Historia jak z filmu: mistrz na krótkich łapkach mieszka w schronisku

Sympatyczny, ale niewielki kundelek Reks z Wrocławskiego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt okazał się… mistrzem na torze przeszkód. 11-letni psiak pokonuje pochylnie i slalomy ze zręcznością, którą można podziwiać u mistrzów tej psiej dyscypliny sportowej.

  • Reks to prawdziwa rakieta. Na swoich krótkich łapkach osiąga zawrotne prędkości

  • Nie wiadomo, czy właściciel Reksa nauczył go sztuczek czy też piesek jest samoukiem

  • Złamane psie serce wyleczyła Aleksandra Cukier z wrocławskiego schroniska


Historia Reksia mogłaby posłużyć za scenariusz wzruszającego filmu. 11-letni kundelek trafił do schroniska po śmierci swojego pana. – Widać było od razu, że byli bardzo zżyci. Reks był zadbany i w doskonałej kondycji. Dało się wyczuć, że psiak był bardzo kochany przez swojego pana – opowiada Aleksandra Cukier, rzeczniczka wrocławskiego schroniska.

Szybko okazało się, że ta miłość była odwzajemniona przez Reksa, który miał złamane serce. Leżał osowiały z boksie. Nie miał apetytu i nie interesowały go zabawy z sympatycznymi czworonożnymi współlokatorami. W smutnych oczach psa malowała się rozpacz. – Serce kroiło się na jego widok. Niestety psy ze złamanymi serduszkami to u nas częsty widok – mówią pracownicy schroniska.

Na szczęście Aleksandra, która zawsze stara się wyleczyć psią rozpacz u czworonogów, zaczęła zabierać go na spacery, zawsze znalazła chwilę, aby pogłaskać go, przytulić i „porozmawiać” z nim. Smutek powoli znikał z jego oczu. Codziennie wypatrywał Oli i coraz bardziej cieszył się na jej widok, co okazywał radosnym machaniem ogona. Po kilku tygodniach ponownie był radosną i sympatyczną kulką. – Na mój widok zawsze podbiega i cieszy się jak szalony – śmieje się Ola. – Zresztą lubi wszystkich pracowników schroniska – dodaje.

Któregoś dnia Ola spacerowała z nim w okolicy toru przeszkód dla psiaków. – Nie wiem, co mnie podkusiło, ale pokazałam mu pochylnię i powiedziałam: „Reks! Przeszkoda!” – wspomina. I wtedy stało się coś, co spowodowało, że opiekunka stanęła jak wryta. Psiak zrobił rozbieg i dumnie wbiegł na pochylnię. Szybko okazało się, że to nie był przypadek. Dziarsko na swoich króciutkich łapkach grubasek pokonywał przeszkody, tunele i slalomy. Robi to popisowo i bezbłędnie. Nigdy nie ominie żadnego słupka, nie zlekceważy drabinki. Zabawa na torze przeszkód to dodatkowo dla niego przeogromna frajda.

– Nie wiem, czy jego właściciel go tego uczył, czy Reksio jest samoukiem. To już pozostanie tajemnicą – dodaje Ola. – Mimo że ogromnie go kocham, to chętnie bym się z nim pożegnała. Jego miejsce jest w kochającym, odpowiedzialnym domu. Reks ma do zaoferowania wielkie serce, ogromną psią radość. Mam nadzieję, że mój przeszkodowy champion ma przed sobą szansę na nowe życie u boku kogoś, kto go pokocha i doceni prawdziwą psią wierność i oddanie.

Może to będziesz właśnie Ty?

Zgłoś uwagę