Nieznany Wrocław - Szkoła Muzyczna na Łowieckiej [WIDEO, ZDJĘCIA]

Jeszcze kilka dni temu po korytarzach biegały dzieci i przechodziła młodzież, nauczyciele upominali niesfornych uczniów, a zza drzwi klas dobiegała muzyka. W piątek w słynnym ceglanym budynku Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej I i II stopnia przy ulicy Łowieckiej wybrzmiał pożegnalny dzwonek. Od 2 lutego kadra i uczniowie przenoszą się do nowego gmachu przy ulicy Piłsudskiego.

  • szkoła muzyczna łowiecka

    Zabytkowy budynek z 1907 roku przez ponad 60 lat był siedzibą Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej I i II stopnia/fot. Tomasz Walków

  • szkoła muzyczna łowiecka

    Sala kameralna z koncertowymi fortepianami i portretem Karola Szymanowskiego, patrona szkoły/fot. Tomasz Walków

  • szkoła łowiecka, mateusz mikołajczak

    Mateusz Mikołajczak na scenie sali kameralnej/fot. Tomasz Walków

  • sala organowa, szkoła muzyczna łowiecka

    Na poddaszu szkoły mieści się sala organowa/fot. Tomasz Walków

  • szkoła muzyczna łowiecka

    Sala organowa mieści znakomity instrument firmy SAUER/fot. Tomasz Walków

  • organy, szkoła muzyczna łowiecka

    Pedały w organach SAUERA/fot. Tomasz Walków

  • organy sauer, szkoła muzyczna łowiecka

    Piszczałki najlepszego instrumentu w polskim szkolnictwie artystycznym/fot. Tomasz Walków

  • organy sauer, szkoła muzyczna łowiecka

    Fragment piszczałki organowej/fot. Tomasz Walków

  • nicole kiełbasińska, szkoła muzyczna łowiecka

    Nicole Kiełbasińska ćwiczy III Sonatę Prokofiewa/fot. Tomasz Walków

  • szkoła muzyczna łowiecka

    Laurka od uczennicy w klasie profesor Heleny Furmanowicz-Kurzyńskiej/fot. Tomasz Walków

  • szkoła muzyczna łowiecka

    Wiolonczela na korytarzu Szkoły na Łowieckiej/fot. Tomasz Walków

  • szkoła muzyczna łowiecka

    Mikroskopijna sala gimnastyczna w szkole, od 2 lutego będzie wreszcie komfortowa/fot. Tomasz Walków

  • szkoła muzyczna łowiecka

    Świetlica szkoły, dzieci pokazują swoje dzieła/fot. Tomasz Walków

  • szkoła muzyczna łowiecka

    Prace dzieci w świetlicy są także przymocowane spinaczami/fot. Tomasz Walków

  • wawrzyniec szymański, szkoła muzyczna łowiecka

    Nauczyciel w klasie waltorni Wawrzyniec Szymański ćwiczy przed lustrem/fot. Tomasz Walków

  • szkoła muzyczna łowiecka

    Stołówka dla dzieci i młodzieży/fot. Tomasz Walków

  • szkoła muzyczna łowiecka

    W oczekiwaniu na lekcje na wąskich korytarzach "Łowieckiej"/fot. Tomasz Walków


Żal opuszczać stare mury...

– Na nowe miejsce patrzymy z ogromną nadzieją, ale nie da się ukryć, że trochę smutno opuszczać Łowiecką – nie kryje wzruszenia Irena Burska, kierownik sekcji instrumentów klawiszowych. Trafiamy akurat na ostatnie egzaminy. Uczniowie czekają na korytarzu przed salą kameralną. W środku komisja, na scenie dwa koncertowe fortepiany firmy Steinway & Sons i słynny już portret patrona szkoły – Karola Szymanowskiego.

Popiersie Karola Szymanowskiego na korytarzu "Łowieckiej"/fot. Tomasz Walków

O wybitnym kompozytorze przypomina także popiersie na II piętrze. – Często żartobliwe upominałem rozmawiających na korytarzu nauczycieli, aby uważali co mówią, bo Karol wszystko słyszy – żartuje Zbigniew Łuc, dyrektor szkoły, jej absolwent (w klasie akordeonu), a potem także pedagog (uczy do dziś).

