Taki był Sylwester Wrocławski

Tegoroczna impreza sylwestrowa na placu Gołębim udała się świetnie, a spora w tym zasługa Konrada Imieli, dyrektora Teatru Muzycznego Capitol, który odpowiadał za jej artystyczną wizję, i jego zespołu, który przygotował koncert ze szlagierami minionych lat. O północy, jak zawsze, życzenia sylwestrowiczom składał prezydent Rafał Dutkiewicz.

  • sylwester 2018 we wrocławiu

    fot. K. Zatycki

  • Natalia Grosiak/Macromusic, fot. T. Walków

  • Kozak System, fot. Olena Bozhko

  • Lech Janerka, fot. T. Walków

  • Natalia Sikora, fot. T. Walków

  • Emose Uhunmwangho, fot. T. Walków

  • Conga Line, fot. PPA

  • Afromental, fot. UM

  • Artur Caturian, fot. T. Walków

  • Marcin Januszkiewicz,wroclaw2016.pl


Zobacz zdjęcia z wrocławskiego Rynku [GALERIA]

Zabawa w Kolorach radości

Około 63 500 osób z całego świata przewinęło się pdurzez pl. Gołębi podczas trwania  Sylwestra Wrocławskiego. Pogoda dopisała, nie padało, nie było mroźno, a temperaturę podgrzewali muzycy.

Pierwszego na scenie Lecha Janerkę oklaskiwało rosnące grono fanów, ale kiedy zagrał na bis „Wyobraź sobie” śpiewali już z nim wszyscy, a gdy powrócił na estradę tuż przed północą z kolejnymi dwiema piosenkami („Jezu jak się cieszę” z repertuaru Klausa Mitffocha i „Konstytucje”) był już fetowany przez tłum zgromadzony na Rynku. Wrocławianom Janerka życzył, aby zawsze mieli czas. 

Świetny ukraiński akcent

Artyści Capitolu z formacji Conga Line roztańczyli sylwestrową publiczność, Natalia Sikora przypomniała największe hity Janis Joplin. Wielką sympatię zdobył ukraiński Kozak System, niegdyś aktywnie zaangażowany w Euromajdan, dziś wciąż wrażliwy na sprawy Ukrainy i Ukraińców, co zresztą docenił wokalista, który pozdrawiał ze sceny wielu rodaków mieszkających we Wrocławiu i bawiących się na pl. Gołębim.

Piosenki na 100-lecie niepodległości

Sylwestrowiczów porwały polskie piosenki stulecia w koncercie „100 lat radości”, przygotowane przez artystów Capitolu. Okazało się, że wciąż kołyszemy się z lubością w rytm przedwojennego szlagieru Starskiego i Warsa „Ach, jak przyjemnie” czy „Seksapil to nasza broń kobieca” z repertuaru Eugeniusza Bodo (a w ciekawym wykonaniu Artura Caturiana... w damskim przebraniu). Nie zabrakło hitów Anny Jantar „Tyle słońca”, Czesława Niemena „Dziwny jest ten świat”, grupy Vox „Bananowy song” czy Maanamu „Cykady na cykladach”, wreszcie Kultu „Gdy nie ma nas w domu”.

Północ przywitała wrocławian i turystów przy hicie Marka Grechuty „Świecie nasz”. Po 24.00 życzenia noworoczne wrocławianom i Polakom składał prezydent Rafał Dutkiewicz. Ostatnim akcentem, wyrazistym zresztą, był koncert grupy Afromental.

Cały wieczór Kolorów radości był transmitowany przez Onet.pl, a wydarzenie wyprodukowało Biuro Festiwalowe Impart.

Sylwester wyjątkowo spokojny

Zgłoszeń, które otrzymały służby, było znacznie mniej niż w ubiegłym roku. Pomocy lekarskiej w punkcie medycznym zlokalizowanym w Sukiennicach 9 udzielono 5 osobom i w większości przypadków były to niegroźne urazy. Policja nie odnotowała żadnych zdarzeń na terenie imprezy. Po zakończeniu imprezy sylwestrowej służby porządkowe przystąpiły do sprzątania wrocławskiego rynku.

Wszystkie służby oceniły wrocławski sylwester jako bardzo spokojny i bezpieczny.  

– To będzie bardzo radosny koncert – mówi dyrektor Biura Festiwalowego IMPART 2016 Krzysztof Maj, który informuje, że tegoroczna impreza dla wszystkich mieszkańców, gości i turystów będzie kosztowała ok. 1,9 mln zł.

