Anna Jur

Trend na oryginalność i lokalność

Z dumą powiem, że we Wrocławiu do tej pory widziałam najfajniejsze produkty rękodzielnicze, nie ujmując oczywiście wszystkim tym, którzy tworzą w Polsce – mówi pomysłodawczyni Ręki Dzieła Fest.

Magdalena Talik: W piątek 15 czerwca startuje pierwsza z trzech wakacyjnych odsłon Ręki Dzieła Fest pod chmurką (pozostałe w lipcu i sierpniu). Kiedy zaczynałaś organizować imprezę w 2013 roku, moda na rękodzieło się zaczynała.

Anna Jur: Trudno mówić o modzie na rękodzieło, to raczej trend na oryginalność i lokalność. Kilka lat temu rękodzieło mogło kojarzyć się głównie z biżuterią lub z akcesoriami dziecięcymi itp. Obecnie pojawia się coraz więcej osób tworzących własnoręcznie ubrania, meble, dekoracje domu czy ceramikę. Podczas pierwszej edycji Ręki Dzieła Fest w Kinie Nowe Horyzonty (2013) prezentowaliśmy osiem stoisk. Dziś jest ich około pięćdziesięciu, a podczas edycji „Pod Chmurką” w Przejściu Żelaźniczym – ponad sto.

Ręki Dzieła Fest Pod Chmurką

Ręki Dzieła Fest Pod Chmurką

W plenerze / Targi / Dla wszystkich
Termin od 15 czerwca 2018 do 24 sierpnia 2018

Miejsce Przejście Żelaźnicze

Zobacz

Ludzie czasem kapryszą, bo cena u rękodzielnika jest nieco wyższa niż ta sklepowa.

Nie porównujmy cen do tych z sieciówek, ale pomyślmy raczej o jakości tych produktów i o sposobie ich wykonania. Kiedy ktoś pyta, czemu np. bransoletka jest taka droga, tłumaczymy, że nie zrobiono jej z plastiku w hali produkcyjnej w Chinach, gdzie dziennie wytwarza się podobnych miliony. Wykonano ją ręcznie, zdobiąc np. naturalnymi kamieniami. W cenie zawiera się projekt autora, czas poświęcony na wykonanie produktu, czego efektem jest unikat. Za oryginalność się płaci. Jest też inny ważny aspekt. Jeśli coś nam się spodoba u rękodzielników, ale chcemy to zmodyfikować, to mamy artystę na miejscu. Możemy dopasować produkt idealnie do siebie.

Szkoda, że w lifestylowych magazynach rzadko znajdziemy rękodzieło, bo coraz więcej osób woli nosić wcale nie kopie ciuchów od światowej sławy projektantów, ale coś, czego nie będzie na sobie miało pół ulicy.

To był powód, dla którego i ja zaczęłam projektować. Miałam ochotę mieć w swojej szafie ubrania, których nie mogłam nigdzie kupić. Krok po kroku nauczyłam się szyć i tak wzbogacałam swoją garderobę. Ciężko całkowicie wyjść ze strefy „sieciówkowej”, w obecnych czasach możliwość kupienia taniego ubrania jest bardzo kusząca i komfortowa. Coś za coś – jakość tych ubrań najczęściej pozostawia wiele do życzenia. Rękodzielnik stworzy ubranie z wyszukanych materiałów, niepowtarzalne i oryginalne, porządnie uszyte. Na życzenie może je również poprawić lub dopasować. Jest na szczęście coraz większy popyt na ubrania, których nie da się kupić w klasycznym sklepie. DIY czyli Do It Yourself (przerabianie, ozdabianie) też zyskuje coraz większą popularność.

Patrzę na Twoje dłonie i zastanawiam się, czy to, co na nich dostrzegam, też rękodzieło.

Owszem, dwuczłonowy pierścionek jednej z naszych rękodzielniczek Kasi Zięby. Reszta jest dziś skromna. Zdarza się, że noszę własne koszulki i bluzy, ale jestem przykładem szewca, który chodzi w dziurawych butach. Może dlatego, że teraz więcej maluję na płótnie. Uwielbiam biżuterię, w tym kolczyki sutaszowe, plecaki, torby czy obrazy innych artystów. Oczywiście wszystko tworzone przez moje koleżanki i kolegów.

A czy jeździsz szlakiem rękodzielniczym po Polsce, podglądasz patenty?

