Sportowe podsumowanie weekendu [30.11-2.12]

Za nami kolejny sportowy weekend. Z pewnością nie wszystkie wrocławskie drużyny zaliczą go do udanych. Na własnym terenie porażkę ponieśli piłkarze Śląska oraz siatkarze Gwardii, natomiast z sukcesem weekendowe starcia skończyły koszykarki Ślęzy i koszykarze WKS-u.


Lider wyjechał z Wrocławia z punktami

W ramach 17. kolejki LOTTO Ekstraklasy piłkarze Śląska Wrocław na własnym boisku podejmowali Lechię Gdańsk. W ich szeregach w porównaniu do poprzedniego meczu nastąpiła jedna zmiana. Kontuzjowanego Michała Chrapka w linii pomocy zastąpił młody Maciej Pałaszewski, dla którego było to 12. spotkanie w najwyższej klasie rozgrywkowej.

fot. slaskwroclaw.pl

Pierwsze minuty piątkowego meczu były dość wyrównane, a obie ekipy nie forsowały tempa i grały zapobiegawczo. To mogło zwiastować zacięty pojedynek i być może niespodziankę we Wrocławiu, gdyż każdy urwany punkt zajmującej pierwsze miejsce Lechii, byłby sporym zaskoczeniem. Jednak tuż przed upływem pierwszego kwadransa gdańszczanie wyszli na prowadzenie. Precyzyjny i zarazem mocny strzał oddał Michał Nalepa, który jako obrońca, dość niespodziewanie znalazł się przed bramką Jakuba Wrąbla

10. minut później wynik ponownie uległ zmianie. Niestety dla gospodarzy, po raz kolejny to goście z Pomorza wpisali się na listę strzelców. Lukas Haraslin wykorzystał nieporozumienie w szeregach WKS-u, wyprzedził Piotra Celebana i będąc w sytuacji sam na sam z golkiperem Śląska, wpakował piłkę do siatki.

Zarówno do przerwy, jak i po przerwie wynik meczu nie uległ już zmianie. Trzeba zaznaczyć, że w ciągu całego spotkania wrocławianie zanotowali aż cztery poprzeczki, jednak ewidentnie szczęście tego dnia sprzyjało liderowi LOTTO Ekstraklasy, który wyjechał z Wrocławia z kompletem punktów.

Śląsk Wrocław – Lechia Gdańsk 0:2 (0:2). Bramki: Nalepa 15, Haraslin 25.

Samodzielny lider we Wrocławiu!

W zupełnie innych nastrojach miniony weekend kończyli koszykarze Śląska Wrocław. Podopieczni Radosława Hyżego we własnej hali pokonali 96:83 Czarnych Słupsk i tym samym powrócili na zwycięską ścieżkę. Należy dodać, że swoje spotkanie przegrał dotychczasowy współlider Rawplug Sokół, dzięki czemu Trójkolorowi już samodzielnie piastują najwyższą pozycję w ramach rozgrywek I ligi.

fot. wks-slask.eu

Zawodnicy Śląska szczególnie dobrze zaprezentowali się w drugiej odsłonie sobotniego starcia, zwyciężając z Czarnymi 30:15. Taki obrót sprawy pozwolił wrocławianom na objęcie aż 16-punktowego prowadzenia, które przed drugą połową meczu stawiało podopiecznych Radosława Hyżego w bardzo dobrej sytuacji.

Po powrocie na parkiet koszykarze Śląska nadal dominowali. Ich twarda obrona i dobra skuteczność w ataku pozwoliła gospodarzom kontrolować przebieg meczu i w konsekwencji zakończyć to spotkanie z 13-punktową przewagą, choć trzeba przyznać, że był to najmniejszy z możliwych wymiar kary. Po raz kolejny w tym sezonie kluczowymi zawodnikami po stronie Wojskowych byli Aleksander Dziewa oraz Norbert Kulon, którzy zapisali na swoim koncie po 24 oczka. Dwucyfrową zdobycz zanotowali także Jakub Musiał (16 punktów) i Karol Michałek (12 punktów).

