Wrocławianie przeciw nienawiści w Marszu Wzajemnego Szacunku

Kilkastet osób wyruszyło 9 listopada br. wieczorem z dziedzińca Synagogi pod Białym Bocianem w Marszu Wzajemnego Szacunku, by dać świadectwo pamięci o tragicznych wydarzeniach 1938 r. i złożyć hołd osobom narodowości żydowskiej – ofiarom nocy kryształowej, a także zamanifestować niezgodę na wszelkie objawy nienawiści i nietolerancji. Zanim marsz jednak ruszył, padło wiele ważnych i mądrych słów. 

  • Marsz Wzajemnego Szacunku 2019, fot. UM


Do zebranych wrocławian przemówiła najpierw Klara Kołodziejska, przewodnicząca Gminy Wyznaniowej Żydowskiej we Wrocławiu, podkreślając m.in. że tamta noc sprzed 81 laty pokazała całemu światu, do czego jest zdolna nienawiść do obcych, która „zaczyna się od słów, a kończy się pogromem”.

Przewodnicząca przyznała, o czym powszechnie wiadomo, że nie wszyscy Niemcy stali się wówczas oprawcami ludności żydowskiej – tymi, którzy zamordowali kilkadziesiąt osób, palili domy, sklepy, światynie, należące do Żydów, beszcześcili ich miejsca pochówku, bo to był margines, mniejszość. Jednak ta większość, widząc, co się dzieje – nie protestowała, nie zapobiegła, a potem nie pomogła.

– Tak zaczęła się tragedia narodu żydowskiego – mówiła przewodnicząca. Tragedia niewyobrażalnych rozmiarów w czasie II wojny światowej. – Wydawało się, że ta wojna nauczy nas, że nienawiść jest zła. Chyba tak się nie stało. Dalej widzę ludzi idących ulicami miast z zaciśniętymi dłońmi i słowami nienawiści na ustach – nienawiści do obcych. Znowu słyszę, że to tylko margines, ale jeśli większość jest obojętna, to margines wygrywa – mówiła Klara Kołodziejska.

Wrocław będzie reagował na złe słowa, stawał w obronie prześladowanych i nie da się nikomu zastraszyć

Niezwykle dobitnie i mocno wybrzmiało to, co miał do powiedzenia zebranym, ale także wszystkim tego wieczoru na marszu nieobecnym prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. Jego przemówienie przerywano brawami:

– Są takie daty w naszej historii, o których wolelibyśmy zapomnieć. Ale na przekór temu musimy pamiętać. Są takie noce, w rocznice których chcielibyśmy milczeć. Ale na przekór temu musimy zabrać głos. Są takie wydarzenia, za które nie chcemy brać odpowiedzialności. A jednak, także naprzeciw temu, musimy powiedzieć: Wyciągnięcie lekcji z tamtych dni to nasza wielka wspólna odpowiedzialność – zaczął swoje wystąpienie przezydent.

– Osiemdziesiąt lat temu mieszkańcy Breslau wystąpili przeciwko mieszkańcom Breslau. Ta straszna noc była w owczesnych Niemczech niejako preludium szaleństwa, które, jak mówiła wrocławska noblistka Olga Tokarczuk, doprowadziło w konsekwencji to tego, że Wrocław, nazwany Festung Breslau, został skazany na zagładę przez swoich ówczesnych mieszkańców – mówił Jacek Sutryk. – Ta zagłada rozpoczęła się od słów, które niektórzy ludzie wypowiadali, ale też na które – choć wydawać by się to mogło trudne do pomyślenia – inni ludzie, a było ich o wiele więcej, nie reagowali – podkreślił. 

– Chcę dzisiaj obiecać coś bardzo ważnego. Chcę złożyć uroczyste przyrzeczenie, jako prezydent Wrocławia, w sercu dzielnicy wzajemnego szacunku, w sercu historycznych wydarzeń sprzed ponad ośmiu dekad, w sercu naszego miasta. Wrocław będzie reagował na złe słowa, będzie przerywał niegodne manifestacje, pod jakimikolwiek nie odbywałyby się sztandarami. Będzie je przerywał, będzie stawał w obronie obrażanych i prześladowanych i Wrocław nie da się nikomu zastraszyć – mówił prezydent. 

– Wrocław wyciągnął lekcje z historii Breslau. Wrocław wreszcie – pozwólcie, że dopowiem drugą część z wystąpienia Olgi Tokarczuk – odbudowywany przez swoich nowych mieszkańców z miłością ze zniszczeń wojny, zrobi wszystko, aby w imię tej właśnie miłości nie pozwolić, by choćby cień wydarzeń sprzed lat spoczął na nas, żyjących tu i budujących Wrocław z miłością – deklarował prezydent miasta. 

– Będziemy nadal przeciwstawiać się mowie nienawiści, będziemy dalej, konsekwentnie myć ściany wrocławskich kamienic z głupich napisów. Będziemy stawiać odpór obraźliwej mowie, także poprzez akcje edukacyjne, jak i przed obliczem sądów – jak to się ostatnio wydarzyło. Tak długo, jak będzie to wszystko konieczne – zapewnił Jacek Sutryk, podkreślając, że swoje słowa kieruje do mieszkańców Wrocławia, ale szczególnie do samorządowców, polityków i liderów opinii.

