Wrocław Extra

Knajpiany zabijaka i sekretarz partii. Aktor Zdzisław Kuźniar skończył 90 lat

Filip Wierzbicki

Wybitny wrocławski aktor ma w dorobku setki ról teatralnych i filmowych. W lipcu skończył 90 lat, a ciągle można go podziwiać na scenie i na ekranie. - Na scenie oddycham pełną piersią – mówił artysta.

Tomasz Wysocki | 03 września 2021

W brawurowej scenie bójki w karczmie w „Jak rozpętałem II wojnę światową” powalił co najmniej kilku knajpianych zakapiorów. W roli płatnego zabójcy Krempitscha w „Vabanku” nie budził sympatii, a w dorobku ma jeszcze co najmniej kilka ról bandytów, gestapowców i strażników. – Pozytywne postaci także grywałem, na przykład, sekretarzy partii – Zdzisław Kuźniar lubi żartować w odpowiedzi, czy role schwarzcharakterów mu się nie nudzą.

Pan Roo w "Transferze!"

Urodził się w Gdańsku, ale dzieciństwo spędził w Toruniu – jego ojciec był wysokim urzędnikiem na kolei. Po wybuchu wojny, Kuźniarowie z piątką dzieci schronili się u rodziny na podrzeszowskiej wsi.
Wspomnienia o wojennej tułaczce i biedzie wróciły, kiedy Zdzisław Kuźniar jako Pan Roo (prezydent USA Franklin Roosevelt) w spektaklu „Transfer!”, słuchał na scenie relacji Polaków i Niemców wysiedlonych ze swoich domów w 1945 roku.

Scena z przedstawienia "Transfer" w reżyserii Jana Klaty

"TRANSFER", reż. Jan Klata, Zdzisław Kuźniar w środku w roli Pan Roo, fot. Bartek Sowa

W gimnazjum kolegował się z Jerzym Grotowskim, później spotkali się w krakowskiej szkole teatralnej. Uczelnie wybrał – jak powtarza – przypadkiem, kiedy przeczytał ogłoszenie o naborze. Wcześniej myślał o ekonomii, pod uwagę brał studia muzyczne, ostatecznie dostał się do szkoły aktorskiej. Często mówi, że na przekór znajomemu, który kpił z Kuźniara żaden aktor nie będzie.

Kantor w sztuce "Sztukmistrz z Lublina"

W rodzinie wszyscy muzykowali, śpiewali, jeszcze jako dzieci grywali na zabawach – tak dorabiali. I to doświadczenie wróciło po latach, kiedy Kuźniar pracował już w teatrze. W „Sztukmistrzu z Lublina” wystąpił w roli żydowskiego kantora, synagogalnego śpiewaka. Piosenki do spektaklu napisali Agnieszka Osiecka i Zygmunt Konieczny.

Scena z przedstawienia "Sztukmistrz z Lublina". Zdzisław Kuźniar w roli Kantora po lewej stronie

"Sztukmistrz z Lublina", reż. Jan Szurmiej. Z lewej Zdzisław Kuźniar jako Kantor, fot. Marek Grotowski

Wirtuozeria muzyki wymagała sporych umiejętności wokalnych. Osiecka po latach wspominała, że była zaskoczona i zachwycona tym, jak Kuźniar zaśpiewał.
- Aktorowi powinno się powierzać zadania, które pozornie przekraczają jego możliwości – mówił w jednym z wywiadów.

Barabasz w filmie "Niedziela Barabasza"

Artysta zagrał w ponad stu trzydziestu filmach. Po raz pierwszy w „Godzinie nadziei” w 1955 roku, lecz jego nazwiska nie ma nawet w napisach. Jednak przez kolejne kilkadziesiąt lat pracował z m.in. ze Stanisławem Lenartowiczem, Andrzejem Wajdą, Tadeuszem Chmielewskim, Sylwestrem Chęcińskim, Juliuszem Machulskim, Radosławem Piwowarskim, Waldemarem Krzystkiem.
W wielu tworzył charakterystyczne, chociaż epizodyczne postaci. Wśród są np. Kaczmarek, nabywca Kurowa w „Ziemi obiecanej”, Józef, szef statystów w operze w „Seszelach”, nauczyciel wychowania fizycznego Szulc w serialu „Gruby”.

