Nowości Wydawnictwa Ossolineum: Emily Dickinson, Tadeusz Konwicki, W.G. Sebald

Dwa bardzo oczekiwane tomy serii Biblioteka Narodowa – „Wybór poezji” Emily Dickinson (red. prof. Agnieszka Salska), a także powieści Tadeusza Konwickiego – „Kompleks polski” i „Mała Apokalipsa” – w oprac. dr. Przemysława Kanieckiego, a także „Wyjechali”, kolejna książka niemieckiego mistrza W.G. Sebalda, to propozycje Wydawnictwa Ossolineum na lato. 

  • wydawnictwo ossolineum, emily dickinson, tadeusz konwicki, w.g.sebald

    Dwa nowe tomy serii Biblioteka Narodowa – z prozą Tadeusza Konwickiego i poezją Emily Dickinson oraz powieść W.G.Sebalda – to nowości Wydawnictwa Ossolineum


Niezwykła poetka z Amherst

Ciekawość poezji Emily Dickinson zawdzięczam filmowi „Wybór Zofii” Alana J. Pakuli, ekranizacji powieści Williama Styrona. Bohaterka, Polka, Zofia Zawistowska, po dramatycznych wojennych przeżyciach zamieszkuje w Stanach i na lekcjach języka angielskiego notuje nazwisko poetki, której wiersz przeczytał nauczyciel. Ale przed bibliotekarzem Zofia ma już problem z wyartykułowaniem źle zapisanego (Emil Dickens) nazwiska, a Amerykanin najwyraźniej nie chce sprawdzić, o jakiego autora chodzi, i zmusza Polkę do ponownego tłumaczenia łamaną angielszczyzną. 

A chodziło o Emily Dickinson i jej wiersz oznaczony nr 829, który zostaje przywołany w filmie: 

„Suto ściel to Łóżko

I ściel je w Bojaźni –

Śpij w nim schludnie, aż Dzień Sądu

W górze się rozjaśni.


Wygładź Prześcieradło

I popraw Poduszki –

Niechaj żółta wrzawa Brzasku

Tej Gleby nie wzruszy –”

(przekład Stanisława Barańczaka)

Tego wiersza nie znajdziemy wprawdzie (a trochę szkoda) w jednej z najbardziej wyczekiwanych ostatnimi laty beenek, czyli w tomie serii Biblioteka Narodowa Wydawnictwa Ossolineum, ale...

...„Wybór poezji” Emily Dickinson pod redakcją prof. Agnieszki Salskiej, wybitnej znawczyni twórczości poetki, jest wielkim wydarzeniem. I, nie mam wątpliwości, stanie się na najbliższe lata punktem odniesienia dla polskich badaczy i tłumaczy spuścizny (m.in. 1800 wierszy) niezwykle skromnej i skrytej kobiety, która niemal całe życie (1830-1886) spędziła w niewielkim Amherst w stanie Massachusetts. Dziś, obok Walta Whitmana, jest uważana za wielką patronkę nowoczesnej poezji amerykańskiej.

Liczący blisko 550 stron tom to obecnie (nawet biorąc pod uwagę tegoroczne zbiorowe wydanie wszystkich 1795 wierszy w tłumaczeniu Janusza Solarza) najlepsze polskie Dickinsonowskie kompendium, a prof. Salska, układając ten wybór, sięgnęła po przekłady Stanisława Barańczaka (najliczniejsze), Kazimiery Iłłakowiczówny, Wacława Iwaniuka, Ewy Kuryluk, Krystyny Lenkowskiej, Ludmiły Marjańskiej, Artura Międzyrzeckiego, Tadeusza Sławka i Andrzeja Szuby (również autora wielu znakomitych tłumaczeń). Ciekawostką jest obecność na tej liście rockmana (ale i poety) Macieja Maleńczuka, którego jeden z przekładów trafił do książki. 

Wstęp profesor Agnieszki Salskiej to nie tylko minibiografia Emily Dickinson i dogłębna analiza jej poetyckich dzieł, ale też informacje o najbardziej aktualnym stanie badań nad twórczością amerykańskiej poetki, której utwory przez lata poprawiali rozmaici wydawcy, a spuścizna zapisana w takiej postaci, w jakiej życzyłaby sobie autorka, została opublikowana dopiero w połowie XX wieku. Dzięki profesor Salskiej także i Polacy mają wkład w badania nad poezją Dickinson za sprawą wydanej w latach 80. w Stanach książki „Walt Whitman and Emily Dickinson. Poetry of the Central Consciousness”, która odbiła się echem w tamtejszym środowisku akademickim.   