– Bądźmy zawsze, gdy będzie trzeba, w jednej linii, po stronie przyzwoitych ludzi – apelował prezydent. – Zabierajmy głos, ale co ważne – uczmy zabierać głos innych. Nie bójmy się przeciwstawiać głupocie i złu i mówmy to w przeddzień ogromnie dla nas ważnego święta niepodłegłości, które mam nadzieję radośnie i w zgodzie na wrocławskich ulicach świętować będziemy. Bo tak we Wrocławiu niepodłegłość rozumiemy i rozumieć chcemy. Jako otwartość, bycie tolerancyjnym. Nie ma dla nas znaczenia, czy ktoś wierzy czy nie wierzy, w co i jak często wierzy. Nie ma dla nas znaczenia jego kolor skóry, czy urodził się tutaj, czy przyjechał do nas skądkolwiek – mówił prezydent Sutryk. 

– A teraz dzisiaj, wspólnie, w ciszy, jak przystoi strażnikom pamięci, przejdźmy smutnym szlakiem. Ale przejdźmy z podniesionymi glowami. Przyglądnijmy się sobie, temu, ilu nas jest. Nie zmienimy historii Breslau. Ale możemy tworzyć nową, lepszą historię Wrocławia. Dziękuję za państwa obecność. Dla mnie, któremu powierzono szczególną troskę o miasto, to, że stoimy tu razem, w imieniu Wrocławia, w imieniu miłości do miasta i do ludzi – to szczególnie ważne świadectwo. Bardzo państwu za nie dziękuję – powiedział do zebranych przezydent.

Jakiej Europy chcemy?

– Na szacunek codziennie każdy musi pracować – powiedziała m.in. Bente Kahan, dyrektor Centrum Kultury i Edukacji Żydowskiej. – Żyjemy w czasach, gdy ludzie nie czują się bezpiecznie. W Halle, niedaleko stąd, niedawno, w święto żydowskie  było nieprzyjemnie. Jak więc chcemy żyć, w jakiej Europie. Czy nie chcemy szanować mniejszości jak w 1938 roku? – zastanawiała się głośno Bente Kahan, przypominając zebranym o tragicznych wydarzeniach sprzed miesiąca, gdy uzbrojony antysemita próbował wedrzeć się do synagogi w Halle i dokonać masakry, a gdy to mu się nie powiodło, zaczął strzelać do ludzi na ulicy, dwie osoby zabijając i dwie raniąc.

W kolejnym wystąpieniu przed synagogą, Michael Schudrich, naczelny rabin Polski (fot.), m.in. zachęcał zebranych, żeby na przyszłoroczny Marsz Wzajemnego Szacunku zabrali ze sobą jeszcze jedną osobę, co spowoduje, że: „zapełnimy nie tylko ten dziedziniec, ale całą ulicę Włodkowica”.

Wiceambasador Izraela w Polsce Tal Ben-Ari Yaalon w emocjonującym wystąpieniu oświadczyła, że jej babcia miała 15 lat, gdy jako mieszkanka ówczesnego Wrocławia była świadkiem nocy kryształowej, podczas której spłonęła Nowa Synagoga, mieszcząca się przy dzisiejszej ul. Łąkowej, gdzie od kilkunastu już lat kończy się trasa wrocławskiego Marszu Wzajemnego Szacunku.

Modlitwa rabina, złożenie kwiatów i zapalenie zniczy w miejscu, gdzie stała Nowa Synagoga, zakończyło tegoroczny Marsz Wzajemnego Szacunku, organizowany we Wrocławiu od 15 lat

– Powinniśmy zrobić wszystko, co w naszej mocy, by utrzymać dobre relacje między naszymi narodami – podkreśliła też izraelska dyplomatka i w imieniu swojej ambasady podziękowała wrocławianom za udział w sobotnim wydarzeniu.

Potem przy mikrofonie stanęła Jana Orlowski, zastępczyni konsula generalngo Niemiec we Wrocławiu, i również odniosła się do zamachu w Halle, wywołanego przez prawicowy ekstremizm, który zdaniem niemieckiej dyplomatki z całą surowością prawa musi być zwalczany. – Składamy dziś hołd pamięci ludziom, których życie legło w gruzach przez ślepą nienawiść – powiedziała Jana Orlowski.

Wśród uczestników marszu byli także przedstawiciele Rady Miejskiej Wrocławia

Blok wystąpień na dziedzińcu zakończyło odczytanie listu wojewody dolnośląskiego, skierowanego do uczestników wydarzenia, w którym Paweł Hreniak napisał m.in., że pójście w Marszu Wzajemnego Szacunku ma: „zamanifestować, że jesteśmy przeciwni dzieleniu ludzi”. 

Zdjęcia: UM

 



Zgłoś uwagę