Dobiega końca Festiwal Forum Musicum 2019

W NFM kończy się festiwal Forum Musicum. Jego dyrektor artystyczny Tomasz Dobrzański opowiada o instrumentach wyśpiewujących trele ptaków, o podobieństwie klawesynu do harfy i o tym, czy muzyka sprzed wieków jest niszowa.

  • Tomasz Dobrzański, dyrektor artystyczny festiwalu Forum Musicum

    Tomasz Dobrzański, dyrektor artystyczny festiwalu Forum Musicum


Joanna Zubel: Tegoroczne Forum Musicum zaprasza publiczność do gabinetu osobliwości, gdzie spotkamy postaci, zwierzęta i stwory przedstawione w muzyce programowej. Co to jest muzyka programowa?

Tomasz Dobrzański: - Muzyka programowa to taka, która przekazuje treść pozamuzyczną. Większość z nas podczas słuchania muzyki coś sobie wyobraża, wizualizuje. Osoba z pewną wiedzą o muzyce zauważa i docenia operowanie dźwiękiem, proporcje interwałów czy wartości rytmicznych. Jednak dla większości słuchaczy odbiór utworu jest związany z wyobraźnią. Kompozytorzy wiedzieli o tym od zawsze i, choć terminu „muzyka programowa” używamy przeważnie w kontekście twórczości XIX w., idea ta pojawiła się – w różnym stopniu – dużo wcześniej. Właśnie te dawniejsze dzieje prześledzimy podczas festiwalu.

Czy treść programowa jest czytelna dla współczesnych odbiorców?

- Usłyszymy między innymi ewidentną imitację śpiewu ptaków, bez problemów czytelną zarówno w przeszłości, jak i teraz. Natomiast w symfoniach Dittersdorfa odczytamy mitologiczne historie, o ile oczywiście znamy greckie mity.

Co najczęściej opowiadała kiedyś muzyka?

- Najstarsze przykłady imitacji to przede wszystkim odgłosy natury, dużo wspomnianego śpiewu ptaków. W tekstach utworów pojawiają się onomatopeje, sam sposób grania instrumentów naśladuje przyrodę. W baroku rozwinęło się tzw. malarstwo muzyczne. Karl Ditters von Dittersdorf to już prawie romantyczna muzyka programowa.

W koncercie „Cabinet de curiosités” usłyszeliśmy gamby naśladujące inne instrumenty? Dlaczego starano się odtworzyć za pomocą jednego instrumentu dźwięk innego?

- Gamby naśladowały lirę korbową albo lutnię dla zabawy, popisu. Drugim powodem było prowadzenie w baroku poszukiwań nowych sposobów gry, innych możliwości technicznych instrumentów. Na przykład kompozytor Biagio Marini bardzo rozwinął technikę skrzypcową, stosując skordaturę, czyli przestrajanie, a także pizzicato i sposób grania (zwany „a modo di lira”). W XVII w. nastąpiła ewolucja instrumentów solowych, które potrzebowały nowych technik, żeby zabłysnąć.

W programie z symfoniami Dittersdorfa znalazł się także utwór Josepha Haydna. Dlaczego Haydn jest powszechnie znanym kompozytorem, a współczesnego mu Dittersdorfa niewiele osób kojarzy?

- Według mnie to przypadek. Od czasów szkolnych nurtowało mnie, dlaczego gramy utwory wciąż tych samych kompozytorów, przecież było ich znacznie więcej. Stąd wzięła się moja droga zawodowa – z poszukiwań czegoś innego. Stara muzyka to obłędna ilość niemal nieużywanego repertuaru. A Dittersdorf był związany z Wrocławiem jako nadworny kapelmistrz tutejszego biskupa – tym bardziej chciałem, by jego twórczość zabrzmiała na festiwalu.

Dwa z koncertów poświęcone zostały konkretnym instrumentom: „Laboratoire de la Petite Galerie” to wieczór klawesynowy, a „Cabinet de curiosités” to spotkanie z violą da gamba. Proszę przedstawić te niepopularne już dziś instrumenty.

- We współczesnej orkiestrze przedstawicielem rodziny viola da gamba jest kontrabas. Gamba jest trzymana kolanami, jest z tyłu płaska i ma możliwe do przesuwania progi zawiązane z jelit. Brzmienie instrumentu jest bardzo przejrzyste. Dawniej używano wielu rodzajów viol (w różnych rozmiarach) i w trakcie koncertu Justyna i Piotr Młynarczykowie też będą zmieniać instrumenty.

