla pań. A ta nie była zbyt bogata: „Stoisko odzieżowe na II piętrze PDT. Strojne suknie modele »Ledy«, wiszą na kilkudziesięciu wieszakach. Wybór prawie żaden. Kilka fasonów zaledwie, kolorystyka tkanin jednostajna. No i ceny. Najtańsze sukienki (po około 700 zł) w ogóle nie nadają się do włożenia. Spośród tych, które nam się jako tako podobały, żadna nie kosztuje mniej niż tysiąc złotych”.

Efekty dalszej wędrówki po sklepach nie były bardziej zadowalające: „Sklep »Telimeny« przy ul. Świdnickiej. Na stoisku znajdujemy sześć (dosłownie) fasonów sukienek nadających się na zabawę. Oglądam je wraz z gromadką pań. – Tę czarno-srebrno-fioletową (około tysiąca zł) ewentualnie bym kupiła – mówi jedna z pań. Szkoda tylko, że krótka. Ostatecznie klientka wychodzi ze sklepu bez sukienki. Nie było rozmiaru. Pytam jeszcze o spódnice. Bardzo rzadko bywają – informuje młodziutka ekspedientka”. Podobnie było w „Feniksie”, „Odrze” przy ul. Jedności Narodowej, a „Dom Pani” przy ul. Świdnickiej w ogóle nie prowadził sprzedaży sukienek balowych.

Najbogatszą ofertę miał salom „Mody Polskiej”, ale ładne sukienki kosztowały tam 2,5 tys. zł. „Z wędrówki po sklepach – podsumowywał reporter wrocławskiej popołudniówki – wyciągam dość smutne wnioski. Trudno będzie wrocławiankom kupić coś stosownego na karnawałowo-sylwestrową okazję. Tanio nie ubierze się żadna”.

Karnawałowa moda w PRL-u

Jak należało ubrać się na zabawę karnawałową w połowie lat 70. XX w., by nie być na bakier z obowiązującą modą?

Piotr Sroka opowiada, że projektantka „Mody Dolnośląskiej” wyjaśniała: „Nosi się suknie w stylu »gwiazdy filmowej«, długie spódnice do najprzeróżniejszych bluzek: z bufkami, z falbankami, marszczone w karczku typu »komeżka«, marszczone w talii. Te bluzki nadają się także do bardzo szerokich spódnic-spodni. Głowę można przystroić małym toczkiem z woalką. […] – A panowie? – oczywiście ciemne garnitury, także aksamitne, których główną ozdobą będzie muszka lub fantazyjny krawat. Koszule różnokolorowe, a najmodniejsze w kratkę”.

O Wrocławiu na starych zdjęciach czytaj więcej:

 

Zgłoś uwagę