Wrocław Extra

Igrzyska paraolimpijskie wymyślił wrocławski lekarz: Ludwig Guttmann

www.imdb.com

Pierwsze igrzyska paraolimpijskie wymyślił i współorganizował wrocławski lekarz Ludwig Guttmann. Idea wybitnego neurochirurga rozkwitła. W rozgrywanych obecnie w Tokio XVI letniej paraolimpiadzie bierze udział ponad 4400 sportowców z niepełnosprawnościami, w tym 11 wrocławian.

Tomasz Wysocki | 28 sierpnia 2021

– Doktor Ludwig Guttmann jest jednym z najbardziej znanych wrocławian na świecie. Powstały o nim filmy dokumentalne i fabularne. W popularnym serwisie filmowym Netflix wzmianka o Wrocławiu, padła właśnie przy okazji prezentacji filmu dokumentalnego o paraolimpijczykach i dokonaniach doktora Guttmanna, przede wszystkim idei paraolimpiady – mówi Ewa Pluta z Muzeum Miejskiego Wrocławia.

Wspomnienie o młodym górniku

Guttmann urodził się w 1899 r. w Toszku na Śląsku w rodzinie żydowskiego hotelarza. Niedługo potem Guttmannowie przenieśli się do ówczesnej Królewskiej Huty, a w roku 1918 młody Ludwig wyjechał na studia medyczne do Wrocławia. Niedługo potem Breslau jako miejsce do życia wybrała reszta rodziny.

– Breslau było silnym ośrodkiem akademickim, a uniwersytecka medycyna stała na bardzo wysokim poziomie – mówi Ewa Pluta. – Jednak po roku studiów, Guttmann wyjechał do Freiburga i tam kontynuował naukę.

Po uzyskaniu dyplomu wrócił do Wrocławia. Przymierzał się do specjalizacji z pediatrii, jednak ostatecznie trafił do kliniki Otfrida Foerstera, wybitnego neurochirurga, który opiekował się m.in. Leninem, w ostatnim etapie życia wodza rewolucji.

Guttmann w szczególny sposób skupił się na leczeniu i opiece osób z urazami rdzenia kręgowego.

– Mimo że niemiecka medycyna należała w tym okresie do najlepszych na świecie, to tego typy urazy uznawano za przypadki beznadziejne. Chorzy z uszkodzonym rdzeniem umierali na ogół w ciągu dwóch lat od wypadku, lecz nie wskutek urazu, a z powodu nie leczonych chorób współistniejących, np. chorób nerek, odleżyn, zakażeń – opowiada Ewa Pluta. – Guttmann opracował kompleksowy system zasad opieki nad paraplegikami i tetrapalgikami. Podstawowym założeniem była rehabilitacja i aktywizacja chorych.

Doktor Ludwig Guttmann, fot. Wikimedia

Wrocławski lekarz wspominał, że wpływ na taki stosunek do chorych z urazem rdzenia kręgowego, miało zdarzenie z jego młodości. Jeszcze przed studiami odbywał staż w szpitalu w Królewskiej Hucie, do którego trafił młody górnik ze złamanym kręgosłupem. Na ile potrafił, Guttmann starał się ulżyć mu w cierpieniu, mimo że lekarze twierdzili, że szkoda poświęcać czas górnikowi, bo i tak jego los jest przesądzony i umrze.

Kliniki doktora Guttmanna

Jeszcze w latach 20. młody, utalentowany neurochirurg wyjechał do pracy do Hamburga, jednak szybko wrócił do Wrocławia i objął szefostwo kliniki w szpitalu miejskim. Założył rodzinę, urodziło mu się dwoje dzieci.

W 1933 r., po dojściu do władzy, naziści ograniczyli prawo do uprawiania niektórych zawodów osobom pochodzenia żydowskiego. Dotyczyło to także lekarzy. Guttmann przeniósł się do szpitala żydowskiego przy dzisiejszej ul. Wiśniowej.