Jeśli jestem w takich miejscach, to podglądam i z dumą powiem, że we Wrocławiu do tej pory widziałam najfajniejsze produkty rękodzielnicze, nie ujmując oczywiście wszystkim tym, którzy tworzą w Polsce. Niektóre nasze rzeczy są wykonane na tak wysokim poziomie, że czasami klienci nie wierzą, że ktoś je zaprojektował i zrobił własnoręcznie. W innych miastach, Berlinie czy Krakowie, bardzo chętnie zaglądam do vintage shopów. Moje zainteresowanie najczęściej przyciągają ręcznie wykonane starocie. 
Ostatnio rzadko wyjeżdżam, zasiedziałam się we Wrocławiu.

Prawie zrośnięta z miastem.

Mieszkam tu już ponad 20 lat. Pracowałam między innymi w Teatrze Polskim, wytwórni muzycznej. Potrzebowałam jednak czegoś więcej, a że Wrocław bardzo inspiruje i ma duży potencjał kulturalny, to postanowiłam założyć Fundację Paliwo Artystyczne i tu realizować projekty. Mamy fantastycznych ludzi – i starszego i młodego pokolenia, odbiorców, twórców i uczestników warsztatów. Nie wyobrażam sobie pracować w innym miejscu.

Na razie chyba nie musisz. Ręki Dzieła Fest przyciąga ludzi do Wrocławia. Jest coraz więcej odwiedzających obcokrajowców.

Podczas letniej edycji turyści to główni odbiorcy naszej lokalnej sztuki rękodzielniczej. Spacerują po Rynku, trafiają do Przejścia Żelaźniczego, czasem przypadkowo. Są zachwyceni, że w takiej małej uliczce pojawia się nagle tak bogaty, artystyczny świat. Bardzo często opuszczają Ręki Dzieła Fest z oryginalną pamiątką z Polski. Coś ręcznie wykonanego będzie cenniejsze niż np. kula z napisem „Wrocław”.

Imprezy się rozrastają, myślałaś, by w przyszłości zamienić Przejście Żelaźnicze na jakieś inne, bardziej przestronne miejsce?

Obydwa nasze miejsca – i Kino Nowe Horyzonty i Przejście Żelaźnicze – są tak fajnie zrośnięte z imprezą, że sobie tego nie wyobrażam. Problem ograniczonej przestrzeni w kinie rozwiązałam inaczej – raz pokażemy jednych, a podczas kolejnej edycji innych wystawców, więc się nie powtórzą. Będzie ciekawiej. Podczas edycji letniej prawie wszyscy zgłaszający maja możliwość się pokazać, jeśli tylko spełniają wymagania, które stawia Ręki Dzieła Fest.

Na tym nie koniec inicjatyw Paliwa Artystycznego. Co jeszcze planujecie?

W lipcu rusza Kolektyw Pokolenie, czyli wakacyjne warsztaty plastyczne dla dzieci z opiekunami, które realizujemy w Strefie Kultury Wrocław (dawnej Barbarze). Codziennie są inne tematy  podzielone na trzy turnusy – tydzień kredki, potem pędzla, następnie rzeźby. Zajęcia są skierowane dla dzieci z opiekunami (np. dziadkami, rodzicami), bo stawiamy na integrację międzypokoleniową. Zajęcia są przygotowane tak, by rodziny tworzyły i spędzały czas razem. Trzeci rok z rzędu organizujemy też wystawę w ramach Święta Wrocławia. Tym razem od 15 do 30 czerwca na ulicy Oławskiej zaprezentujemy wrocławskich projektantów mody. Jeszcze przez kilka dni, w Kinie Nowe Horyzonty, będzie dostępna wystawa moich obrazów pt. „Złote Szarki”. To mój powrót na płótna po wielu latach, więc jest mi szczególnie bliska. Zapraszam z całego serca na wszystkie wydarzenia organizowane przez Fundację  Paliwo Artystyczne!

*Anna Jur – stworzyła markę Szarakowo (oryginalne, ręcznie szyte i malowane ubrania) i Fundację Paliwo Artystyczne (organizatora m.in. święta Ręki Dzieła Fest). Pochodzi z Głogowa, a do Wrocławia przeprowadziła się, aby studiować – tajniki architektury, dekoracji wnętrz, potem dziennikarstwo. Jedna z 30 Kreatywnych Wrocławia (edycja 2016).

rozmawiała Magdalena Talik

fotografował Janusz Krzeszowski i Mat