Pisane przez kobiety, o kobietach. Jakie książki dać w prezencie na 8 marca

Na Dzień Kobiet, zamiast wspomnienia goździków i rajstop, Panowie mają realną szansę obdarowania Pań wartościową lekturą. Cena nie będzie zaporowa, a wrażenia pozostaną niezapomniane. Zobaczcie, jakie książki kobiet i o kobietach polecamy. 


Marta Kisiel, „Dywan z wkładką”, Wydawnictwo W.A.B. 2021

Jak się okazuje, pandemia nie tylko przygnębia, może być też być źródłem inspiracji. Wrocławska pisarka kojarzona najlepiej z gatunkiem fantasy (jest autorką m.in. uwielbianej trylogii wrocławskiej, czy nagradzanej serii „Małe Licho”) właśnie podczas ubiegłorocznego lockdownu zaczęła pisać komedię kryminalną. Bohaterami uczyniła rodzinę Trawnych (Tereska, jej maż Andrzej i ich dzieci Zoja i Maciejka, pies Pindzia), którzy z wielkiego miasta wyprowadzają się do domu na wsi, a poza podziwianiem widoków i korzystaniem z czystego powietrza przyjdzie im się jeszcze zmierzyć z morderstwem popełnionym w najbliższym sąsiedztwie (tu pomoże interwencja teściowej Miry). Bohaterów „Dywanu z wkładką” nie sposób nie polubić (powrócą już wkrótce, zapowiada Marta Kisiel), akcja jest wartka, humor przedni, a domowe sprawy, rozmowy, animozje wybrzmiewają tu niczym najlepsza symfonia. Książka jest dzięki temu cudownym antidotum na pandemiczną chandrę.   

Przeczytajcie też naszą rozmowę z Martą Kisiel o „Dywanie z wkładką”

Katherine Mansfield, „Opowiadania”, przełożyła Magda Heydel, Wydawnictwo Officyna 2020

Bez wątpienia jedna z najbardziej sensacyjnych książek minionego roku, obowiązkowa lektura zarówno dla zagorzałych feministek, jak i wielbicielek wytrawnej prozy, która jest w dodatku, co nie zawsze jest oczywiste, doskonale przyswajalna. Wszystko w tej edycji złożyło się na sukces. Fakt, iż niewielkie łódzkie wydawnictwo Officyna dopieszcza swoje publikacje z podziwu godną konsekwencją oraz że w przekład opowiadań Katherine Mansfield (1888-1923) zaangażowała się Magda Heydel, czołowa polska tłumaczka prozy Virginii Woolf (rówieśniczki i przyjaciółki Mansfield), której rzetelna, ale i pełna polotu praca translatorska wzbudza zawsze niekłamany podziw! Zbiór 23 opowiadań to najpiękniejszy prezent, jaki czytelniczka może sprawić samej sobie, bo niewiele pisarek potrafiło portretować kobiety z równie wielką czułością, choć bez zbędnego sentymentalizmu, nie bez szczypty ironii, choć z mieszanką brytyjskiego i kontynentalnego humoru, z nostalgią i zrozumieniem dla swoich bohaterek, kobiet rozmaitych stanów społecznych, cywilnych, profesji, wieku. Kilkustronicowa zaledwie miniatura „Panna Brill” o starzejącej się zubożałej bohaterce to jeden z wielu przykład prawdziwego arcydzieła, którym zachwycać możemy się i dzisiaj.        

Piotr Nesterowicz, „Cudowna”, Wydawnictwo Dowody na Istnienie, 2021

Wznowienie (marzyliśmy o tym) znakomitej książki reporterskiej, której tematem Piotr Nesterowicz uczynił wydarzenie, jakie miało miejsce ponad pół wieku temu w Zabłudowie, niewielkim miasteczku na Podlasiu. W maju 1965 roku czternastoletnia Jadwiga Jakubowska (potem ironicznie przezywana w szkole „cudowną”) miała w polu widzenie. Zjawiła się przed nią, unosząc się w powietrzu, Matka Boska. Objawienie powtórzyło się potem jeszcze trzykrotnie, a dziewczynka usłyszała: „Módlcie się i nawracajcie, bo jeśli nie, mój Syn będzie surowo karał”. Wydawałoby się, że niewielki tom Wydawnictwa Dowody na Istnienie będzie poświęcony samemu objawieniu, ale jak się przekonamy życie napisało zupełnie zaskakujący scenariusz zarówno samej Jadwidze, rodzinie Jakubowskich, jak i mieszkańcom Zabłudowa, czy zaangażowanym w sprawę organom państwowym. Bo objawienie w zabłudowskim polu najpierw stało się lokalną religijną sensacją, a wkrótce potem problemem miejscowej parafii i kurii w Białymstoku, wreszcie wygodnym dowodem w bezpardonowej walce bezpieki z kościołem. Ofiarą wydarzeń A.D. 1965 pozostała sama bohaterka tego zamieszania – Jadwiga. Jej głos, eksponowany zresztą pod koniec każdego z rozdziałów, wybrzmiewa z największą siłą.    

