Szkoła Liderów WBO: jak budować zespół i osiedlowe sojusze?

źródło: pixabay

W tegorocznej edycji Wrocławskiego Budżetu Obywatelskiego (WBO) mieszkańcy złożyli łącznie 368 wniosków. Rywalizacja w jesiennym głosowaniu będzie więc znaczna. O powodzeniu projektu zadecydować mogą umiejętnie zbudowane osiedlowe sojusze. A także – zespół zaangażowanych współpracowników.

Gdzie ich szukać i na co zwrócić uwagę? Sprawa nie jest prosta. Posłuchajcie i przeczytajcie, co powiedzieli w tej sprawie goście zorganizowanej 20 kwietnia debaty Szkoły Liderów WBO.

Poszukaj na swoim osiedlu aktywistów

– Ja zawsze rozglądam się za aktywistami, czyli za innymi osobami, które próbują coś w swoim otoczeniu zrobić. Bardzo często brakuje właśnie tego, żeby poczuć się w grupie; indywidualnie ludzie się wypalają. (…) Oni częściowo się sami znajdują, bo jeżeli zakomunikujesz, że coś robisz, to masz i zwolenników i przeciwników. Właśnie o tym też chyba powinniśmy powiedzieć. Aktywność wybudza różne osoby i to nie są tylko sprzymierzeńcy. Ale ujawniają się też ci pozytywni, którzy już coś próbowali, ale nie się udało. Jest więc jakaś nowa nadzieja – zauważa Robert Drogoś ze stowarzyszenia TRATWA.

Rozejrzyj się

– Trzeba się rozejrzeć, co my już na tym osiedlu mamy. Nie myśleć, że jesteśmy w stanie – będąc liderem projektu – sami zbudować takie sojusze i partnerstwa, które pozwolą nam daleko z tym projektem zajechać. Trzeba mieć pełną świadomość, że w dzisiejszych realiach WBO jest mało prawdopodobne zebranie takiej liczby osób wokół siebie, w tak krótkim terminie jaki w zasadzie jest, bez wykorzystania istniejących już struktur czy sojuszy, które działają w osiedlach – mówi Joanna Warecka ze Stowarzyszenia Żółty Parasol.

– I teraz, jak staniemy na środku osiedla i się dookoła rozejrzymy, to na pewno uda nam się dotrzeć do takiej informacji. Jeśli takie partnerstwo działa, no to jesteśmy w domu. Bo to znaczy, że są tam zarówno organizacje pozarządowe, centra aktywności lokalnej, rada osiedla. Zawsze znajdziecie tam (...) sojuszników – dodaje.

Centrum na Przedmieściu przy ul. Prądzyńskiego 39a to jedno z kilkunastu Centrów Aktywności Lokalnej (CAL) działających we Wrocławiu. Fot. Grzegorz Stadnik

Odwiedź szkoły, żłobki, parafie, kluby seniora

Każde z tych miejsc gromadzi wiele osób i może być kanałem dotarcia do mieszkańców osiedla. – Szkół absolutnie nie należy lekceważyć, bo szkoła to społeczność często nawet kilku tysięcy osób. Macie tam rodziców, rodziny – liczbę dzieci należy przeliczyć przez trzy, żeby mieć świadomość, do jak dużej społeczności można dotrzeć – mówi Joanna Warecka.

Nie musisz zarządzać jak menedżer

Praca społeczna różni się od zarządzania w biznesie. Nie „sprzedasz” ludziom swojego pomysłu jako ich własnego, jeśli nie będą mieli do niego przekonania. Rozmawiaj, słuchaj, naucz się przyznawać rację. – Wszelkie hierarchiczne struktury sprawiają, że ten drugi nie chce być zaangażowany tak jak ten pierwszy – zauważa Joanna Warecka.

Nie zrażaj się. – Czasami mamy pomysł, ale albo się wstydzimy, albo boimy, że nam nie wyjdzie, albo co inni powiedzą. Ale to trzeba zakasać rękawy, wyjść i zrobić. Jak się człowiek przewróci, no to trudno, trzeba wstać i iść dalej. A po drodze spotyka się wiele fajnych osób – mówi Sławomir Czerwiński z Pracowni Partycypacji Społecznej UWr.

Warto dzielić się sukcesem, a porażki brać na siebie

– Lider musi być na polu bitwy i iść krok za krokiem do przodu. Jak pojawia się sukces, to trzeba się tym sukcesem dzielić, a nawet oddać go tym swoim współtowarzyszom podróży. A jeżeli przytrafia się porażka, no to trzeba ją wziąć na klatę. Trochę jak selekcjoner reprezentacji Polski, który przychodzi i mówi: nie udał się nam mecz, nie ma sprawy, to jest moja wina, przyjąłem złą taktykę – mówi Sławomir Czerwiński.

Sojuszników pokażą Ci statystyki oraz wspólne tematy, zainteresowania, wartości

Warto wejść w sojusz z drugim, niekonkurencyjnym projektem (czyli jeden projekt osiedlowy plus jeden ponadosiedlowy). Aktywnych sojuszników szukamy patrząc na statystyki, kto zdobywa ile głosów. Trzeba się w końcu policzyć i ocenić szansę na zwycięstwo.

Tutaj znajdziesz statystyki i wyniki WBO 2020

Oba projekty musi także coś łączyć. Może być to przestrzeń w mieście, ale nie musi. - Są także takie projekty, które łączą ludzi ze względu na swoje pasje czy zainteresowania – zauważa Sławomir Czerwiński. Dobrym spoiwem do współpracy mogą być też wspólne wartości (jak choćby ochrona przyrody).

 „Oranie morza”

– Każdy, kto chce tworzyć projekty społeczne, zmieniać miasto, jego fragmenty, robić coś dla mieszkańców i z mieszkańcami, wykonuje pracę, która jest jak „oranie morza”. Powiedzenie to znam od Wojtka Staniewskiego z Tratwy i bardzo tutaj pasuje. Pracy jest mnóstwo. Każdy kolejny etap pokazuje nam, jak wiele jest jeszcze do zrobienia i nigdy nie jest za dużo osób, żeby się z nią uporać. Dlatego warto tę pracę porządkować na mniejsze projekty i dzielić się nią z innymi. Projekt w takim znaczeniu nie jest celem, jest środkiem do realizacji lepszego miasta dla nas mieszkańców – dodaje Agata Bulicz z Dolnośląskiej Federacji Organizacji Pozarządowych.

Paradoks WBO

– Z jednej strony WBO jest projektem liderskim. Lider ma najwięcej do powiedzenia w projekcie. Ale okazuje się, że lider sam nic nie znaczy. Lider nawet projektu nie złoży, bo musi zdobyć co najmniej jeden podpis poparcia. Więc zwróćcie Państwo uwagę, że pomimo że jest to program liderski, lider od razu uczy się, że bez zespołu nic nie znaczy – kwituje Sebastian Wolszczak z Wydziału Partycypacji Społecznej.