Cieszę się, że miejskie władze podtrzymały intencję, aby był to kolejny Sylwester Wrocławskimówi scenarzysta i reżyser całego widowiska Konrad Imiela. – Czyli impreza, wypełniona przede wszystkim przez wrocławskich artystów.

Tytuł nadchodzącej sylwestrowej nocy to „Kolory radości”. Organizatorzy imprezy doszli bowiem do wniosku, że w dzisiejszych czasach najbardziej brakuje nam właśnie radości. A skąd się wzięły kolory? – Stąd, że we Wrocławiu jest miejsce dla wszystkich „kolorów”, rozmaitych sposobów na postrzeganie świata, różnych narodowości, pomysłów na pozytywną radość – mówi Konrad Imiela.

Fot. BTW Photographers

Scena na pl. Gołębim

W tym roku tylko jedna sylwestrowa estrada na pl. Gołębim zaprojektowana została jako tętniące kolorami, mappingiem, wizualizacjami wyświetlanymi na LED-owych ekranach, serce nocnej imprezy. Występ każdego kolejnego zespołu będzie oprawiony w przypisane mu kolory. Ten „tęczowy zamysł” jest metaforą różnorodności i manifestem tolerancji.

Kolejne części koncertu reprezentują również bardzo różne stylistyki, różne muzyczne „kolory” – radość może być bowiem wyrażana na różne sposoby, różne bity i interpretacje.

– Gramy live – podkreśla reżyser. – Żeby na Rynku była prawda artystyczna i mam nadzieję, że piękna i łaskawa pogoda umożliwi nam zagranie wszystkich dźwięków na żywo. Koncert będzie złożony z dłuższych, niemal pełnowymiarowych, 40-50-minutowych wystąpień. Kolory, które wniosą na scenę poszczególni artyści, będą i metaforyczne, i dosłowne – chcemy w nie bowiem opakować całą scenę za pomocą tętniących wizualizacji – wyjaśnia Kolor Imiela. 

Informacje praktyczne

  • Na wygrodzony teren przed scenę będzie można się dostać przez jedno z czterech wejść, dostępnych z każdej strony Rynku, już od godz. 18.00. 
  • Niedozwolone jest wnoszenie niebezpiecznych przedmiotów (np. noży), fajerwerków czy napojów w szklanych i plastikowych opakowaniach. 
  • Dostępna będzie opieka medyczna: dwie karetki, punkt medyczny, zlokalizowany w Sukiennicach, a także w obrębie imprezy oznakowane patrole medyczne. 
  • 40 toalet na pl. Solnym: 40, w tym toaleta dla niepełnosprawnych w Przejściu Garncarskim.
  • Strefa gastronomiczna – ciepłe posiłki, napoje, w tym grzane piwo i wino – na pl. Solnym. 
  • Komunikacja miejska: 31 grudnia (niedziela) – wszystkie linie tramwajowe będą kursowały wg niedzielnych rozkładów jazdy; 1 stycznia 2018 r. (poniedziałek) – wszystkie linie tramwajowe będą kursowały wg świątecznych rozkładów jazdy z częstotliwością co 30 minut.

Relacja w internecie i symboliczne fajerwerki

W tym roku partnerem medialnym Sylwestra Wrocławskiego jest portal Onet.pl, na którym będzie można śledzić relację z tego, co będzie się działo na wrocławskim Rynku, rejestrowane przez 12 kamer. Przy scenie sylwestrowej redakcja Onetu będzie miała swoje stanowisko – dziennikarze będą tam prowadzili rozmowy z zaproszonymi gośćmi, artystami, ogłaszali konkursy dla internautów z atrakcyjnymi nagrodami. 

Sylwestrowemu toastowi o północy towarzyszyć będą sztuczne ognie, pokaz wokół sceny, tzw. niska pirotechnika, którego hałas nie powinien zaszkodzić ani ludziom, ani domowym zwierzętom.  