Bożena Kostuch, „Czarodziej z Łysej Góry”, Wydawnictwo Marginesy 2020

Fani polskiego wzornictwa mają używanie, bo po świetnych tomach Beaty Bochińskiej („Zacznij kochać design”) i Barbary Banaś („Polski New Look” – przeczytajcie rozmowę z autorką wokół tego tomu) mogą sięgnąć po kolejny rewelacyjny, pięknie wydany album poświęcony tym razem życiu i bogatej działalności Bolesława Książka, jednego z najwybitniejszych polskich ceramików, który na dwie dekady związał się z zakładem ceramicznym „Kamionka” w Łysej Górze (między Tarnowem a Krakowem) i był autorem m.in. 1600 wzorów naczyń użytkowych i dekoracyjnych (kafli, talerzy, pater, wazonów), spośród których wiele z nich wciąż zdobi polskie domy. Bożena Kostuch, kustoszka Muzeum Narodowego w Krakowie, ale nade wszystko znawczyni tematu współczesnej ceramiki drobiazgowo odtwarza w książce niezwykłe losy czarodzieja, tropi inspiracje, przybliża prywatne notatki, szkice, fotografie. Wiele miejsca poświęcono w tomie na zdjęcia słynnych prac Bolesława Książka – od tych najmniejszych (które ma w swoich zbiorach także Muzeum Narodowe we Wrocławiu!) po te najbardziej spektakularne, wielkopowierzchniowe, zrealizowane na ścianach budynków. Po niektórych (w kinach, kopalniach, domach wczasowych) ślad już, niestety, zaginął, inne ocalono, wciąż cieszą oko.

Ali Smith, „Zima”, przełożył Jerzy Kozłowski, Wydawnictwo W.A.B. 2021

Druga odsłona literackiej tetralogii szkockiej autorki, która zaplanowała ją w formie czterech pór roku. „Jesień” była oszałamiającym poematem o przyjaźni, sztuce, brexicie z echem Szekspirowskiej „Burzy” i wizją obrazów odkrywanej na nowo ikony lat 60., malarki Pauline Boty. „Zima” (podobnie jak poprzednia część w doskonałym przekładzie Jerzego Kozłowskiego) tym razem wspomina o rzeźbiarce Barbarze Hepworth, która wspólnie z Henrym Moorem była wielką postacią awangardy, ale dziś na świecie kojarzy się przede wszystkim Moore'a. Ale głównym wątkiem są rodzinne relacje Sophii Cleves z jej niekonwencjonalną siostrą Iris i synem Arthurem. Święta będą czasem konfrontacji rozmaitych oczekiwań i postaw. Dla fanów brytyjskiej kultury jak zwykle u Ali Smith sporo odniesień – Dickensowskich, Szekspirowskich, a „Zima” to wciąż wysokiej klasy proza. Wartością dodaną cyklu pór roku w wersji polskiej jest przepięknie zaprojektowana przez Annę Pol okładka, a jeśli dodamy, że do koloru okładki dopasowano nawet kolor szycia (w „Jesieni” pomarańczowy, w „Zimie” szary) można być pewnym, że to edycja, która będzie nie tylko cennym literackim nabytkiem, ale i ozdobą czytelniczej półki. Premiera „Wiosny” i „Lata” sukcesywnie, zgodnie z porami roku.       