Organy ocalone od powodzi

Dyrektor oprowadza nas po szkole, której siedziba na Łowieckiej miała być miejscem tymczasowym (przygotowywane były lokalizacje przy ulicy Mazowieckiej, potem przy obecnym placu Jana Pawła II, gdzie obecnie mieści się Akademia Muzyczna), a stała się docelowym na sześćdziesiąt parę lat. Wizytę rozpoczynamy od najwyższego piętra, gdzie zainstalowano organy. Kiedyś znajdowały się niżej, ale po powodzi w 1997 roku, gdy wiele klas zostało podtopionych zdecydowano, by przenieść je jak najwyżej. – Także dlatego, że instrument firmy SAUER jest najlepszym w polskim szkolnictwie muzycznym – podkreśla Zbigniew Łuc.

Organy SAUERA na poddaszu "Łowieckiej"/fot. Tomasz Walków

Organy nie sprawiają może wrażenia monumentalnych, ale to złudzenie. Widzimy tylko piszczałki i klawiatury, cały potężny mechanizm zajmuje jednak dokładnie pół poddasza. Do nowej szkoły ten sporych rozmiarów instrument zostanie przewieziony najpóźniej ze wszystkich – dopiero podczas letnich wakacji.

W nowej szkole już bez stresu

Niżej od sali organowej, bo na III piętrze trwają zajęcia w klasach pianistycznych i a także przeprowadzka instrumentów. Tragarze stopień po stopniu znoszą pianino, potem przyjdzie kolej na cięższe fortepiany. W jednej z sal lekcyjnych pianistka Nicole Kiełbasiewicz ćwiczy III Sonatę Sergiusza Prokofiewa. Przyznaje, że z faktem opuszczenia starych murów już się pogodziła, ale pozostanie tęsknota za niepowtarzalnym klimatem.

Korytarze "Łowieckiej", teraz już tylko do wspominania/fot. Tomasz Walków

Wicedyrektor szkoły i nauczyciel fizyki Regina Żmigrodzka także nie zapomni gmachu przy Łowieckiej. Co jest w nim najcenniejsze? – Duch szkoły, ludzi i dobrej muzyki – wylicza. Wtóruje jej drugi wicedyrektor, wiolonczelista Tadeusz Melka, który dodaje, że ducha postarają się zabrać ze sobą do nowego gmachu. – Ale wszelkie stresy pozostawiamy tutaj – uśmiecha się. Dzieci z podstawówki, które są na Łowieckiej najkrócej cieszą się z przeprowadzki. – Do zobaczenia w nowej szkole – machają do kamery i dopytują, jak będzie w nowym budynku.

Sala gimnastyczna, czyli proza życia

Dla nich zmiana miejsca także będzie rewolucją. Kiedy dyrektor Zbigniew Łuc prowadzi nas do sali gimnastycznej na parterze ostrzega, że przeżyjemy szok. – To najlepsza sala w szkołach artystycznych – żartuje najpierw i wprowadza nas do środka. Jesteśmy w niewielkim pomieszczeniu, w którego jednej części dzieci z IV klasy podstawówki właśnie przebierają się na W-F, a w drugiej próbują zbijać piłkę przez siatkę na malutkiej przestrzeni.

Maleńka sala gimnastyczna/fot. Tomasz Walków

– Wizytujący nas niedawno urzędnik z ministerstwa po prostu zaniemówił, kiedy go tutaj przyprowadziłem – potwierdza Zbigniew Łuc. – Taka jest proza życia – dodaje i zapewnia, że w nowej szkole sala gimnastyczna będzie z prawdziwego zdarzenia, podobnie jak szatnia i natryski. Skorzystają dzieci i młodzież. Warto się dla nich starać, bo Łowiecka bywa nazywana kuźnią talentów.

