Przetarg jest o tyle nietypowy, że może go wygrać dwóch producentów, którzy w ciągu dwóch i pół roku będą musieli dostarczyć prototypy łącznie czterech pojazdów. Pociągi mają być napędzane dwoma systemami - klasycznie z sieci trakcyjnej oraz dowolną inną technologią, przy czym drugi napęd musi być bezemisyjny, alternatywny w stosunku do silnika diesela. Wymagane jest zastosowanie dodatkowego źródła energii takiego, jak: baterie, superkondensatory, ogniwa wodorowe i inne.
Wygrać może więcej niż jeden
Koleje Dolnośląskie proponują producentom pociągów partnerstwo innowacyjne, w ramach którego dwóch z nich będzie mogło dostarczyć po dwa pojazdy. Każdy z tych pociągów ma mieć minimum 120 miejsc siedzących i co najmniej trzy pary drzwi.
Oznacza to, że do przetargu mogą wystartować zarówno producenci pociągów wodorowych, jak i bateryjnych. I co więcej zwyciężyć mogą także jedni, i drudzy.
W ostatnich latach dostęp do kolei na Dolnym Śląsku odzyskało blisko ćwierć miliona osób. Jednak nie wszystkie linie odbudowywane w województwie są zelektryfikowane, dlatego musimy znaleźć rozwiązanie, ponieważ transport w Unii Europejskiej odchodzi od pojazdów spalinowych. Koleje Dolnośląskie znalazły sposób na to, by przetestować nowe technologie, w tym wodorowe, i za kilka lat mieć ogromne doświadczenie w zakresie nowoczesnych rozwiązańmówi Michał Rado, wicemarszałek Województwa Dolnośląskiego, odpowiedzialny m.in. za kolej.
Testy przesądzą o dalszym zamówieniu
Specyficzna forma przetargu - w ramach partnerstwa innowacyjnego - powoduje też nietypowe dla postępowań na kolei cele. Po podpisaniu umowy z Kolejami Dolnośląskimi, producenci pociągów spełniający kryteria będą mieli 30 miesięcy na wybudowanie co najmniej dwóch zamówionych prototypów. Potem przez okres 12 miesięcy wspólnie - producent i przewoźnik - będą testować pociągi na dolnośląskich trasach.
Kryteriami oceny pojazdów będą koszty utrzymania, współczynniki niezawodności i efektywności. Takiego postępowania w historii kolei w Polsce jeszcze nie było, a spora grupa naszych pracowników spędziła nad tym postępowaniem wiele miesięcy, wypracowując w efekcie najlepsze możliwe rozwiązaniemówi Damian Stawikowski, prezes Kolei Dolnośląskich.
Po zakończeniu testów i opublikowaniu oceny prototypów, przewoźnik będzie miał otwartą drogę do zamówienia kolejnych, najlepiej ocenionych pojazdów. Według założeń tabor Kolei Dolnośląskich może powiększyć się o 18 pociągów (w tym dwa prototypowe).
To może być przełom w przewozach pasażerskich
Obecnie w Polsce do obsługi składów pasażerskich wykorzystuje się pociągi wyłącznie z napędem elektrycznym lub spalinowym. W przewozach pasażerskich nikt nie korzysta jeszcze z napędów bezemisyjnych. Koleje Dolnośląskie mają więc szanse być krajowym prekursorem na tym polu.
W Europie są już kraje, gdzie testowano już takie rozwiązanie. Pociągi bateryjne zamówili Duńczycy i Chorwaci, a w Czechach - w Kraju Morawsko-Śląskim, trwają testy. Natomiast przez w Niemczech, Francji i Hiszpanii testowano pociągi z napędem wodorowym.