wroclaw.pl strona główna Kulturalny Wrocław - najważniejsze informacje o kulturze Kultura - strona główna

Infolinia 71 777 7777

0°C Pogoda we Wrocławiu
wroclaw.pl strona główna
Reklama
  1. wroclaw.pl
  2. Kultura
  3. Aktualności
  4. „Priscilla, Królowa Pustyni. Musical” w Capitolu: brokat, cekiny, wysokie obcasy i muzyczne hity [ZDJĘCIA]
Scena z najnowszej premiery we wrocławskim Capitolu: „Priscilla, Królowa Pustyni. Musical”. Data premiery: 7 października 2022 roku fot. Łukasz Giza/materiały prasowe
Scena z najnowszej premiery we wrocławskim Capitolu: „Priscilla, Królowa Pustyni. Musical”. Data premiery: 7 października 2022 roku

Eksplozja dobrej muzyki, świetnego aktorstwa, śpiewu i tańca, a to wszystko przyprawione dawką bardzo pozytywnej energii i wyjątkowego humoru. „Priscilla, Królowa Pustyni. Musical” – najnowsza premiera w Teatrze Muzycznym Capitol we Wrocławiu – zachwyca. Zobaczcie zdjęcia z tego wyjątkowego widowiska.

Reklama

Nie jestem recenzentem. Do teatru, opery czy na koncerty chodzę jako zwykły widz. I albo coś mi się nie podoba, albo podoba. Odradzam znajomym, lub polecam. Mówię wprost: „szkoda czasu, nie trać pieniędzy na bilet” lub „podobało mi się, idź, zobacz. To było świetne”.

Ten musical to prawdziwa perełka! Nie wolno jej przeoczyć!

„Priscilla, Królowa Pustyni. Musical” – spektakl, którym wrocławski Capitol otworzył najnowszy teatralny sezon gorąco polecam zobaczyć, tak gorąco, jak gorące i rozgrzane do czerwoności były emocje na scenie. To perełka, której nie wolno przeoczyć – róbcie rezerwację biletów i zasiądźcie na widowni Capitolu.

Musical, zrobiony na podstawie filmu sprzed 28 lat, wyreżyserował Cezary Tomaszewski. Opowiedzenie historii dwóch draq queens i kobiety trans, które jadą autobusem (tytułowa Priscilla) na występy na prowincję, udała mu się świetnie.

„Priscilla, Królowa Pustyni. Musical”: żyjcie po swojemu, na swoich warunkach

To nie jest tylko opowieść drogi. Ten musical to historia poszukiwania tego, co dla nas samych ważne w życiu. To opowieść o miłości, o przyjaźni, akceptowaniu i nie akceptowaniu inności. Ten spektakl dodaje siły tym, którzy chcą żyć po swojemu, kolorowo, na swoich warunkach.

„Priscilla, Królowa Pustyni. Musical” – tu wszystko jest dopięte na ostatni guzik.

Tina Turner, Cyndi Lauper, Elvis Presley, Gloria Gaynor i inne gwiazdy

Po pierwsze muzyka. Fani dobrego brzmienia, klasyki lat 70 i 80., rytmu disco i melodii, chwytających za serce, będą na „tak”. „Priscilla” to składanka przebojów - m.in. „What’s Love Got to Do with It?” Tiny Turner, „Go West” Village People, „I Will Survive” Glorii Gaynor, „Girls Just Wanna Have Fun” Cyndi Lauper czy „Always on My Mind” Elvisa Presleya. Hit goni hit.

Tercet bardzo egzotyczny: Justyna Szafran, Rafał Derkacz i Michał Zborowski

Po drugie: aktorstwo i śpiew. Dla mnie bomba. Każdy z występujących aktorów, tancerzy, śpiewaków – to pierwsza klasa. Wymieniać by można bez końca:

Justyna Szafran (Bernadette) gra raz z pazurem, raz melancholijnie. Mistrzyni, która wchodząc na scenę, skupia na sobie uwagę i nie można od niej oderwać wzroku. W spektaklu pokazuje cały wachlarz swoich umiejętności i aktorskich, i wokalnych (śpiewa tak cudnie, że aż miałem dreszcze od dawki emocji, które wysyłała ze sceny).

Rafał Derkacz (Adam/Felicia). Genialny! Każdy jego gest, każda scena z nim, to coś przepięknego. Rola dopracowana do perfekcji. Uwielbiam postać graną przez niego (gdyby tylko Pedro Almodovar mógł zobaczyć go na scenie w Capitolu, to z pewnością by mu zaproponował rolę draq queen w swoim filmie).

Michał Zborowski (Tick/Mitzi). Co za dramaturgia! Pan Michał pokazuje swój talent i jako aktor, i jako wokalista. Humor i tragizm w jednym – ale jak bosko połączone (i ta perfekcja w chodzeniu na wysokich obcasach). Brawa za rolę!

Miejsca by mi nie wystarczyło, żeby wymienić wszystkich, którzy – nawet najmniejszą rolą – zrobili na mnie wrażenie. Tomasz Leszczyński (jako Bob) – świetny w każdym calu, Emose Uhunmwangho (Miss Understanding) – cudowny głos, szkoda, że nie śpiewa w spektaklu więcej, dłużej, częściej…

A! I koniecznie muszę napisać o trzech divach (Justyna Woźniak, Ewa Szlempo-Kruszyńska, Małgorzata Walenda), które za każdym razem, kiedy pojawiały się na scenie, wzbudzały mój zachwyt. Drogie panie. Byłyście trzy razy na TAK – śpiew, humor, kreacja sceniczna. No jesteście w tym musicalu przecudowne!

Cekiny, wysokie obcasy i gigantyczna peruka

Po trzecie: scenografia i kostiumy. Normalnie zachwyt. Jest kolorowo, jest dziwnie, niekiedy dziwacznie. Są cekiny, wysokie obcasy, wszystko się świeci. Jest zabawa! No i pomysł, żeby na scenie tytułową Priscillą – autobusem – była gigantyczna peruka. Świetny. Aleksandra Wasilkowska (autorka scenografii i kostiumów) - brawa na stojąco dla pani.

Priscillą do Wałbrzycha, czyli niezwykła podróż...

Po czwarte –  musical nie jest przeniesiony 1:1 z Zachodu. Jest tu masa humoru i to humoru umiejscowionego w polskich realiach – m.in. główni bohaterowie jadą na prowincję, czyli… do Wałbrzycha. Jest i Nowa Ruda, i Tokarczuk…

„Priscilla, Królowa Pustyni. Musical” we wrocławskim Capitolu to widowisko. Wielkie widowisko, które gorąco polecam. Tak gorąco, jak gorące są emocje, które aż kipią na scenie. Idźcie i zobaczcie!

Najbliższe spektakle: 27, 28, 29 i 30 października. Bilety od 60 do 120 złotych. 

Zobacz również

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama
Powrót na portal wroclaw.pl Wróć na portal wroclaw.pl