Nie daj się oszukać. Kampania społeczna NIC PRZEZ TELEFON

Oszuści wyłudzali już pieniądze podając się za wnuczków, a teraz mówią, że są z policji i proszą o pomoc w śledztwie, że przyjdą sprawdzić czy pieniądze, które mamy w domu, nie są fałszywe. W ten sposób złodzieje potrafią ukraść nawet 50 tys. złotych. Ofiarami najczęściej są osoby starsze. We Wrocławiu ruszyła kampania NIC PRZEZ TELEFON zorganizowana przez Wrocławskie Centrum Rozwoju Społecznego i Komendę Miejską Policji we współpracy m.in. z parafiami i wspólnotami mieszkaniowymi.

  • senior

    Źródło: shutterstock.com


Dorota Feliks, szefowa Wrocławskiego Centrum Rozwoju Społecznego podkreśla, że podczas kampanii NIC PRZEZ TELEFON szczególnie ważne jest, by dotrzeć do osób samotnych i rzadko wychodzących z domu. – Najlepiej jest osobiście przekazać ulotkę i chwilę porozmawiać. Może to być również okazja do zainteresowania się, czy w naszym najbliższym otoczeniu nie mieszka osoba potrzebująca sąsiedzkiego wsparcia – zaznacza.

Sprawa jest ważna, bo wrocławska policja odnotowuje tygodniowo kilka prób wyłudzeń pieniędzy przez telefon. Oszuści podają się za wnuczka, policjanta, kuriera, prokuratora, pracownika administracji lub sprzedawcę sprzętu medycznego, pościeli i garnków. Cel zawsze jest ten sam – wyłudzić pieniądze.

Bądź ostrożny – nie ufaj telefonicznemu rozmówcy 

Jak nie dać się nabrać i nie stracić oszczędności całego życia? Na to pytanie ma odpowiedzieć hasło kampanii – NIC PRZEZ TELEFON.

– Nic, czyli żadnych wrażliwych informacji o sobie, danych do konta bankowego, haseł i loginów, żadnych informacji o posiadanych oszczędnościach. Nic przez telefon, czyli bez zawierania umów na odległość – z głosem w słuchawce, który obiecuje tańsze rachunki za gaz, prąd, telefon – zaznacza st. sierż. Dariusz Rajski z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.

Złodzieje w metodzie „na wnuczka” wykorzystują łatwowierność i zaufanie seniorów, którzy często są osobami samotnymi. Dzwonią i podają się za członka rodziny – wnuczka czy siostrzeńca. Proszą o pieniądze na operację w szpitalu, okazyjny zakup samochodu czy kupno domu. W ten sposób potrafią wyłudzić nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Nierzadko osoby starsze dają oszustom wszystkie pieniądze jakie mają w domu, a nawet biorą pożyczki. W ten sposób 87-latka straciła 3 tys. zł, a 76-latka wręczyła złodziejom 15 tys. zł. Obie panie były przekonane, że pomagają najbliższej rodzinie.

Ostatnio coraz częściej oszuści stosują inną metodę – podają się za policjantów. Mechanizm wygląda tak: – Ktoś dzwoni i nieudolnie zmieniając głos podaje się za wnuczka i prosi o przelanie na konto pieniędzy. Rozmówca wie, że próbowano go oszukać. Po chwili dzwoni ktoś inny i przedstawia się jako… oficer policji. Prosi, by przekazać pieniądze, bo prowadzone jest śledztwo i w ten sposób pomożemy złapać oszustów. Zapewnia, że wszystko jest pod kontrolą, a my z powrotem dostaniemy nasze pieniądze. W innych przypadkach oszust także podaje się za policjanta i mówi, że przyjdą funkcjonariusze i „zabezpieczą” nasze oszczędności, by sprawdzić czy banknoty nie są fałszywe.

– Policja tak nie działa! Funkcjonariusze nigdy nie telefonują i nie informują o prowadzonym śledztwie i nie proszą o przekazanie jakichkolwiek kwot pieniędzy lub podania loginów i haseł do bankowości elektronicznej. Gdy dzwoni do nas osoba podająca się za policjanta, przerwijmy tę rozmowę, rozłączmy się i skontaktujmy się z Policją dzwoniąc na bezpłatny numer 112 czy 997 – podkreśla st. sierż. Dariusz Rajski.



Zgłoś uwagę