Tak wrocławskie dzieci bawiły się w PRL-u [ZDJĘCIA]

Piłkarzyki, kapsle, skakanie w gumę i klasy, podwórkowy trzepak, gry w manso, kolarzy, chłopka i pikuty lub zabawa w widoczki – tak bawiły się wrocławskie dzieci w erze przed komputerami, smartfonami i PlayStation. Szczytem dziecięcych marzeń były klocki LEGO, resoraki, wrotki, kolarzówki lub składaki wigry. Zobacz, jak bawiły się wrocławskie dzieci w latach 70.

  • Chłopcy podczas gry w „piłkarzyki”

    Chłopcy podczas gry w „piłkarzyki”, lata 70. XX w., fot. Stanisław Kokurewicz/ Ośrodek „Pamięć i Przyszłość”


Prezentujemy dziecięce zabawy z lat 70. na zdjęciach autorstwa fotografów Stanisława Kokurewicza i Zbigniewa Nowaka. To część fotograficznej kolekcji Ośrodka „Pamięć i Przyszłość”. Zobacz więcej zdjęć na Facebooku: Nie-zapomniany Wrocław.

Wrocławski historyk dr Jarosław Maliniak nie ma wątpliwości, w dekadzie lat 70. chłopcy przede wszystkim uganiali się całymi dniami za piłką. Niemal każdy miał kolekcję żołnierzyków, procę i pistolet na korki lub kapiszony, a posiadanie kolejki „Piko” było marzeniem obowiązkowym.

(kliknij, aby zobaczyć galerię zdjęć)

– Zabawa w „trzy cegły”, jazda na rowerach i wrotkach czy zabawa w „ganianego” po piwnicach przywołują najlepsze wspomnienia sprzed lat. Dziewczynki potrafiły całymi dniami grać w gumę lub skakankę. Jednak prawdziwym „królem” był trzepak – centralny i najważniejszy obiekt każdego podwórka – mówi Jarosław Maliniak.

(kliknij, aby zobaczyć galerię zdjęć)

Budowy, Zorro i Winetou

Świetnym placem zabaw były również budowy. A tych nie brakowało, bo to wówczas powstawały największe wrocławskie osiedla mieszkaniowe. Generalnie w tamtym czasie budowało się dużo, więc pole manewru było szerokie. Na szkolnych balach chłopcy najczęściej wcielali się w postaci Zorro i Winnetou, a dziewczynki, podobnie jak dziś, przeważnie chciały być księżniczkami.

(kliknij aby zobaczyć galerię zdjęć)

Wrocław eksportował misie Yogi

Wszystkie dzieci marzyły o lalach z „Plecionki”. Spółdzielnia „Plecionka” przy ul. Włodkowica produkowała przede wszystkim lalki tekstylne (choć także torby i torebki, zabawki z gumy i drobne gumowe detale przemysłowe). Uwielbiane przez dzieci lale z Plecionki (m.in. brodate Mikołaje, lalki Pyza, Jaga, Klaudia i Clown) były obiektem pożądania nie tylko w okresie świątecznym.

– Niestety bardzo trudno było je zdobyć, gdyż większość produkcji wędrowała na eksport. W 1971 r. Plecionka dostarczyła do wrocławskich sklepów zabawkarskich 8 tys. mikołajów, które co roku były szyte z okazji gwiazdki. 15 tys. takich lalek wysłano do Szwecji, a lalki Wugi wyprodukowano na zamówienie z Niemieckiej Republiki Federalnej – wylicza Jarosław Maliniak i dodaje , że spółdzielnia produkowała na eksport także m.in. lalki Murzynki oraz sowy i misie Yogi, które eksportowano do NRF, Francji, Finlandii.

Największa w kraju spółdzielnia wyrobu zabawek, wrocławski Palart, produkowała zabawki mechaniczne. Przykładowo, w 1972 r. wprowadziła na rynek nowe typy zabawek elektrycznych, m.in. autobus elektryczny Smok czy też elektryczny samolot odrzutowy, który mógł cofać, skręcać i wykonywać jeszcze inne zaprogramowane czynności.

O Wrocławiu na starych zdjęciach czytaj więcej:

 

Zgłoś uwagę