Oni rozkołyszą miasto w sylwestrową noc

Lech Janerka

Esencja Wrocławia. Od lat mieszka na Gądowie. Guru sceny muzycznej. Serca starszych rockmanów podbijał w komunie, grając w założonej przez siebie w 1979 r. formacji Klaus Mitffoch, a młodszych jako Lech Janerka piosenką „Rower” (Fryderyk w 2005 r.). Muzyk, autor świetnych tekstów – zbiór „Śpij Aniele mój/Bez kolacji” ukazał się w Biurze Literackim. Aktywista, społecznik. Kiedyś walczył o wolność, dziś uważa, że o wolności mówić wciąż warto. Absolutny klasyk polskiego rocka, choć w szat proroka sceny muzycznej nigdy nie miał zamiaru przywdziewać. Wierny miastu Wrocław, małżonce Bożenie (która wspiera go także instrumentalnie), rodzinie, muzyce (choć płyty wydaje po prostu wtedy, gdy jest gotowy). 

Conga Line

Grupa, którą trudno muzycznie zaszufladkować. Świetnie porusza się w klimatach zarówno ska czy reggae, jak i swingu czy jazzu. Każdy z muzyków to indywidualność w swoim rodzaju, dlatego zespołowo uzyskują oryginalne i unikatowe brzmienie. Ich występy to jakby minispektakle na obraz, słowo i dźwięk. Ironizują, wytykają niedorzeczności dnia codziennego i doskonale się przy tym bawią. Na początku chcieli zaistnieć jednorazowo, żeby nagrać płytę – z przyjacielem zespołu Dr Deadlock’iem, do czego doszło w listopadzie 2015 r. Ale poszło im tak dobrze, że postanowili grać dalej. Nagrali już kilka teledysków, wystąpili na wrocławskim PPA w 2017 r. i pracują nad nowymi pomysłami. Z Conga Line współpracują m.in. aktorzy z Teatru Muzycznego Capitol, muzycy z takich grup, jak Blade Loki, Pink Freud czy Mesajah.

Natalia Sikora

Aktorka z dyplomem warszawskiej Akademii Teatralnej, na co dzień występuje na deskach stołecznego Teatru Polskiego. Śpiewa od dziecka i do czasu, zanim usłyszał ją i zobaczył – gdy wygrywała II edycję „The Voice of Poland” – cały kraj, wzięła udział w wielu ciekawych projektach muzycznych, prestiżowych konkursach i przeglądach wokalnych. Od ponad 10 lat z pianistą i kompozytorem Piotrem Proniukiem tworzy bluesowy projekt o nazwie Sikora Proniuk Duo. Nagrała dwie płyty. W sylwestra na wrocławskim Rynku popisze się m.in. interpretacją utworów swojej idolki Janis Joplin.

Kozak System

Udział tego – powstałego pięć lat temu – zespołu w sylwestrowych „Kolorach radości” to niewątpliwy ukłon w stronę obywateli Ukrainy, którzy tak licznie zasiedlają obecnie Wrocław i jego aglomerację. Grupa ma oczywiście w repertuarze tradycyjną muzykę ukraińską czy bałkańską, ale mocno przycisnąć potrafi też w takich gatunkach, jak: rock, ska, punk czy reggae. Kozak System aktywnie wspierał Euromajdan, dając koncerty podczas wieców i zachęcając rodaków do protestów na placu Niepodległości. Muzycy grupy sworzyli, wraz z innymi artystami, bez przygotowania i prób swoisty hymn Euromajdanu, który podnosił na duchu tysiące protestujących. W Polsce zespół wystąpił m.in. na festiwalu opolskim. 

Natalia Grosiak

Wiadomo, że to liderka zespołu Macromusic, z którym nagrała swoje najlepsze kawałki, ale już nie wszyscy wiedzą, że dla śpiewania porzuciła intratną karierę prawnika. Ukończyła też filologię słowiańską na UWr, więc jakby nie patrzeć, Natalia Grosiak to chodząca, pardon... śpiewająca elita intelelektualna. Pewnie dlatego też zajmują ją (jak sama mówi – „męczą”) tak poważne tematy, jak fenomen śmierci. Jej twórczość nie ma znamion typowych hitów radiowych, ale nagrany z Macromusic singiel „Takiego chłopaka” był odsłuchiwany co najmniej 10 mln razy, sprawiając, że artystka bardzo zyskała na popularności. Jest to dla wokalistki tym ważniejsze, że mocno stoi po stronie kobiet, świadomych należnych im praw, także w dziedzinach artystycznych.   

