Film ze środków wyjątkowego filmowego budżetu
Film „Ojczyzna” w reżyserii Pawła Pawlikowskiego, który wywalczył podczas tegorocznego festiwalu w Cannes nagrodę dla najlepszego reżysera, właśnie we Wrocławiu miał polską premierę - podkreślała dyrektorka Dolnośląskiego Centrum Filmowego Magdalena Klich-Kozłowska.
Przepięknie sfilmowany przez Łukasza Żala obraz był współfinansowany z Dolnośląskiego i Wrocławskiego Budżetu Filmowego.
Na fundusz składają się środki Samorządu Województwa Dolnośląskiego oraz Miasta Wrocławia, a także wpływy Dolnośląskiego Centrum Filmowego z wcześniejszych produkcji. Dzięki funduszowi powstały tak rewelacyjne produkcje ostatnich lat jak choćby nagradzana „Dziewczyna z igłą” Magnusa von Horna.
Siłę współpracy podkreślali zgodnie w Kinie DCF wiceprezydent Wrocławia Mateusz Żak oraz Jarosław Rabczenko, członek zarządu województwa dolnośląskiego.
- Jest mi niezmiernie miło, że jestem z wami w takim szczególnym momencie. Dzięki wspaniałej współpracy z Urzędem Marszałkowskim udaje się stworzyć wspólnie wiele rzeczy, między innymi filmy. Filmy, które budują tożsamość naszych miast. Cieszę się, że wiele kadrów, które za chwilę zobaczymy, będzie pochodziło z Dolnego Śląska, zarówno z Wrocławia, jak i z Legnicy i Wałbrzycha – mówił podczas premiery Mateusz Żak, wiceprezydent Wrocławia.
Galeria zdjęć
Gośćmi premiery byli m.in. noblistka Olga Tokarczuk oraz reżyser Wiesław Saniewski.
O czym jest „Ojczyzna” Pawła Pawlikowskiego
Najnowszy film reżysera Oscarowej „Idy” i „Zimnej wojny” to opowieść o Thomasie Mannie - niemieckim pisarzu nobliście, który po wojnie, w 1949 roku odbył pierwszą od lat 30. (kiedy opuścił kraj) podróż do Niemiec.
Odwiedził zarówno Niemcy Zachodnie (Frankfurt nad Menem), jak i Niemcy Wschodnie (Weimar). Okazją była 200. rocznica urodzin poety Johanna Wolfganga von Goethe.
W filmie w podróży towarzyszy Mannowi jego córka Erika.
Scenariusz filmu reżyser napisał we współpracy z Henkiem Handloegtenem. Zdjęcia zrealizował nagradzany Łukasz Żal, muzykę skomponował Marcin Masecki.
W roli Thomasa Manna wystąpił Hanns Zischler, zaś jego córkę zagrała Sandra Hüller znana m.in. z „Anatomii upadku”.
„Ojczyzna” – scena kręcona w Legnicy
Rozmawiamy ze scenografami „Ojczyzny” – Katarzyną Sobańską i Marcelem Sławińskim, o tym, jak wykorzystali na ekranie wyjątkowy potencjał Dolnego Śląska i które lokacje obejrzymy.
Magdalena Talik: Film „Ojczyzna” w reżyserii Pawła Pawlikowskiego przez dłuższy czas zapowiadał krótki, minutowy klip, w którym widzimy przejazd Thomasa Manna z córką Eriką ulicami zrujnowanego miasta. W komentarzach pytano, czy to ulica w autentycznym mieście czy może zbudowany plan filmowy. Wiem już, że filmowano tę scenę w Legnicy.
Katarzyna Sobańska: Zwróciła Pani uwagę na pierwszy kadr, który był bardzo istotny dla reżysera, ponieważ przyjazd do zrujnowanego świata był znakiem początku całej opowiadanej w filmie historii.
Wracający do ojczyzny z Ameryki Thomas Mann nagle przekonuje się naocznie, że jego świat został kompletnie zmieciony, to już nie oglądanie zdjęć czy kronik filmowych.
Wykorzystaliśmy tu, oczywiście, autentyczną ulicę w Legnicy, a długo szukaliśmy takiego miejsca, które pozwoliłoby, przy możliwych dla nas środkach inscenizacyjnych i jak najmniejszym wsparciu postprodukcji, stworzyć atmosferę. Powstała na ulicy także duża zabudowa scenograficzna.
Marcel Sławiński: W Cannes wszyscy nas pytali, jak został wykreowany obraz ulicy i drogi, bo chodziły pogłoski, że zrobiliśmy to z pomocą AI. Tłumaczyliśmy, że biorąc pod uwagę współpracę z Pawłem Pawlikowskim, jego i naszymi intencjami, chcieliśmy stworzyć świat tak, aby był on jak najbardziej prawdziwy, dementując jednocześnie wszystkie plotki, że obraz został wygenerowany komputerowo.
