Śląsk pokonuje Górnik Łęczna!

Śląsk Wrocław w ostatniej kolejce sezonu pokonał Górnika Łęczna 3:2. Bramek mogło paść zdecydowanie więcej, ale i tak kibice na Stadionie Miejskim nie mieli na co narzekać. Najlepszym piłkarzem meczu niemal tradycyjnie już – Ryota Morioka, strzelec dwóch goli.

  • Śląsk pokonuje piłkarzy z Górnika Łęczna

    Śląsk pokonuje piłkarzy z Górnika Łęczna

  • Śląsk pokonuje piłkarzy z Górnika Łęczna

    Śląsk pokonuje piłkarzy z Górnika Łęczna

  • Śląsk pokonuje piłkarzy z Górnika Łęczna

    Śląsk pokonuje piłkarzy z Górnika Łęczna

  • Śląsk pokonuje piłkarzy z Górnika Łęczna

    Śląsk pokonuje piłkarzy z Górnika Łęczna

  • Śląsk pokonuje piłkarzy z Górnika Łęczna

    Śląsk pokonuje piłkarzy z Górnika Łęczna

  • Śląsk pokonuje piłkarzy z Górnika Łęczna

    Śląsk pokonuje piłkarzy z Górnika Łęczna


Mariusz Rumak postawił na najmocniejszą aktualnie jedenastkę swojego zespołu. Nie zabrakło w niej Toma Hateleya, dla którego było to pożegnanie z wrocławskim klubem i wrocławską publicznością. Za zdobywanie bramek odpowiedzialny był kwartet Morioka-Pich-Grajcar-Mervo.

Pomimo piknikowej atmosfery pod stadionem, na murawie nikt nie myślał o odpuszczaniu tego meczu. Obie drużyny miały swoje cele do zrealizowania, dlatego od pierwszej minuty zarówno Śląsk, jak i Górnik ruszyli do ataku. Na pierwsze trafienie nie trzeba było długo czekać. Już w 4. minucie piłkę ze skrzydła do środka zagrał Zieliński, tam przejął ją Grajcar, który podał do Morioki. Japończyk dwoma szybkimi zwodami wdarł się w pole karne i mierzonym strzałem w prawy róg bramki pokonał Sergiusza Prusaka. „Wrocławski Tsubasa” po raz kolejny pokazał swoją nienaganną technikę i wielki talent do gry w piłkę. Wrocławianie szybko chcieli „zamknąć” mecz poprzez zdobycie drugiej bramki. Dwukrotnie próbował Pich, potężne uderzenie zaserwował bramkarzowi rywali Tom Hateley, ale to nie wystarczyło na podwyższenie rezultatu. Po tej nawałnicy Śląska przebudził się Górnik – najpierw w polu karnym Pawełka świetnie z piłką obrócił się Pitry i mocno uderzył, ale wprost w bramkarza Śląska. Chwilę później nieudane dośrodkowanie Grzegorza Piesio trafiło w słupek. Łęcznianie nie rezygnowali z prób doprowadzenia do remisu i w końcu im się to udało. W 20. minucie napastnik gości Przemysław Pitry pięknym strzałem sprzed pola karnego przelobował Pawełka i mieliśmy 1:1. Od tego momentu ciężar gry przeniósł się głównie do środka pola, choć przy piłce dłużej utrzymywali się goście, jednak klarownych sytuacji wyraźnie brakowało. W 30. minucie było groźnie po strzale Mervo i dobitce Grajciara, ale na wysokości zadania stanął Prusak, broniąc obie próby. W odpowiedzi przebojową akcję przeprowadził Grzegorz Bonin mijając dwóch obrońców Śląska, ale nie zmieścił piłki w świetle bramki. Wrocławianie posyłali dużo dośrodkowań w pole karne Łęcznej, ale nie przynosiły one zbyt wielu korzyści. Do przerwy wynik już się nie zmienił i obie ekipy schodziły do szatni przy stanie 1:1.

Druga połowa rozpoczęła się podobnie jak pierwsza, od szybkich ataków z obu stron. Bence Mervo uderzał głową, ale piłka o centymetry minęła bramkę Prusaka. W następnej akcji Piesio po sprytnym strzale trafia w słupek. Kibice oglądali naprawdę ciekawe widowisko. W 57. minucie Śląsk Wrocław ponownie wyszedł na prowadzenie. Tomasz Hołota wykorzystał idealne prostopadłe podanie w pole karne i precyzyjnym strzałem nie dał szans bramkarzowi Górnika! To nie był jednak koniec i już w kolejnej akcji WKS zdobył kolejnego gola! Niesamowity Morioka tym razem z lewej nogi posłał piłkę przy samym słupku bramki i w ciągu trzech minut Śląsk podwyższa wynik na 3:1. Piłkarze Mariusza Rumaka nie przestawali atakować, a Górnik był wyraźnie podłamany tymi dwoma szybkimi ciosami. Czwartą bramkę mógł zdobyć Celeban, ale kapitan z bliskiej odległości przeniósł piłkę nad poprzeczką. Łęcznianie z rzadka zapędzali się w pole karne Pawełka, nie bardzo już wierząc w odrobienie strat. A piłkarzom Śląska było mało, w sytuacji sam na sam znalazł się Biliński, ale spudłował. Napastnik „wojskowych” miał jeszcze dwie klarowne sytuacje w końcówce meczu, ale brakowało odrobiny szczęścia przy ich wykończeniu. Już w doliczonym czasie gry goście nieoczekiwanie zdobyli bramkę. W zamieszaniu w polu karnym najlepiej odnalazł się Bartosz Śpiączka i zdobył gola kontaktowego. Na więcej zabrakło już jednak czasu i ostatecznie to WKS wygrywa spotkanie 3:2. i zajmuje w tabeli 10. miejsce na koniec sezonu. Górnik Łęczna pomimo porażki zdołał utrzymać się w Ekstraklasie na skutek remisu Górnika Zabrze i to właśnie zabrzanie spadają z ligi.

 

Śląsk Wrocław – Górnik Łęczna 3:2

Bramki: Morioka 4’,59’; Hołota 57’– Pitry 20’, Śpiączka 90’

Śląsk: Pawełek – Zieliński, Celeban, Kokoszka, Dvali – Hołota, Hateley – Grajcar(58’ Kiełb), Morioka, Pich (90’ Dankowski) – Mervo (81’ Biliński)

 

Zgłoś uwagę