www.wroclaw.pl

    Olsi – wrocławska manufaktura z białoruskimi korzeniami

    Olsi manufaktura czekolady przy ul. Traugutta 144 we Wrocławiu to mały rodzinny zakład. Prowadzą go Olga i Dmitriy z Białorusi. Zostawili swoje dotychczasowe życie w Mińsku i przeprowadzili się do Wrocławia.

    Olga, Dmitriy i syn Makary Fot. Tomasz Hołod, www.wroclaw.pl
    Olga, Dmitriy i syn Makary

    Olsi to skrót od imienia i nazwiska Olgi Sikorskayej. Po babce ma polskie korzenie. Dlatego jak padło pytanie, gdzie wyjechać i zacząć życie od nowa – nie było wątpliwości: Jak to gdzie, do Polski. Wybór padł na Wrocław – wiedzieli, że miasto ma ciepły klimat, a taki lubią.

    W Mińsku na Białorusi Olga Sikorskaya i jej życiowy partner Dmitriy Chernykh prowadzili dobrze prosperujący zakład produkujący czekoladę. Zaczęli w 2017 roku i po trzech latach mieli 150 punktów sprzedających ich wyroby w całym kraju.

    W 2020 roku z powodu pandemii koronawirusa wszystko stanęło. Zostaliśmy z niesprzedanym towarem. Do tego doszły wydarzenia polityczne, fala antyrządowych protestów i ostra reakcja władz. Wielu znajomych spotkały represje. Musieli zamknąć swoje biznesy. Z dnia na dzień z naszej ulicy zniknęły kawiarnie i sklepy znajomych. Samo zamieszczenie na Instagramie biało-czerwono-białej białoruskiej flagi powodowało telefony ze strony służb bezpieczeństwa, by się uspokoić i tego nie robić. Stwierdziliśmy, że już dalej nie chcemy żyć w takich warunkach

    Olga Sikorskaya, prowadzi czekoladziarnię Olsi.

    Z Białorusi do Wrocławia

    W miesiąc zamknęli swoją działalność, spakowali rzeczy i część maszyn. Dobytek załadowali na samochód i wyruszyli w nieznane.

    Skorzystali z pomocy polskiego rządu w ramach Poland.Business Harbour. Program ten ułatwia relokację do Polski firmom, specjalistom IT i startupom z m.in. Białorusi, Ukrainy i Gruzji. We Wrocławiu rodzinie pani Olgi pomaga Agencja Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej.

    Olga ma 39 lat, Dmitriy 47, jest z nimi 6-letni syn Makary. Ostatnio dołączyła do nich 19-letnia córka Olgi, która w Mińsku studiowała medycynę. Marzą, by we Wrocławiu kontynuowała naukę.

    Olga nie rozstaje się ze smartfonem. Jak nie może znaleźć polskiego słowa, korzysta z translatora. Ale pomaga też Makary, który z łatwością przyswaja język, ucząc się od kolegów.

    Czekoladziarnia Olsi – historia jak z włoskiej komedii

    W tym biznesie od stuleci ścigają się Belgowie i Szwajcarzy. Najlepsze słodkie kakaowe wyroby powstają w małych, często rodzinnych manufakturach. Tak też jest w przypadku czekoladziarni Olsi.

    Dmitriy prawnik z wykształcenia, przez lata pracował jako energetyk i stawiał stacje transformatorowe i Olga pielęgniarka i psycholog – produkcją czekolady zajęli się trochę przez przypadek. Do ich historii jak ulał pasuje włoska komedia z 2007 roku „Czekoladowe lekcje”. Dlatego wpis o tym filmie zamieścili na swoim Instagramie. To opowieść, jak zwykły pracownik branży budowlanej został zmuszony do uczęszczania na kursy produkcji czekolady i zdał sobie sprawę, że życie może być zupełnie inne.

    – To jest właśnie nasza historia – śmieje się Olga i opowiada, jak kiedyś szukała czekoladę na prezent, ładnie opakowaną z niepowtarzalnym smakiem, ale w sklepie były tylko te z masowej produkcji z dwóch narodowych zakładów cukierniczych na Białorusi. Pomyślała: Dlaczego samej nie zrobić takiej czekolady i tak się zaczęło.

    Tajemnica dobrej czekolady

    Recepturami zajął się kolega cukiernik, z którym rozpoczynali działalność. Wiedział jak zrobić czekoladę, ale chciał produkować jej dużo i dużo na tym zarobić. Wizja Olgi i Dmitrija była inna: produkt doskonałej jakości, w małych seriach i pięknie opakowany.

    Tajemnicą czekolady jest ziarno kakaowca. Liczy się ciepły klimat, odpowiednia gleba i wilgotność powietrza. Takie idealne warunki znaleźć można m.in. na Wybrzeżu Kości Słoniowej i to właśnie stamtąd pochodzi kakao, z którego robią swoją czekoladę.

    Czekolada dla cukiernika jest jak diament dla jubilera

    Olga i Dmitriy dzielą się obowiązkami. Ona odpowiada za sprzedaż i marketing, on rządzi w kuchni. Precyzyjnie dobiera składniki, wymyśla smaki i przyznaje, że zgadza się z opinią, że czekolada dla cukiernika jest jak diament dla jubilera. Pytany o receptę na tę najlepszą, mówi krótko: to taka, która daje radość i szczęście. Więcej nie chce zdradzić.

    Olga dodaje, że warunkiem dobrej czekolady jest brak tłuszczy roślinnych. I tak właśnie robią swoje pralinki, zefir-piankę i owoce w czekoladzie. Mają czekoladki z migdałami, orzechami laskowymi, malinami, porzeczkami, mango lub rozmarynem.

    Wszystkie nasze produkty powstają wyłącznie ze składników wysokiej jakości od znanych i zaufanych dostawców, bez sztucznych barwników i aromatów. Gwarantem jakości jest fakt, że nasza rodzina jest pierwszym testerem tego co robimy

    Dmitriy Chernykh, prowadzi czekoladziarnię Olsi.

    Wrocław im się podoba

    Olga i Dmitriy chwalą życzliwość wrocławian za pomoc w rozpoczęciu nowego życia i biznesu. Kupili już małe mieszkanie, wynajęli lokal na działalność i czekają na klientów. Wierzą, że im się uda.

    – Za 10 lat chcemy, by nasze czekolady znane były w całej Polsce – dodaje Olga.

    Obecnie w zakładzie zatrudniają jedną osobę, ale jesienią będą potrzebować do pracy profesjonalnych cukierników i już ich szukają.