Flannery O'Connor, „Misterium i maniery. Pisma przygodne”, przełożył Michał Kłobukowski, Wydawnictwo Karakter 2020

Lektura tej niewielkiej (choć jednak ponad 200-stronicowej) książki to rozkosz – tak dla intelektu, jak i dla oka. Samo obcowanie z ekskluzywną serią eseistyczną (wcześniej ukazały się w niej m.in. teksty południowoafrykańskiego noblisty J.M. Coetzee z esejem o uwielbianym przez pisarza Zbigniewie Herbercie) jest sporą przyjemnością. Wysmakowany projekt okładki i jej kolorystyka, pieczołowicie dobrana czcionka, cienki, wyjątkowej urody papier (nawet jego zapach) przyprawia czytelnika o szaleństwo. Potem jest już tylko lepiej, zwłaszcza że dostajemy do rąk świetne, wcześniej nieznane teksty amerykańskiej pisarki Flannery O'Connor, której genialne opowiadania przypomniało Wydawnictwo W.A.B. w 2019 roku w tomie „Ocalisz życie, może swoje własne” w przekładzie m.in. Michała Kłobukowskiego, który tłumaczył także i obecną książkę. Dobrze byłoby napisać, że O'Connor była pisarką amerykańskiego Południa, ale po lekturze jej tekstów lepiej powtórnie zastanowić się, co właściwie oznacza określenie „pisarz z Południa” i dlaczego z jego pomocą szufladkowało się (i wciąż tak jest!) literatów. Ale to tylko jeden z powodów, dla którego warto sięgnąć po tom pism wybranych i przygotowanych przez zaprzyjaźnionych pisarza Roberta Fitzgeralda i jego żonę Sally. Ogólnie to niezwykle interesujące spojrzenie na pisarskie rzemiosło, a wisienką na torcie niech będzie otwierający zbiór tekst poświęcony miłości Flannery O'Connor do pawi, które z powodzeniem hodowała w swoim gospodarstwie. Tak dowcipnego i celnego tekstu o kurakach dawno (jeśli w ogóle) nie czytaliście.  

Agnieszka Dauksza (red.), „Maria Jarema. Wymyślić sztukę na nowo”, Wydawnictwo słowo/obraz terytoria, Fundacja Terytoria Książki, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie 2021

Gdańszczanka Agnieszka Dauksza, wykładająca na Uniwersytecie Jagiellońskim stała się w ostatnich latach specjalistką twórczości Marii Jaremy, przedwcześnie zmarłej (w wieku zaledwie 50 lat) malarki, rzeźbiarki i scenografki. W 2019 roku ukazała się sensacyjna biografia „Jaremianka” Daukszy, teraz warto dodać do niej fantastycznie wydany (i redagowany także przez Daukszę) tom zawierający pisma Marii Jaremy – jej wypowiedzi, notatki (m.in. ze szkicowników z czasu studiów z bardzo osobistymi refleksjami), wspomnienia, rozmowy, ale też manifest Grupy Krakowskiej (której była współzałożycielką i reprezentantką) z kwietnia 1934 roku, wreszcie reprodukcje rzeźb, obrazów, szkiców, rysunków scenograficznych. Materiałów nie jest wiele, ale też artystka podkreślała, że ani mówić, ani pisać nie umie, ale pewne rzeczy bardzo ją obchodziły i o nich chciała się wypowiedzieć. Głos Jaremianki uzupełniają w tomie eseje badaczy jej spuścizny, którzy piszą m.in. o doświadczaniu teatru, paryskich inspiracjach, potrzebie marzenia,  apolityczności Grupy Krakowskiej. Książka to kompendium wiedzy o artystce, lektura obowiązkowa dla jej fanów, ale i zainteresowanych polską sztuką współczesną.     

Naoise Dolan, „Ciekawe czasy”, przełożyła Dorota Malina, Wydawnictwo Prószyński i S-ka 2021

Irlandki górą we współczesnej prozie millenialsów! Zaczęło się od Sally Rooney, teraz na scenę wkracza urodzona w Dublinie Naoise Dolan, a jej dynamiczna, ale i mocno refleksyjna debiutancka powieść „Ciekawe czasy” to udana próba uchwycenia specyfiki dzisiejszych związków międzyludzkich w barwnych okolicznościach przyrody (Hongkong). Główna bohaterka, Irlandka Ava pracuje jako nauczycielka angielskiego w szkole dla Azjatów, pieniędzy wystarcza jej jedynie na podnajmowanie dość podłych pokoi z rzeszą innych kobiet, a w wolnych chwilach spotyka się z bankierem Julianem, Brytyjczykiem do cna, który inteligencję i specyficzne poczucie humoru łączy z całkowitą uczuciową obojętnością. Ten nietypowy układ personalny funkcjonuje zadowalająco dopóki na scenie nie pojawia się pochodząca z Hongkongu prawniczka Edith. Tajemnicza Azjatka jest elegancka, skrupulatna, precyzyjna w wypowiedziach, okazuje się też zaskakująco uczuciowa. Czyta się „Ciekawe czasy” jednym tchem, bo narratorka Ava dzieli się przemyśleniami na ważkie życiowe tematy z humorem, lekką ironią i obezwładniającą szczerością. Czekamy na kolejne książki od Naoise Dolan.