Ewa Pluta: - Po wydarzeniach Nocy Kryształowej i kolejnych szykanach wobec Żydów, Guttmann był świadom, że nic dobrego w Niemczech go nie spotka. W 1939 roku z rodziną wyjechał do Wielkiej Brytanii.

Szpital żydowski przy dzisiejszej ul. Wiśniowej, w którym w latach 30. pracował doktor Ludwig Guttmann, fot. MMW

Na Wyspach nie mógł leczyć, nie miał uprawień zawodowych, poświęcił się nauce. Dopiero po kilku latach otrzymał ofertę stworzenia oddziału dla paraplegików w Stoke Mandeville w środkowej Anglii.

Ewa Pluta: - W czasie II wojny, po desantach wojsk z udziałem tysięcy żołnierzy, było mnóstwo młodych ludzi z urazami kręgosłupa. Guttmann zgodził się na objęcie kliniki, ale na swoich warunkach. Uważał, że chorzy nie muszą tkwić w łóżkach zamknięci w czterech ścianach sali szpitalnej. Przekonywał, że mogą być pełnymi uczestnikami życia we wszelkich jego przejawach.

Uśmiechnięty, pracowity, energiczny

Guttmann dbał o aktywną rehabilitację chorych, jedną z metod był sport. W latach 40. zorganizował pierwsze zawody, jeszcze tylko przyszpitalne.

– Był pracowity, energiczny, pozytywnie nastawiony do świata, chorzy wspominali, że zawsze się uśmiechał – opowiada Ewa Pluta. – Był bardzo zaangażowany w relacje z chorymi. Potrafił po godzinach pracy bez zapowiedzi przyjechać do szpitala i sprawdzić, czy pielęgniarki obróciły chorego, aby nie zrobiły się odleżyny, albo czy jedzenie dla pacjentów gotowane jest według jego zaleceń. Do szpitala zdarzało mu się zabierać sprzęty z domu na przykład książki czy radio.

Działał szerzej na rzecz chorych z uszkodzonym rdzeniem kręgowym, jest autorem wielu artykułów dotyczących aktywności osób po urazie rdzenia kręgowego, promował ideę rehabilitacji przez sport. Był pomysłodawcą ogólnoświatowych zawodów z udziałem osób z niepełnosprawnościami.

W 2012 r. powstał film telewizyjny "The best of Men" opowiadający o doktorze Ludwigu Guttmannie. W roli głównej wystąpił Eddie Marsan

Ewa Pluta: - Pierwsze zawody, formalnie jeszcze nie jako paraolimpiada, zorganizowano w 1960 roku w Rzymie. Początkowo nie były one częścią ruchu olimpijskiego, dopiero po kilkunastu latach stały się oficjalnym turniejem olimpijskim i dziś są drugim po Letnich Igrzyskach Olimpijskim największym multidyscyplinarnym wydarzeniem sportowym. Dzisiaj w Tokio w kilkudziesięciu dyscyplinach startuje prawie 4,5 sportowców z niepełnosprawnościami.

Polacy po raz pierwszy wzięli udział w paraolimpiadzie w 1972 roku. W Tokio reprezentacja biało-czerwonych liczy 90 zawodników, wśród nich jest 11 wrocławian.

Ewa Pluta: – W klasyfikacji medalowej Polska jest na wysokim – 10., miejscu.

Ludwig Guttmann zmarł w 1980 roku w Wielkiej Brytanii. Jego nazwisko jest przywoływane przy okazji każdej paraolimpiady.

– Film fabularny o nim zrealizowała BBC, powstały także filmy dokumentalne, które opowiadają o sportowcach z niepełnosprawnościami. Dzisiaj jest jednym z najbardziej znanych wrocławian na świecie – mówi Ewa Pluta. – W Toszku jest czczony, ma swoją ulicę. W Chorzowie także został upamiętniony. We Wrocławiu w szpitalu przy Fieldorfa jest tablica, która przypomina dokonania doktora Guttmanna, a jest postacią, o której wrocławianie powinni wiedzieć więcej. I głośniej powinniśmy mówić o jego dokonaniach – dodaje.