Zdzisław Kuźniar w roli zabójcy Krempitscha w filmie "Vabank"

Zdzisław Kuźniar jako Krempitsch w "Vabank" w reż. Juliusza Machulskiego, fot. kadr z filmu

- Zupełnie mi nie przeszkadzało, że pojawiałem się epizodycznie. Zresztą to akurat najtrudniej się gra. Dużą kreację można rozłożyć na czynniki pierwsze, a w jednej scenie trzeba pokazać wszystko, co najlepsze – wyznał w rozmowie z dziennikarzem Interii.
Sam najbardziej ceni „Niedzielę Barabasza” w reżyserii Janusza Kondratiuka. To ciekawe studium mężczyzny w sile wieku. Wolny czas musi dzielić między rodzinę a pasję - jest bramkarzem w amatorskiej drużynie futbolowej.

Feuerbach w monodramie według Tankreda Dorsta

Z dyplomem szkoły aktorskiej Kuźniar trafił na pięć lat do Poznania, a potem na jeden sezon do Gdańska. W 1961 r. dostał angaż we wrocławskim Teatrze Rozmaitości. Scenie przy ul. Rzeźniczej (z incydentalnymi występami w innych teatrach) jest wierny do dzisiaj.
Artysta wspominał: - Za dyrekcji Andrzeja Witkowskiego i Kazimierza Brauna to był najlepszy teatr w Polsce.
Etatowym reżyserem był Jerzy Jarocki, ze sceną współpracowali reżyser i dramaturg Helmut Kajzar i Józef Szajna oraz pisarze Tymoteusz Karpowicz i Tadeusz Różewicz. Poza ich sztukami w Teatrze Współczesnym (przemianowanym z Rozmaitości) były także utwory Gombrowicza i Witkacego. W latach 90. i później przy Rzeźniczej pracowali m.in.: Jacek Bunsch, Piotr Cieplak, Krystyna Meissner (wieloletnia dyrektor sceny).
Kuźniar przeżył kilku dyrektorów, sam również przez rok kierował sceną. – Byłem świadkiem fantastycznego okresu tego teatru i fantastycznych upadków- mówił.
Nowym artystycznym otwarciem dla doświadczonego aktora było spotkanie z Janem Klatą, którego reżyserski talent okrzepł na scenach wrocławskich teatrów Współczesnego i Polskiego. Dzisiaj jest jednym z najważniejszych twórców teatralnych w Polsce.
Kuźniar wystąpił w kilku sztukach Klaty: „Nakręcana pomarańcza”, „Transfer!”, „Sprawa Dantona”, „Zmienia obiecana”. – Podziwiam jego nowoczesne, poszukujące podejście do teatru – wyznał aktor w jednej z rozmów.

Ważny tytułem w bogatym dorobku Zdzisława Kuźniara jest monodram „Ja, Feuerbach” Tankreda Dorsta. To gorzkie wyznanie dojrzałego aktora, który zabiega o rolę. Chciałby zostać doceniony, ale nie wyrzekać się wartości, które uformowały go jako artystę.

Ja, Feuerbach. Benefis Zdzisława Kuźniara

Ja, Feuerbach. Benefis Zdzisława Kuźniara

Inne
Termin od 4 września 2021 do 4 września 2021

Miejsce Wrocławski Teatr Współczesny im. Edmunda Wiercińskiego

Zobacz

Zdzisława Kuźniara w „Ja, Feuerbach” można zobaczyć na scenie Teatru Współczesnego przy okazji benefisu wrocławskiego artysty.
Wydarzenie zorganizowano w 90. rocznicę jego urodzin i 60. rocznicę pracy we Wrocławiu.