Klawesyn może nam przywodzić na myśl fortepian, ale pobudzanie strun nie dokonuje się w nim przez uderzenia młoteczka, lecz poprzez szarpanie piórkiem połączonym z mechanizmem klawiszowym. Szarpanie strun czyni klawesyn bardziej podobnym do harfy niż do fortepianu.

A co oznacza tytuł koncertu pańskiego zespołu Ars Cantus brzmiący „Oci, oci, fi de li fi”?

- To wyrazy dźwiękonaśladowcze imitujące śpiewy ptaków. Z tym, że oci to także w starofrancuskim nieżywy – słowo to wypowiada zakochany rycerz, którego adorowana dama odrzuca i w ten sposób uśmierca.

Jak co roku festiwal odbywa się nie tylko w Narodowym Forum Muzyki, w tej edycji spotkaliśmy się także w ratuszu i Oratorium Marianum. Czy nie ma pokusy, by dla uproszczenia organizacji przenieść wszystkie wydarzenia do NFM?

- Jestem zwolennikiem wykonywania starej muzyki we wnętrzach historycznych. W przeszłości muzyka odgrywała ważną rolę w życiu codziennym, dlatego też stara muzyka jest związana z miejscami używanymi niegdyś przez ludzi. Oczywiście priorytetem w doborze pomieszczeń na festiwal są walory akustyczne. Myślę, że klawesyn świetnie zabrzmi w NFM w Sali Kameralnej, a muzyka wczesnoklasyczna w Sali Czerwonej.

Tomasz Dobrzański (pierwszy od prawej) chce, by poprzez Forum Musicum stara muzyka stawała się bardziej zrozumiała dla współczesnego odbiorcy

Tomasz Dobrzański (pierwszy od prawej) chce, by poprzez Forum Musicum stara muzyka stawała się bardziej zrozumiała dla współczesnego odbiorcy

W każdej edycji festiwalowym wnętrzem jest Klubokawiarnia Mleczarnia, gdzie tradycyjnie odbywa się potańcówka. Czy rzeczywiście, zgodnie z zapowiedziami, każdy jest w stanie przyłączyć się do wspólnego tańca?

- Oczywiście! Bardzo lubię te imprezy w Mleczarni, panuje tam atmosfera prawdziwej karczmy. Ludzie tańczą, niektórzy siedzą i popijają.

Czy dyrektor artystyczny tańczy?

- Zdarza mi się.

Dlaczego używa pan określenia „stara muzyka”, a nie rozpowszechnionego terminu „muzyka dawna”?

- Muzyka dawna stała się w latach 80., 90. terminem komercyjnym, producenci fonograficzni zwietrzyli interes i zaczęli oklejać płyty napisami early music, authentic instruments. Dodatkowo w Polsce muzyka dawna kojarzy się z gettem artystycznym. Pokutuje opinia, że w grze na dawnych instrumentach specjalizują się osoby, którym nie udało się zrobić kariery na instrumentarium współczesnym.

W miarę sukcesu komercyjnego muzyki dawnej pod koniec XX w. pojawiła się niezdrowa konkurencja między artystami grającymi na jednych i drugich instrumentach – „współcześni” odczuli, że ich rynek się skurczył, bo zakres repertuaru obu grup częściowo się pokrywa. Na dodatek powstał spór kompetencyjny: nagle ktoś przychodzi i mówi, że to wszystko ma być zupełnie inaczej. W efekcie starej muzyce przypisuje się niszowość, festiwal Forum Musicum próbuje z tym walczyć. Pamiętam, jak po koncercie Ars Cantus w Grudziądzu, z repertuarem dzieł Piotra z Grudziądza, podeszła do nas pani z publiczności i powiedziała: „Wiek XV, kto by pomyślał, że to takie fajne!”.

Festiwal pokazuje, że każdy może cieszyć się muzyką dawną?

- Zależy mi, żeby publiczność Forum Musicum dowiedziała się czegoś o starej muzyce. Dlatego zawsze mamy temat przewodni, który pozwala poznać jakieś zagadnienie. Opisujemy koncerty w książce festiwalowej, żeby dla publiczności stało się jasne, o co chodzi w programie. Przekład tekstów utworów będzie wyświetlany w trakcie koncertów – ważne jest, żeby przeczytać tłumaczenie dokładnie w momencie, kiedy dane słowo pada ze sceny – wtedy przekonujemy się, jak świetnie pasują do tekstu melodia, rytm i muzyczna ekspresja. Poprzez ten festiwal chcemy czynić starą muzykę bardziej zrozumiałą.

mat. prasowe



Zgłoś uwagę