Ananda Devi, „Smutny ambasador. Nowele”, przełożył Krzysztof Jarosz, Wydawnictwo w Podwórku 2020 

Maleńkie gdańskie wydawnictwo zostało już na rynku zauważone dzięki opublikowaniu świetnych trzech książek Anandy Devi w przekładzie Krzysztofa Jarosza. W ubiegłym roku ukazał się zbiór noweli tej tworzącej w języku francuskim, a pochodzącej z Mauritiusa pisarki, której dotąd w Polsce nie znaliśmy. Warto to zmienić, bo jej sensualny sposób postrzegania świata, niezwykłe wyczulenie na kulturowe niuanse Wschodu i Zachodu (akcja noweli rozgrywa się głównie w Indiach – skąd zresztą wywodzi się rodzina Devi, na Mauritiusie, a nawet w odległej Arktyce), subtelny, nienachalny humor sprawia, ale też szczególna gra w obrębie gatunku, intertekstualność (bohaterowie konkretnej noweli pojawiają się, nawet przelotnie, w innej) i absolutnie wyjątkowy klimat sprawia, że każdy z niewielkich rozmiarów utworów długo pozostanie czytelnikowi w pamięci. Bohaterami są często ludzie uwięzieni – ogranicza ich miejsce zamieszkania, praca, rodzina, obostrzenia właściwe danej płci, własne ciało, poglądy. To zbiór wart grzechu choćby ze względu na nowelę „Kari Disan” (tytułowe curry z krwi to potrawa z koziej krwi i podrobów), w której za sprawą gotowania syn bierze szczególny odwet na ojcu prowadzącym tanią jadłodajnię. Z kolei „Great America” to propozycja dla tych, których intrygują świetnie nakreślone, a bynajmniej nie stereotypowo potraktowane, różnice w postrzeganiu rzeczywistości przez ludzi ze Wschodu i Zachodu.     

Urszula Zajączkowska, „Patyki, badyle”, Wydawnictwo Marginesy 2019

Botaniczka, poetka, pisarka, artystka wizualna, muzyk. W jednej osobie skupionych jest tak wiele wysokiej próby talentów, że przy Urszuli Zajączkowskiej, skądinąd wyjątkowo skromnej osobie, można poczuć się zdecydowanie zawstydzonym. Ale przy wielkim bagażu naukowej wiedzy i literackiego talentu autorce udaje się zawsze mówić prosto z serca. Taka jest książka „Patyki, badyle” z miniesejami o maksisprawach, a ściślej o niewiarygodnej otaczającej nas naturze, którą Zajączkowska ogląda, prześwietla i czule opisuje. Jej teksty to peany na cześć świata, którego często w ogóle nie dostrzegamy ponad głowami albo pod stopami, tymczasem poetka dostrzega w nich prawdę o niezbadanych dróżkach natury. Nie pomyślelibyśmy pewnie o mchach z czułością, czy podziwem, a dowiadujemy się, że są hydrografami lasu. Dla Urszuli Zajączkowskiej nawet przybrudzona próbka laboratoryjna może być punktem wyjścia do pasjonującej opowieści. A o tym, że patrzenie i obserwowanie jest jej DNA niech świadczą też miniaturki „Chrzęstny nocne Wołomina” – zdjęcia, które autorka robiła podczas spacerów i towarzyszące im króciuteńkie komentarze. O roślinach, ale zupełnie nietypowo. Refleksyjnie, czasem w nostalgicznym tonie, czasem po prostu radiacyjnie (zwłaszcza jeśli stojąc pod klonem można się napromieniować).   