Teraz przed wrocławianami trzy bardzo wymagające pojedynki. W najbliższy weekend Trójkolorowi wybiorą się w podróż do Bydgoszczy, a w kolejnym tygodniu zmierzą się w derbowym pojedynku z WKK. Tuż przed świętami o 2 punkty powalczą także z obecnym wiceliderem Sokołem Łańcut.

FutureNet Śląsk Wrocław - Czarni Słups 96:83

Hitowe starcie dla Ślęzy

Koszykarki Ślęzy Wrocław zwyciężyły w meczu 9. kolejki Energa Basket Ligi Kobiet, pokonując Wisłę CanPack Kraków 80:69. Tym samym wrocławianki wygrały siódme spotkanie w sezonie, utrzymując pozycję na ligowym podium. 

fot. slezawroclaw.pl

Wisła podeszła do tego spotkania bez kontuzjowanej Jordin Canady oraz Sabiny Oroszovej, której umowa została rozwiązana w sobotę. W związku z tym, w pierwszej piątce na pozycji rozgrywającej wystąpiła reprezentantka Czarnogóry Bożica Mujović. Z kolei Arkadiusz Rusin zdecydował się na jedną zmianę w wyjściowym składzie Ślęzy. Miejsce Agaty Dobrowolskiej zajęła Karina Szybała.

11 zmian prowadzenia w trakcie spotkania, 9 remisów, serie punktowe i emocje do samego końca - tak w wielki skrócie można opisać hitowe starcie Ślęzy Wrocław z Wisłą CanPack Kraków, które zdecydowanie spełniło oczekiwania kibiców zgromadzonych w hali AWF.

Ślęza Wrocław - Wisła CanPack Kraków 80:69

Niespodzianka przy Krupniczej

To zdecydowanie nie był udany weekend w wykonaniu wrocławskiej Gwardii. W hali przy ulicy Krupniczej triumf odniósł beniaminek MCKiS Jaworzno, pokonując podopiecznych Piotra Lebiody 3:1. Trzeba przyznać, że sobotni wynik to dość spora niespodzianka, gdyż zdecydowanym faworytem w tym pojedynku byli siatkarze Gwardii, a dodatkowo ich przewagę miała zaznaczyć własna hala.

fot. gwardiawroclaw.pl

Niestety, już od samego początku mecz nie układał się po myśli Gwardzistów. Drużyna z Jaworzna narzuciła szybkie tempo gry, z którym wyraźnie nie radzili sobie wrocławianie. W dodatku zagrywka, która zazwyczaj była ich mocnym elementem, zdecydowanie zawiodła i tylko potęgowała nerwową atmosferę. Zupełnie inaczej było po drugiej stronie siatki, gdzie wznowienia gry niejednokrotnie przynosiły łatwe punkty.

Słabe przyjęcie Gwardzistów przekładało się także na niską skuteczność w ataku, co w konsekwencji nie pozwoliło myśleć o końcowym sukcesie.

– Gratuluję ekipie gości. Zabrakło nam prawie wszystkiego: koncentracji i wiary w to, że możemy zwyciężyć. Staraliśmy się reagować na to, co dzieje się na parkiecie, jednak dziś nie potrafiliśmy zagrozić przeciwnikom w żadnym elemencie. Przed nami wymagające, grudniowe spotkania, dlatego szybko musimy się podnieść i patrzeć w przyszłość – mówił po spotkaniu Piotr Lebioda, trener Gwardii Wrocław.

Gwardia Wrocław - MCKiS Jaworzno 3:1

Pozostałe wydarzenia:

  • KSZO Ostrowiec Świętokrzyski - #Volley Wrocław 3:1
  • Red Dragons Pniewy - Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice 0:1
Zgłoś uwagę