Kadry są, tylko i wyłącznie, wspierane komputerem, co jest naturalnym działaniem postprodukcyjnym. Natomiast sporo jeździliśmy z reżyserem i operatorem Łukaszem Żalem szukając optymalnego miejsca z niemieckim charakterem architektury, jakim jest właśnie ta ulica w Legnicy.
Potem nawet liczyliśmy, ile musi trwać przejazd w tak zwanym czasie filmowym, żeby na ekranie odpowiednio wybrzmiał, miał siłę przekazu.
Mieszkanie Thomasa Manna we wrocławskiej wytwórni
We wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych powstały zdjęcia pokazujące amerykański rozdział z życia Thomasa Manna.
Marcel Sławiński: Zgadza się, oglądamy wnętrza powojennego domu pisarza w Los Angeles, pięknego, modernistycznego, który znaliśmy z detalami ze zdjęć i dokumentacji. Dziś mieści się tam Instytut Goethego.
Stworzyliśmy ten fragment rzeczywistości filmowej w hali Wytwórni Filmów Fabularnych we Wrocławiu. W ten magiczny sposób łącząc miejsce wykreowane z prawdziwymi, żywymi obiektami zdjęciowymi. Nie po raz pierwszy jesteśmy we Wrocławiu, bardzo dobrze nam się tutaj pracuje, przy obopólnym zaufaniu.
Kościół w Wałbrzychu – wyjątkowe miejsce filmowe
W filmie zagrał przede wszystkim Dolny Śląsk, jako wciąż niewyczerpane źródło inspiracji i fantastycznych plenerów i miejsc, często nieoczywistych. Wydaje mi się, że zobaczyłam np. wnętrze luterańskiego kościoła Zbawiciela w Wałbrzychu projektu Carla Langhansa.
Katarzyna Sobańska: Akurat tego obiektu szukaliśmy dość długo. Paweł Pawlikowski był przywiązany do wizji kościoła św. Pawła we Frankfurcie, który po wojnie był w zasadzie wyniszczonym, ale okrągłym obiektem.
Kościół miał kluczowe znaczenie w momencie najdłuższego wykładu Thomasa Manna w filmie. Po obejrzeniu różnych obiektów wróciliśmy do Wałbrzycha, bo tutejsza świątynia ma w sobie bardzo poetycką skalę, pewną powściągliwość, co w obrazie się świetnie sprawdziło, chociaż nie miało gigantycznego rozmachu. Ale tak miało być!
Dolny Śląsk inspiruje filmowców
W „Ojczyźnie” mieszkańcy regiony dostrzegą również wiele innych miejsc. Które rozpoznamy na pierwszy rzut oka?
Katarzyna Sobańska: Zapraszam do oglądania. Widz z regionu na pewno rozpozna bardzo dla nas ważny przejazd samochodem, który odbył się w Ludwikowicach Kłodzkich. Szukaliśmy do niego ruin.
Marcel Sławiński: Ponieważ jest to także film drogi, o podróży ojca i córki, musiała pojawić się autostrada. Ale powojenne autostrady, zresztą budowane jeszcze przed wojną, nie przetrwały u nas próby czasu, wyglądają już kompletnie inaczej.
Wdrożyliśmy poszukiwania i mogę zdradzić, że posłużyły nam idealnie do tego celu poradzieckie lotniska, choć pierwotnie były chyba poniemieckimi lotniskami.
Nie jest tajemnicą, że Dolny Śląsk inspiruje wielu filmowców, w tym również i nas, ponieważ wielokrotnie tu pracowaliśmy. Cały czas z intencją, aby odkrywać na nowo i takie miejsca, które jeszcze nie znają filmu, gdzie byliśmy po raz pierwszy.
Na przykład w hucie szkła „Lucyna” w Pieńsku, którą odkryliśmy. Zawieźliśmy tam reżysera z Łukaszem Żalem i od razu poczuliśmy, że jest tam fantastyczna energia, a przy odpowiedniej adaptacji, wykreowaniu tego miejsca w filmowy sposób, przyniesie to efekt.
Najtrudniejsze zadanie, które Państwo pamiętacie z planu.
Katarzyna Sobańska: Właściwie nie mamy wyzwań, których nie da się podjąć, ale w przypadku „Ojczyzny” pojawił się problem z tym, jak trafić do serca Pawła Pawlikowskiego z plakatem.
Mieliśmy projekt wielkiego plakatu, który wielokrotnie musieliśmy powielać i zmieniać, aż się udało.
Gdzie w filmie zobaczymy ten plakat?
Katarzyna Sobańska: A, trzeba się uważnie przyglądać. Będzie go widać!