The best of Konwicki 

„Kompleks polski" jest tak błazeński jak „Moskwa-Pietuszki” [Wiktora Jerofiejewa] i tak intelektualny jak „Żart” [Milana Kundery] – tak John Updike pisał w „The New Yorkerze” o powieści Tadeusza Konwickiego. Prozą polskiego autora zachwycali się też za oceanem m.in. Saul Bellow czy Philip Roth. 

My mamy okazję niejako na nowo – bo beenka (czyli wydanie krytyczne) zawsze jest taką niepowtarzalną okazją – przeczytać dwie najbardziej bodaj znane powieści Tadeusza Konwickiego, które sporo łączy, co analizuje we wstępie redaktor opracowania dr Przemysław Kaniecki, urodzony w 1982 wykładowca, który doktoryzował się z monografii twórczości Tadeusza Konwickiego. W tomie proponuje wnikliwą analizę zarówno „Kompleksu polskiego”, jak i „Małej Apokalipsy”, ale też przybliża biografię i twórczość pisarza.

Akcja obydwu zamieszczonych w książce powieści rozgrywa się w ciągu kilku lub kilkunastu godzin w Warszawie, a narrator jest jednocześnie głównym bohaterem. W „Kompleksie polskim” z 1977 roku Tadeusz Konwicki stoi w kolejce, wspólnie z innymi bohaterami, do sklepu jubilerskiego w nadziei zakupienia obrączek radzieckich. To okazja do dokonania swoistej wiwisekcji kolejkowiczów, ich postaw, losów. 

W „Małej Apokalipsie”, którą zdecydowanie lepiej znają już uczniowie szkół średnich, bohater – pisarz ma rankiem odwiedziny innych literatów przeciwnych władzy, którzy żądają, by wieczorem tego samego dnia dokonał samospalenia pod Pałacem Kultury. Data została wybrana celowo, to święto Polski Ludowej. Ów feralny dzień będzie czasem refleksji i rozliczeń, spojrzenia na Warszawę, obserwacji i rozmów z ludźmi.     

Ten tom Biblioteki Narodowej już mogą wpisać na listę lektur obowiązkowych zarówno studenci polonistyki, wielbiciele prozy Tadeusza Konwickiego, jak i fani polskiej literatury II połowy XX wieku.    

W.G. Sebald o poznawaniu Innego

Wydawnictwo Ossolineum kontynuuje proces wydawania najważniejszych dzieł tragicznie zmarłego (w 2001 r.) niemieckiego pisarza W.G. Sebalda, dziś uważanego za jednego z najbardziej oryginalnych prozaików minionego stulecia. W charakterystycznej szacie graficznej ukazały się już „Austerlitz” i „Pierścienie Saturna. Angielska pielgrzymka” oraz, w innej serii, tom esejów o literaturze „Opis nieszczęścia” (wszystkie w kongenialnym przekładzie Małgorzaty Łukasiewicz).

Przeczytajcie także o genialnej prozie W.G. Sebalda 

Oraz o tym, jak Sebald czyta mistrzów 

Właśnie pojawił się tom „Wyjechali” z posłowiem Katarzyny Kończal, a na tym nie koniec, bo na listopad planowana jest premiera książki „Czuję. Zawrót głowy”, tradycyjnie już tłumaczonych przez Małgorzatę Łukasiewicz, która ponownie przejrzała swoje przekłady dla Wydawnictwa W.A.B., które blisko dwie dekady temu wprowadziło na polski rynek książki Sebalda. 

Doskonale pisze w posłowiu do tej książki Katarzyna Kończal (we wcześniej wydanych przez Ossolineum książkach Sebalda robili to m.in. Maciej Płaza i Wojciech Nowicki), specjalizująca się od lat w twórczości niemieckiego pisarza. Podkreśla, co w przypadku tego konkretnego tomu jest kluczowe, że choć wielu krytyków przypisywało autorowi cel pisania o losie Żydów naznaczonych Zagładą, w rzeczywistości „Wyjechali” to, jak podkreśla Kończal, „pełna wrażliwości opowieść o poznawaniu Innego”, a narrator „słucha i z wielką uważnością, graniczącą czasami z obsesją, przygląda się otaczającym go przedmiotom, rozproszonym świadectwom oraz znikomym śladom i obrazom tego, co minione”.  

A śledzimy losy kilkorga starzejących się bohaterów, którzy próbują siebie unicestwić, nękani przez wspomnienia, wegetują bez wyraźnego celu, odcięci od świata i ludzi, u-chodzący (jak Kończal przywołuje metaforę Tadeusza Sławka).

To niezwykła książka pisarza, którego technika tworzenia kolejnych opowieści (wzbogacanych zawsze materiałami graficznymi – zdjęciami, wycinkami z gazet, wypisami z książek) do dziś pozostaje nie tylko niedościgniona, ale przede wszystkim niepodrabialna.     



Zgłoś uwagę