Dzień dobry, Marilyn: jak fotografował Milton H. Greene

– Milton H. Greene jako profesjonalny fotograf, świetny warsztatowo, nie tylko zarejestrował naturalny urok i wdzięk modelki, ale także – posługując się odpowiednią aranżacją i kompozycją kadrów – sprawił, iż portrety aktorki są równocześnie jego autorskimi interpretacjami jej osobowości – mówi Marek Janczyk z Muzeum Historii Fotografii w Krakowie.


Pokaz 47 wybranych fotografii amerykańskiej aktorki Marilyn Monroe autorstwa Miltona H. Greene’a towarzyszy konferencji zapowiadającej lipcową wystawę w Hali Stulecia. Zdjęcia z kolekcji Miltona H. Greena obejrzy 300 gości 14 i 15 kwietnia. Będą prezentowane w sali wielofunkcyjnej Wrocławskiego Centrum Kongresowego. Oglądać je będą grupy zorganizowane po 20 osób. 

Zbiór trzech tysięcy fotografii przedstawiających Marilyn Monroe autorstwa Miltona H. Greene'a sprzedano w ubiegłym roku w warszawskim domu aukcyjnym. Zakupu dla miasta Wrocław dokonało Wrocławskie Przedsiębiorstwo Hala Ludowa. Kolekcja zawiera zarówno ujęcia z profesjonalnych sesji zdjęciowych, jak i ujęcia życia prywatnego aktorki. Jej wartość szacowana jest natomiast na 18-24 milionów złotych. 

Agnieszka Kołodyńska: Czy warto mieć tę kolekcję w Polsce?

Marek Janczyk, Muzeum Historii Fotografii w Krakowie: – Oczywiście, że pozyskanie kolekcji Miltona Greene’a dla umieszczenia jej w Polsce należy uznać za sukces i ważne wydarzenie związane z popularyzowaniem i kolekcjonowaniem fotografii. Kontakt z fotografią zagraniczną jest dla publiczności w naszym kraju wciąż ograniczony, a liczba wystaw ciągle zbyt mała, między innymi z powodu kosztów im towarzyszących. Ponadto, nazwisko Miltona H. Greene’a jest obecne w historii fotografii, a jego prace cieszą się zasłużonym uznaniem ze względu na walory estetyczne i dokumentalne. I jeszcze jeden korzystny aspekt, pozyskanie tak dużej ilości odbitek jednego autora może przybliżyć widzom warsztat fotografa gwiazd.

Czy rzeczywiście ten zbiór jest tak prestiżowy i wyjątkowy?

– Myślę, że wyjątkowość i prestiż kolekcji związana jest nie tylko z rangą autora i jego fotografii, ale przede wszystkim magią nazwiska portretowanej. Dla szerokiej publiczności duże znaczenie odgrywa także materialna wartość kolekcji, celowo (i całkiem słusznie) podkreślana w doniesieniach prasowych na jej temat. Tym, co czyni kolekcję wyjątkową, jest także fakt, iż mamy tutaj do czynienia nie tylko z zapisem profesjonalnych sesji w celu stworzenia komercyjnego wizerunku, lecz z widocznym w szeregu ujęć dążeniem do stworzenia portretu psychologicznego modelki. Można powiedzieć o zdjęciach Greene’a, że są kosztowne i wyjątkowe, jak Marilyn i czy trzeba więcej, by uznać kolekcję za prestiżową?

Czy wasze muzeum, gdyby miało na to fundusze, też zdecydowałoby się na taki zakup?

– W obszarze zainteresowania MHF znajduje się różnorodna aktywność fotograficzna, zarówno amatorska, jak i artystyczna, czy też profesjonalna. Oczywiście, do rozstrzygnięcia pozostaje zawsze kwestia priorytetów, myślę jednak, że z wielu powodów, zarówno merytorycznych, jak i komercyjnych czy reklamowych dla instytucji zajmującej się historią fotografii pozyskanie kolekcji Miltona H. Greene’a byłoby istotnym i prestiżowym  uzupełnieniem zbiorów. 

Czy tego rodzaju kolekcje eksponuje się, pokazując kolejne odbitki, czy może lepiej kolekcję zdigitalizować…

– Nie ulega wątpliwości, że dla interesującego się fotografią widza kontakt z oryginalną odbitką jest czymś szczególnym i bardzo istotnym. Dlatego należy z pewnością dążyć do stworzenia warunków do udostępniania odbitek oryginalnych. Jednakże ze względów bezpieczeństwa oraz z powodu zaleceń konserwatorskich celowe wydaje się jednak zbudowanie cyfrowego archiwum wizerunków dla popularyzowania kolekcji oraz jej jak najszerszego udostępniania poprzez eksponowanie współcześnie wykonanych odbitek.   

Marilyn Monroe na zdjęciach Greene’a wygląda zjawiskowo. Ile w tym umiejętności fotografa, a ile urody samej Marylin?

– Fotogeniczność może być cechą osobowości lub profesjonalną umiejętnością. W przypadku Marilyn Monroe z pewnością mamy do czynienia z  fenomenalną fotogenicznością naturalną. Milton H. Greene jako profesjonalny fotograf, świetny warsztatowo, dzięki swoim kompetencjom nie tylko zarejestrował naturalny urok i wdzięk modelki, ale także – posługując się odpowiednią aranżacją i kompozycją kadrów – sprawił, że portrety aktorki są równocześnie jego autorskimi interpretacjami jej osobowości. Możemy zobaczyć, jak twarz  modelki zmienia się w zależności od przyjętej przez fotografa perspektywy, a z drugiej strony – na jak wiele sposobów można spoglądać na fotografowaną osobę. Walor kolekcji polega także na tym, że pod pewnymi względami mamy do czynienia ze zróżnicowaniem fotograficznego poziomu  i wśród zdjęć doskonałych trafiają się także nieco słabsze, co paradoksalnie pozwala lepiej zrozumieć zaangażowanie fotografa i jego pasję. 

W czasach fotografii cyfrowej zdjęcia wykonuje się bez ograniczeń. Jak w latach 50. ubiegłego wieku wyglądał warsztat fotografa modowego czy tzw. fotosisty?

– Lata 50. XX wieku były okresem zdobywania i umacniania przez fotografów mody szczególnej pozycji. W związku z dynamicznym rozwojem rynku mody i prasy ilustrowanej pojawiło się zapotrzebowanie na nową kategorię celebrytów, którymi odtąd stali się najlepsi fotografowie, jak Irwing Penn czy Richard Avedon, często narzucający własne wizje edytorom. Niejednokrotnie owe rozbudowane sesje określić można jako „superprodukcje”, pochłaniające znaczną ilość funduszy i materiałów światłoczułych. Pod pewnymi względami fotografie Miltona Greene’a są nowoczesne, bliższe współczesnej fotografii mody, którą określić można jako bardziej demokratyczną.

* Marek Janczyk jest historykiem sztuki w jedynym w Polsce Muzeum Historii Fotografii im. Walerego Rzewuskiego w Krakowie.

 



Zgłoś uwagę