Kolejny etap remontu Auli Leopoldyńskiej [FILM]

Na odnowienie wnęk okiennych, w tym wymianę okien oraz renowację malowideł, Fundacja Uniwersytetu Wrocławskiego otrzymała z budżetu miasta 730 tys. złotych. To kolejny ważny etap w wielkim remoncie słynnego barokowego wnętrza.


Wykonawcę kolejnej części remontu trzeba wyłonić w przetargu, dlatego prace ruszą najpewniej w ciągu kilku, kilkunastu tygodni. Obecnie Aulę Leopoldyńską można jeszcze zwiedzać i podziwiać to, co zrobiono do tej pory.

Odnowione są już: podium, empora, loże profesorskie oraz obrazy. Nie widać prac zrealizowanych w pomieszczeniu nad aulą, w sali teatralnej, których celem było wzmocnienie stropu nadzwyczajnego wnętrza.

W 2008 r. kilkudziesięciu specjalistów, m.in. architektów, historyków sztuki, budowniczych, przygotowało skrupulatny raport na temat stanu Auli Leopoldyńskiej, murów i malowideł. Wnioski były zatrważające: pilnego remontu wymagało sklepienie sali. Reszta też potrzebowała renowacji, jednak uczelni nie było stać nawet na prace ratunkowe.

Sala była wiele razy remontowana. Pierwszy raz już w 1788 roku po wojnach śląskich. Potem konserwatorzy jeszcze kilkanaście razy rozkładali się w barokowym wnętrzu – po raz ostatni w latach 70. XX wieku. Nie zawsze trzymano się oryginalnych założeń, dlatego teraz konsultanci musieli prowadzić skrupulatne dochodzenie, który z fragmentów dekoracji to oryginał, a który efekt późniejszych „wizji” konserwatorów.

W kolejne remonty Auli Leopoldyńskiej zaangażowały się władze miasta. Na jego etapy, za pośrednictwem biura miejskiego konserwatora zabytków, przekazano z budżetu Wrocławia już kilka milionów złotych.

Płomień z serca jezuity

Podczas remontu podium wymieniono 30 procent tynku, kolory są rozjaśnione. Namalowanym postaciom przywrócono stan faktyczny – zniszczoną twarz – Madonnie, a płomienie – świętemu Franciszkowi Ksaweremu, któremu niegdyś domalowano z błędnym założeniem książkę (tymczasem trawią go płomienie miłości do Chrystusa). Poprawek, korekt, uzupełnień było dużo więcej.

Sklepienie nad emporą ma 140 metrów kwadratowych, ale oryginalnych malowideł Handtke’ego zostało najwyżej 50 procent. Fragmenty, które ocalały były w bardzo złym stanie. Wymagały drobiazgowej, skrupulatnej i wielogodzinnej pracy.

Szósty palec putta

Jak zwykle, przy tego typu przedsięwzięciach, konserwatorzy napotykali na zagadki i niespodzianki. Przy renowacji balustrady chóru okazało się, że pierwotnie nie była ona cała złocona. Centralna postać malowidła, o której sądzono, że to Pallas Atena, okazała się Michałem Archaniołem. Silesia, personifikacja Śląska, znowu – jak w oryginale, trzyma na kolanach otwartą księgę. Wyraźnie widać putta niosące tacę z księgami. Spostrzegawczy od razu "wyłowią", że jeden z chłopców ma sześć palców u stopy.

Teraz renowacji poddane zostaną okna i wnęki okienne, potem trzeba będzie się zająć centralną, największą częścią Auli Leopoldyńskiej. Jeśli uczelnia znajdzie pieniądze, barokowe wnętrze w całej okazałości można będzie podziwiać za rok, półtora.

Fot. Archiwum UWr, Dominika Hull, Tomasz Walków

t/w/uwr

 

Zgłoś uwagę