Justyna Szafran

Od jedenastu lat można podziwiać jej talent wokalny i aktorski w przedstawieniach wrocławskiego Teatru Capitol. Swoją drogę rozpoczynała jednak w Poznaniu, kształąc się w tamtejszych szkołach artystycznych, występując w zespołach muzycznych i grupach teatralnych. Jako 22-latka rozbiła bank nagród na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej i od tego czasu plasuje się w czołówce polskich odtwórczyń poezji śpiewanej i piosenki aktorskiej. Doskonale sprawdza się również w repertuarze stricte popowym i jazzowym. Doceniona na festiwalach wokalnych i aktorskich, uznana za osobowość sceniczną, m.in. za rolę Edith Piaf. 

Emose Uhunmwangho

Kto słyszał ją w „Pieśni Hekate” w inscenizacji „Makbeta” na scenie wrocławskiego Teatru Muzycznego Capitol, ma wyobrażenie o skali możliwości wokalnych tej artystki, absolwentki Wydziału Wokalno-Aktorskiego AM w Łodzi. Niesamowity głos Emose Uhunmwangho pozwala jej interpretować utwory właściwe ze wszystkich gatunków muzycznych. Równie dobrze czuje się w piosenkach Czesława Niemena, jak i przebojach ze znanych światowych musicali. Swoją niesłowiańską urodę zawdzięcza w połowie tacie, Nigeryjczykowi, jej mama jest Polką i najczęściej zwraca się do swojej córki per Kaśka. Katarzyna to bowiem drugie imię utalentowanej wokalistki. Do Capitolu przyechała po raz pierwszy w 2009 r. na casting do „Hair”. Sprawdziła się. I tak jest do teraz.

Artur Caturian

W 2016 r. wygrał Złotego Tukana w Konkursie Aktorskiej Interpretacji Piosenki na 37. Przeglądzie Piosenki Aktorskiej, jako student IV roku Wydziału Aktorskiego PWST w Krakowie im. Solskiego, filii we Wrocławiu (dziś Akademia Sztuk Teatralnych im. Wyspiańskiego), i został już na etacie w Capitolu. Wtedy zawojował jurorów interpretacją piosenek Niemena i Bukartyka. Zanim trafił jednak do Wrocławia, przygotowywał się do roli aktora i wokalisty w Zielonogórskim Ośrodku Kultury, Teatrze PiiiP i Studiu Piosenki Erato. Chwalony za dobry wokal, umiejętność wyrażania emocji i sceniczny temperament, ostatnio do podziwiania choćby w inscenizacji „Makbeta” w Capitolu. 

Marcin Januszkiewicz

„Zmierzam do tego, że powinniśmy wszyscy brać odpowiedzialność za to, co się dzieje dookoła nas, i to zarówno w życiu prywatnym, ale w życiu społecznym też” – mówi absolwent Akademii Teatralnej w Warszawie, aktor, wokalista, autor tekstów i kompozytor Marcin Jarnuszkiewicz. I jak powiedział, tak zrobił – z pełną świadomością i odpowiedzialnością za efekt na tegorocznym, 38. PPA we Wrocławiu zaśpiewał „Pieśń Legionów Polskich”, czyli po prostu polski hymn narodowy, a także „Nim wstanie dzień” – znaną jako motyw przewodni „polskiego westernu” – „Prawo i pięść”  z tekstem Osieckiej i muzyką Komedy. Za te zaangażowane pieśni otrzymał Grand Prix i Złotego Tukana. 30-latek rodem z Piotrkowa Trybunalskiego idzie przez sceny teatralne, estrady i wszelkiej maści muzyczne konkursy jak burza. I co najważniejsze z punktu widzenia uczestników sylwestra w Rynku – świetnie śpiewa. 

Afromental

Nie pierwszy raz Wrocław zaszaleje podczas ich występu na sylwestrowej scenie w Rynku. Afromental to najbardziej utytułowana gwiazda tego wieczoru, która porywa interpretacjami swoich utworów w rytmach funk, R&B, hip-hopu, soulu popu czy rapcore'u. Choć swoje korzenie ma w Olsztynie (tam powstał w 2004 r.), to dziś i wrocławskie „naleciałości” są w nim nie bez znaczenia – mają na nie wpływ Aleksander Milwiw-Baron z racji urodzenia, a Tomek Torres i Bartek Śniadecki po „adresie” i działalności. Cztery albumy na koncie, dwa razy więcej singli i teledysków, wiele nominacji do prestiżowych nagród i same nagrody, jak MTV EMA, oraz rzesze fanów – to m.in. dorobek znanego zespołu. Warto dla niego zostać na Rynku po północy.

Zgłoś uwagę