Najważniejsze informacje (kliknij, aby przejść)
Otwarcie wystawa „Monidła – portret ślubny” w Galerii MiserArt (ul. Cybulskiego 35A, osiedle Nadodrze) odbędzie się w najbliższy piątek (13 marca) o godz. 17, a po nim planowana jest potańcówka z DJ i przy muzyce sprzed kilku dekad. Zdjęcia-obrazy będzie można oglądać do 12 kwietnia. Zarówno udział w wernisażu wraz z potańcówką, jak i oglądanie wystawy są bezpłatne.
Kiedyś były w wielu domach
Monidła to nie fotografie, choć to właśnie one – często te robione do dowodu i innych dokumentów, a potem upiększone i poprawione – były punktem wyjścia do tworzenia takich portretów.
To upiększanie i poprawianie było – jak czytamy w zaproszeniu na wystawę – wyrazem troski o godne przedstawienie portretowanych osób i próbą nadania tym portretom wyjątkowości.
Na tych obrazach spojrzenia stają się bardziej intensywne, policzki nabierają rumieńców, a stroje - odświętnego blasku.Organizatorzy wystawy
Zdarzało się, że specjaliści od monideł brali zdjęcia mieszkańców jednej miejscowości hurtem, coś im się myliło i w ten sposób tworzyli przypadkiem… całkiem nowe pary.
„Nie chcę, by ludzie o nich zapomnieli”
Na pomysł, by przypomnieć monidła publiczności, wpadł Franciszek Sowa.
Chcę ocalić monidła od zapomnienia. Ludzie z mojego pokolenia - a mam 69 lat - dobrze je znają, czasem z własnych domów. Ci młodsi już niekoniecznie, a przecież to kawał historii. Nie każdy miał kiedyś aparat fotograficzny, stąd popularność tych portretów, często robionych na podstawie zdjęć do dowodu. Na wystawie będzie m.in. portret moich rodziców, Juliana i Genowefy, ciotki i wujka, czyli Marii i Kazimierza, ale też portrety, które wypożyczyłem od bliskich osób, które są na nich uwiecznione - z ich sypialni, kredensów, strychów i pudeł mieszczących rodzinne archiwa.Franciszek Sowa, pomysłodawca wystawy
To więcej niż rodzinny portret
Jak czytamy w zaproszeniu na wystawę, monidła, które będą podczas niej prezentowane, tworzą zbiorowy portret: nie jednej rodziny, lecz wspólnoty doświadczeń. „Każde monidło jest śladem konkretnej relacji i konkretnego momentu, ale razem opowiadają o uniwersalnej potrzebie zatrzymania czasu oraz pragnieniu, by pamięć miała swoje materialne oparcie.
To wystawa o patrzeniu na tych, którzy byli przed nami, i o tym, jak poprzez obraz próbujemy ocalić ich obecność.Organizatorzy wydarzenia
Masz taką pamiątkę? Będzie kolejna wystawa
– Już podjąłem decyzję: będzie kolejna taka wystawa – zapowiada Franciszek Sowa. – Zbieram te portrety i zamierzam zbierać je nadal. Poza tymi, które wypożyczyłem na czas obecnej, mam już sporą kolekcję. Jedne z targu Pod Młynem, inne ze Świebodzkiego, jeszcze inne dostałem od ludzi. Tworzę też bazę danych takich monideł z różnych części Polski. Chcę, żeby o nich pamiętano, żeby nie wylądowały na śmietniku.
Na Facebooku powstała grupa dotycząca monideł, gdzie można je zgłaszać: MONIDŁA-portrety (zdjęcia) ślubne z lat 50,60,i starsze
Franciszek Sowa: „Sam się zastanawiam, skąd mam tyle energii”
Pomysłodawca wystawy, Franciszek Sowa, jest także założycielem Fundacji Blues Country oraz propagatorem tego rodzaju muzyki i tańca, a także założycielem kabaretu Odłam. Na pytanie, skąd ma tyle energii tuż przed 70. urodzinami odpowiada krótko: „Sam się nad tym zastanawiam”.
Z wykształcenia jest mechanikiem samochodowym, przed przejściem na emeryturę kierował dźwigiem i podnośnikiem koszowym, miał też swoją działalność – zajmował się neonami, np. neonem PKO na Placu Grunwaldzkim, ale też świetlnymi reklamami na Dolnym Śląsku.
O Marii Dowbeckiej, kuratorce wystawy, pisaliśmy niedawno, przedstawiając Kowbojki z Wrocławia. Oboje będzie można poznać podczas piątkowego wernisażu.