Śląsk pokonał lidera z Białegostoku 4:0

Najskuteczniejszy duet napastników ekstraklasy poprzedniego sezonu zapewnił Śląskowi przekonującą wygraną z Jagiellonią Białystok aż 4:0.


Do stolicy Podlasia wraz z drużyną Śląska nie pojechali Kamil Dankowski oraz Jakub Wrąbel, którzy od pewnego czasu borykają się z drobnymi urazami. Ich pozycje są jednak solidnie obsadzone i szkoleniowiec Tadeusz Pawłowski nie miał problemów z zestawieniem pierwszej jedenastki. 

Obie ekipy przede wszystkim nie chciały stracić bramki, co w szczególności widoczne było w pierwszej odsłonie meczu, kiedy to zarówno Jagiellonia, jak i Śląsk grali bardzo zapobiegawczo. Niestety dla kibiców, także rzadko ryzykowali atakami większą ilością zawodników, co przekładało się na nieliczne sytuacje bramkowe.

Częściej zagrożenie stwarzał jednak WKS, a dokładniej duet napastników Robak - Piech. Bliżej trafienia był pierwszy z wymienionych, który w 30. minucie dopadł do bezpańskiej piłki i uderzył sprzed pola karnego. Strzał snajpera jednak minimalnie minął słupek. Po stronie gości na uwagę zasłużył strzał Novikovasa z około 30 metrów, ale futbolówka poszybowała nad poprzeczką bramki Słowika.

Konkretnych akcji w pierwszej odsłonie było jednak jak na lekarstwo i do przerwy przy ul. Słonecznej kibice nie obejrzeli goli.

II połowa i 4 bramki

O wiele ciekawiej było w drugiej połowie. Śląsk wyszedł na murawę mocno zmotywowany i już po chwili groźnie główkował Cholewiak, jednak piłka nie znalazła drogi do siatki. Inaczej było w 49. minucie. Świetnie trójkową akcję wykończył Robak, któremu piłkę w polu karnym wyłożył jak na tacy Cholewiak.

Nie minęły dwie minuty, a WKS prowadził z liderem ekstraklasy już 2:0. Tym razem na listę strzelców wpisał się Piech, który wykorzystał idealnie dogranie z bocznego sektora Cotry i wpakował piłkę do siatki obok bezradnie interweniującego Kelemena.

Jagiellonia nie potrafiła odpowiedzieć składną akcją, a zespół Tadeusza Pawłowskiego wciąż był groźniejszy. Podwyższyć prowadzenie mógł Cholewiak, jednak w sytuacji sam na sam nie zdołał pokonać byłego bramkarza Śląska. Co się odwlecze, to nie uciecze i w 67. minucie było już 3:0. Pięknym uderzeniem z dystansu popisał się Robak, który przymierzył tuż przy słupku. Trzeba przyznać, że idealnie dograł mu Chrapek.

Robak nie poprzestał na dwóch trafieniach i w 90. minucie skompletował hat-tricka. Po raz trzeci pokonał bramkarza rywali, uderzając z ostrego kąta, czym ustalił wynik spotkania na 4:0.

Śląsk zasłużenie zgarnął pełną pulę w Białymstoku, tym samym awansując w tabeli na 9. miejsce. A już w sobotę, 6 października wrocławianie na własnym stadionie zmierzą się z Legią Waraszawa. 

Jagiellonia Białystok - Śląsk Wrocław 0:4 (0:0)

Bramki:
0:1 Robak 49'
0:2 Piech 51'
0:3 Robak 67'
0:4 Robak 90'

Śląsk: Słowik - Broź, Celeban, Golla, Cotra - Pich (90' Gąska), Łabojko, Chrapek (70' Augusto), Cholewiak - Piech (86' Radecki), Robak

Jagiellonia: Kelemen - Burliga (55' Savković), Runje, Mitrović, Guilherme - Kwiecień - Frankowski, Machaj (55' Machaj), Pospisil, Novikovas - Roman Bezjak

Żółte kartki: Cotra

źródło: inf. prasowa

Zgłoś uwagę