Panthers o włos od finału. Koniec sezonu dla wrocławian

Panthers Wrocław przegrali 27:30 z Hamburg Sea Devils w półfinale European League of Football. Byli mistrzowie Polski mogą inauguracyjny sezon ligi europejskiej uznać za udany.

  • Panthers Wrocław po udanym sezonie odpadli w półfinale ELF

    Panthers Wrocław po udanym sezonie odpadli w półfinale ELF /fot. Łukasz Skwiot


To był mecz walki o każdy jard, o każdy cal boiska. I do ostatnich sekund nie było wiadomo, kto awansuje do finału.

– Ciężko po takim meczu w ogóle zebrać myśli. Możemy szukać, który z minimalnych błędów zaważył najmocniej, ale po takim sezonie musimy patrzeć na siebie pełni dumy, a sam mecz przeanalizować na chłodno. Jeszcze na 5 minut przed końcem to my byliśmy bliżej finału, potem role się odwróciły. Ten sezon się dla nas kończy, ale to oznacza jedno – właśnie rozpoczął się sezon 2022 – zapowiada Michał Latoś, prezes Panthers Wrocław.

Takiej karuzeli emocji jak w niedzielnym półfinale nie oglądaliśmy przez cały sezon. Zmiany prowadzenia, atrakcyjne akcje po obu stronach piłki. Przez cały mecz formacją ataku solidnie dyrygował Lukas O’Connor, a efektownymi zagraniami wymieniali się Przemysław Banat i Kavontae Turpin (obaj zdobyli po dwa przyłożenia). W obronie dwoiła się i troiła linia defensywna, którą wspierali m.in. Szymon Adamczyk i Goran Zec, ale jednak to Hamburg popełnił mniej błędów. Jeszcze na 5 minut przed końcem to Pantery prowadziły 27:23 i wydawało się, że mają ten mecz w kieszeni.

Wtedy jeden z sędziów popełnił błąd, który spowodował, że Sea Devils otrzymali dodatkowe 40 jardów. Po chwili gospodarze wyszli na prowadzenie, którego już nie oddali do końca meczu. Do dogrywki próbował doprowadzić jeszcze irlandzki kopacz Tadhg Leader, ale spudłował z 42 jardów.

– Jesteśmy dumni z naszych zawodników. To był dla nich czwarty ciężki mecz z rzędu i było widać w ich nogach zmęczenie, pomimo tego wypoczęty po ostatnich tygodniach Hamburg nie mógł znaleźć sposobu, by nas wyraźnie pokonać przez cały mecz. Powiedzieć, że zabrakło niewiele, to jak nie powiedzieć nic. Sea Devils mieli po prostu olbrzymie szczęście. My natomiast udowodniliśmy wszystkim, że w kraju, w którym w futbol gra kilka dekad krócej niż w Niemczech, we Wrocławiu jest drużyna, która może walczyć z każdym. Nasze miejsce jest w lidze europejskiej i pokażemy to ponownie – mówi Jakub Głogowski, generalny menedżer zespołu.

Finał European League of Football 26 września na Merkur-Spiel Arena w Dusseldorfie. Hamburg Sea Devils zagrają z Frankfurt Galaxy.



Zgłoś uwagę