Sally Rooney, „Rozmowy z przyjaciółmi”, przełożył Łukasz Witczak, Wydawnictwo W.A.B. 2021

Książki Irlandki poznajemy w Polsce w odwrotnej kolejności, bo najpierw W.A.B. wydało jej bestsellerowych „Normalnych ludzi” (a wkrótce potem pojawił się znakomity serial oparty na tej wyjątkowej powieści). Teraz mamy szansę przeczytać debiut Rooney, czyli „Rozmowy z przyjaciółmi”, które też sporo namieszały. Niewiele współczesnych pisarzy z równym nerwem i znajomością tematu potrafi kreślić portrety ludzi u progu prawdziwej dorosłości – utalentowanych, starających się unikać pozerstwa, łaknących prawdziwego uczucia, zarazem jednak emocjonalnie labilnych, nadwrażliwych, podatnych na zranienie. Taka jest dwudziestojednoletnia Frances, która zaczęła studiować, pisze wiersze, a na scenie prezentuje je wspólnie z byłą partnerką Bobbi. Kiedy poznają dziennikarkę Melissę, która chce napisać tekst o ich artystycznym teamie, dotychczasowa przyjaźń dziewczyn zostanie wystawiona na próbę. Dodatkowym punktem zapalnym okaże się znajomość z mężem Melissy, Nickiem, niegdyś znanym aktorem. Debiut Sally Rooney skrzy się dowcipem, świetnymi dialogami, akcja toczy się wartko, ale ostatecznie to jednak interesująca diagnoza współczesnych relacji rodzinnych i miłosnych. Nic nie jest tu zerojedynkowe, każda sytuacja może mieć inne zakończenie od przewidywanej. Warto sprawdzić jakie.    

Anna Cima, „Obudzę się na Shibui”, przełożył Krzysztof Wołosiuk, Wydawnictwo Dowody na Istnienie 2020

Przeurocza, zaskakująca historia fascynacji Japonią u pewnej Czeszki, a  opowieść zamienia się w zwariowaną wersję „Dnia świstaka”. Ta książka narodziła się z miłości Anny Cimy do Nipponu, jako że autorka ukończyła w Pradze japonistykę, a marzenie o Kraju Kwitnącej Wiśni spełniła wyjeżdżając do Japonii, gdzie obecnie mieszka i swoją pierwszą książkę pisząc właśnie o miłości do ojczyzny Akiry Kurosawy. Nieprzypadkowo filmy wybitnego reżysera, ale również powieści Harukiego Murakamiego, mangi, czy anime są przedmiotem intensywnego zainteresowania nastolatki głównej bohaterki powieści, Jany Kupkovej. Okazuje się, że marzenie o Japonii spełnia się w jej przypadku w dość nieoczekiwany sposób – wycieczka z koleżanką do tego kraju kończy się zapętleniem czasoprzestrzeni, a Jana zostaje w Tokio na dłużej, nieustannie wracając do jednej z dzielnic, Shibui. Poznaje zwyczaje Japończyków, język. Jednocześnie śledzimy losy doktorantki Jany Kupkovej, która w Pradze pracuje nad rozprawą o japońskim mystery i z pomocą innego doktoranta Viktora Klimy szuka śladów pisarza Kiyomaru Kawashity. Jego książka „Rozdwojenie” ją zachwyciła, a teraz okazuje się, że wątki i bohaterowie powieści to niezwykły materiał do badań literackich i detektywistycznych. 

Zyta Rudzka, „Tkanki miękkie”, Wydawnictwo W.A.B. 2020

Są fani i przeciwnicy mocnej prozy. My podziwiamy pisarza, którego tekst chwyta za gardło od pierwszej strony i nie odpuszcza do ostatniej. A takie są książki Zyty Rudzkiej. Fani „Krótkiej wymiany ognia” bywali rozczarowani „Tkankami miękkimi”, ale nie sugerujmy się cudzymi opiniami, spróbować warto samemu i przekonać się, że język jest tu mocno dosadny, ale i precyzyjny, jak chirurgiczny skalpel, tekst w tonacji minorowej, ale ze szczególnym zabarwieniem – mieszanką czarnego humoru i ironii. Powieść o ojcu i synu, o silnej relacji, działa mocno, trudno się od niej oderwać, krótkie zdania wyjątkowo celnie definiują sytuacje. Niektóre to gotowe cytaty, można zapisywać i potem korzystać, nie zapominać o autorstwie. Czytamy i czekamy na więcej!   



Zgłoś uwagę