Impelki dalej od brązu

Siatkarki Impelu nieudanie rozpoczęły walkę o brązowe medale Orlen Lii. W pierwszym (gra się do 3 zwycięstw) spotkaniu o to trofeum dość łatwo uległy w Muszynie Muszyniance 0:3.

  • fot. www.facebook.com/ImpelWroclaw


- Nasz trener mówi, że jest różnica między tym, kiedy po meczu odbierasz kwiaty i medale, a tym, gdy odbierasz tylko kwiaty (śmiech). My chciałybyśmy po ostatnim meczu z Muszynianką odebrać nie tylko kwiaty. W półfinale z Chemikiem nie byliśmy faworytkami. Tutaj można powiedzieć, że szanse są pół na pół. Dziewczyny z Muszyny chcą tak samo jak my sięgnąć po ten brąz. Trudno mówić o jakiejś jednej, najgroźniejszej tamtejszej siatkarce. Każda dziewczyna może nam zagrozić – mówiła jeszcze przed spotkaniem Monika Ptak.

Końcówka wypowiedzi wrocławskiej siatkarki sprawdziła się co do joty. Szkoda, że tak nie było z jej początkiem, bowiem po sobotnim spotkaniu to zawodniczki z Muszyny są bliżej trzeciego miejsca w rozgrywkach.

Niesione dopingiem swoich kibiców „Mineralne” rozpoczęły bardzo żywiołowo i na pierwszą przerwę techniczną schodziły prowadzać 8:1. Toren Aleksandersen wziął czas i „Impelki” opanowały nerwy i wzięły się za odrabianie strat i nie minęło dużo czasu a gospodynie prowadziły juz tylko jednym „oczkiem” (15:14). Gdy na zagrywkę poszła Ptak było jeszcze lepiej, bo wrocławianki po raz pierwszy w tym spotkaniu objęły prowadzenie 17:16. Niestety, był to w zasadzie koniec dobrej gry Impelu. Gospodynie poprawiły przyjęcie zagrywki, a że były skuteczne w ataku wygrały tego seta do 20 po asie serwisowym swojej rozgrywającej Danicy Radenković.

Druga partia, to prawdziwy festiwal błędów wrocławskiej drużyny. Nie tylko słabo funkcjonowało przyjęcie, ale Impelki nie były w stanie zatrzymać Katie Carter, a same były skutecznie powstrzymywane przez Ivanę Plchotovą (6 bloków!). Nie można się więc dziwić że set minął łatwo, szybko i zwycięsko dla drużyny z Muszyny (do 18).

W ostatnim jak się potem okazało secie wrocławianki próbowały jeszcze odwrócić losy meczu do stanu po 13. Ale potem wszystko w swoje ręce wzięła uznana za najlepszą siatkarkę meczu Karolina Różycka i po jej skutecznych atakach Muszynianka wygrała także tę partię do 20 i cały mecz do zera.

W spotkaniu tym nie były „sobą: Joanna Kaczor i Mira Topić. Kapitan wrocławskiej drużyny zdobyła zaledwie 3 punkty, a Chorwatka – żadnego. Gdy tak nieskutecznie grają dwie podstawowe siatkarki trudno nawet marzyć o wygranej. W kończącym się właśnie sezonie nierówna gra poszczególnych siatkarek jest chyba największym problemem wrocławskiej drużyny. Impelki rozgrywają nie tylko bardzo różne mecze (znakomite, przeplatają bardzo słabymi), ale ich gra potrafi „falować” także podczas jednego spotkania. W niedzielę, także w Muszynie drugie spotkanie, które rozpocznie się o godzinie 17.

ANDRZEJ LEWANDOWSKI

 

MUSZYNIANKA MUSZYNA – IMPELWROCŁAW 3:0 (25:20, 25:18, 25:20).

Stan rywalizacji: 1:0

MUSZYNIANKA: Radenković 2, Carter 15, Różycka 15, Sosnowska 3, Kurnikowska 4, Plchotova 14, Maj-Erwardt (libero) – Ciaszkiewicz-Lach 6.

IMPEL: Hagglund, Mroczkowska 3, Ptak 5, Kąkolewska 7, Czutura 13, Kaczor 3, Sawicka (libero) – Gryka, Kwiatkowska 9, Grejman 4, Topić.

Zgłoś uwagę