Absolwenci znani na świecie

Chlubą szkoły są słynni absolwenci, wychowankowie znanych pedagogów. Najbardziej cenionym pozostaje do dziś profesor Janina Butor, nieżyjąca już pianistka, z której klasy wyszli m.in. Krzysztof Jabłoński, laureat Konkursu Chopinowskiego z 1985 roku, Marian Sobula, obecny wykładowca krakowskiej Akademii Muzycznej, Tamara Granat, pianistka, także aktorka i wokalistka Olga Bończyk, a także europosłanka Lidia Geringer d’Oedenberg. Janinę Butor upamiętniono nadając jednej z sal na II piętrze jej imię. To jedyny taki przypadek w historii szkoły. – Profesor była największą osobowością w szkole i nauczycielem, którego wciąż bardzo często wspominają absolwenci – opowiada Zbigniew Łuc.

Marcelina Iwan rozgrywa się w sali im. profesor Janiny Butor/fot. Tomasz Walków

Łowiecka jest silna tradycją i nazwiskami znakomitych uczniów. Ich wspomnienia ukazały się w limitowanej książeczce „Serce Łowieckiej”. Lidia Geriner d’Oedenberg podkreślała, że szkoła nauczyła ją systematyczności, samodzielności i odpowiedzialności. Krzysztof Jabłoński przyznał, że szkoła to nie miejsce i mury, ale przede wszystkim ludzie. Krzysztof Jakowicz napisał specjalny wierszyk „A Łowiecką” jak z dziewczęciem…wielbiąc kochaj wciąż z przejęciem.” Saksofonista Henryk Miśkiewicz nie krył, że „Łowiecka” ukształtowała go jako muzyka i człowieka. Jeden z najwybitniejszych polskich kompozytorów współczesnych Paweł Mykietyn wspomniał cztery lata w liceum jako okres najintensywniejszego w życiu czasu totalnej inicjacji – pierwszej miłości, pierwszych przyjaźni, buntu, wolności, pracy i muzyki. „Trochę pozytywnego stresu i wiele dobrych wspomnień” – dopisuje gitarzysta Krzysztof Pełech, a dyrygentowi Markowi Pijarowskiemu szybciej bije serce, kiedy znajduje się w pobliżu szkoły. Nieżyjącemu już Włodzimierzowi Szomańskiemu pozostało w pamięci piękne dzieciństwo i lata młodości, a reżyser Patrick Yoka przekonuje, że „Łowiecka” dała mu poczucie własnej wyjątkowości.

Sopranistka Aleksandra Kurzak jest absolwentką "Łowieckiej"/fot. Decca

Szkołę w wywiadach wspomina także Aleksandra Kurzak. To właśnie na Łowieckiej po raz pierwszy zabłysnęła wokalnie (w Konkursie Piosenki Młodzieżowej "Karolek") wówczas utalentowana skrzypaczka, a później gwiazda Metropolitan Opera i Covent Garden.

Muzycy czasami wybierają Politechnikę

Jak uczy się przyszłych muzyków? – Fajnie – przekonuje Regina Żmigrodzka. – Trzeba pracować trochę inaczej, zainteresować przedmiotem z innej perspektywy, ale pamiętajmy, że muzyka i przedmioty ścisłe mają ze sobą sporo wspólnego – dodaje. Co ciekawe, uczniowie, którzy ukończyli Ogólnokształcącą Szkołę Muzyczną przy Łowieckiej niekoniecznie zostają potem muzykami.

Choć szkoła kształci przyszłych muzyków, niektórzy uczniowie wybierają Politechnikę/fot. Tomasz Walków

– Prawie każdego roku ktoś decyduje się na Politechnikę Wrocławską, Uniwersytet Ekonomiczny albo kierunkowe studia zagraniczne – wyjaśnia Regina Żmigrodzka. Kluczem do sukcesu pozostaje kadra nauczycieli. Dzięki wieloletniej wspaniałej  pracy znakomitych nauczycieli możemy się dziś dumnie nazywać kuźnią talentów – podkreśla dyrektor Zbigniew Łuc. I to się z pewnością nie zmieni w nowym miejscu, gmachu przy ulicy Piłsudskiego, gdzie już 2 lutego dzieci i młodzież zaczną zajęcia. Wiadomo, że o swojej szkole będą nadal mówić "Łowiecka", a tabliczkę z nazwą ulicy dyrektor Zbigniew Łuc zabiera w nowe miejsce. Na szczęście.

 

Tekst: Magdalena Talik

Zdjęcia: Tomasz Walków

Film: Arkadiusz Cichosz

 

Zgłoś uwagę