We Wrocławiu graczom Panthers już w pierwszym meczu przyszło się mierzyć z najlepszą i najbardziej doświadczoną drużyną polskiej ligi futbolu amerykańskiego.
Zadecydowało doświadczenie i skuteczność
Warsaw Eagles od samego początku chcieli przejąć inicjatywę, jednak młode „Pantery” przeciwstawiły się i nieco zaskoczyły gości z Warszawy.
Bardzo dobrze wyglądała obrona gry biegowej rywali, natomiast po drugiej stronie piłki z akcji na akcję rozkręcał się rozgrywający Panthers - Joshua Cartwright. Goście mieli ogromne problemy, aby zatrzymać solowe biegi Amerykanina.
Galeria zdjęć
W pierwszej połowie wrocławianie dwukrotnie meldowali się w red zone rywali, jednak tego dnia byli mocno nieskuteczni pod polem punktowym Eagles, w konsekwencji czego na przerwę goście schodzili z prowadzeniem 14:0.
Jestem bardzo dumny z naszych zawodników. Przyjechała do nas najlepsza drużyna polskiej ligi, a my - składem złożonym z debiutantów oraz juniorów - postawiliśmy im twarde warunki. Była to cenna lekcja, nieco bolesna, ale entuzjazm, który nie opuszczał nas do końca meczu, był niesamowity. Pokazaliśmy, że nie jesteśmy chłopcami do bicia i każdy przeciwnik musi się z nami liczyć.Przemysław Lewszyk, koordynator defensywy Panthers Wrocław
Obraz gry w drugiej połowie nie uległ zmianie. Wrocławianie walczyli dzielnie, lecz nie zdołali realnie zagrozić doświadczonej ekipie z Warszawy.
Gospodarze mieli swoje momenty po obu stronach piłki, jednak tego dnia pojedyncze udane akcje to było za mało, by zatrzymać Warsaw Eagles. Wrocławianie przegrali 28:0.
Młode Pantery potrafią ugryźć
Zostawiliśmy na boisku kawał serca i zaangażowania zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Wiem, że przed nami jeszcze dużo pracy, ale jestem przekonany, że idziemy w dobrym kierunku, a młode Pantery też potrafią ugryźć.Mikołaj Pastucha, linebacker Panthers Wrocław
Następne spotkanie Panthers rozegrają również we Wrocławiu - 18 kwietnia, w sobotę, rywalizować będą z Armią Poznań.
Źródło: materiały prasowe