wroclaw.pl strona główna Najświeższe wiadomości dla mieszkańców Wrocławia Dla mieszkańca - strona główna

Infolinia 71 777 7777

13°C Pogoda we Wrocławiu
Ikona powietrza

Jakość powietrza: dobra

Dane z godz. 14:00

wroclaw.pl strona główna
Reklama
  1. wroclaw.pl
  2. Dla mieszkańca
  3. Określenie „lalka” do tych prac nie pasuje. Łączą mitologię, symbolikę i archetypiczność

Nie wszystkim podobają się lalki Ludmiły. – I to jest w porządku, bo moje lalki nie są piękne, są prawdziwe, mityczne. Mają w sobie ciemność i mają światło – mówi o swoich pracach Ludmyla Bezusko, artystka, arteterapeutka i nauczycielka.

Reklama

Ludmyla Bezusko tworzy lalki od 15 lat. Szyje je do teatru, dla psychoterapeutów i na wystawy. Jej prace nawiązują do mitologii i archetypów – tak powstały lalki artystyczne, składające się na cykl inspirowany Wielkimi Arkanami kart tarota. Ale artystka jest też arteterapeutką i pedagożką, co procentuje podczas warsztatów, które prowadzi z motania motanek. Dlaczego warto samemu zrobić choć jedną lalkę i jak sią za to zabrać – wyjaśnia artystka.

Pierwsza lalka o mocy motanki

O tym, że lalki mają terapeutyczną moc, Ludmyla Bezusko przekonała się, szyjąc swoją pierwszą lalkę:

– Przyszła do mnie moja pięcioletnia córka z prośbą, abym uszyła jej lalkę. To był dla mnie trudny czas, miałam depresję, powiedziałam więc, aby poszła do babci.

Córka nie odpuszczała, aż w końcu artystka zrobiła jej lalkę z tego, co było pod ręką.

– Lalka była raczej byle jaka, ale córka wszędzie ją ze sobą nosiła. Tak mnie to wzruszyło, że postanowiłam zrobić jej nową, ale już porządną. Tak córka swoim życzeniem wyciągnęła mnie z depresji. Świat lalek mnie zachwycił – mówi artystka.

To nie przypadek. Lalki mają moc, jeśli są prawdziwe. Te wymuskane, z rumieńcami na porcelanowej buźce tylko pięknie wyglądają. Prawdziwe lalki trzeba zrobić własnoręcznie.

Zamotaj życzenie

Motanki obecne są w wielu kulturach, nie tylko słowiańskiej. Powstawały już w neolicie i nigdy nie były traktowane jak zabawki. Wierzono, że reprezentują moc najwyższej bogini, matki tego, co żywe.

– Aby zrobić motankę, trzeba mieć intencję. Na warsztatach omawiamy każde marzenie, aby mieć pewność, że jest ono prawdziwe – wyjaśnia Ludmyla Bezusko.

Szukanie prawdziwej intencji połączone jest z pracą z kartami metaforycznymi. Sesja grupowa z elementami arteterapii stwarza ogromne możliwości do pracy z podświadomością, pomaga precyzyjnie określić kierunek pragnień i znaleźć klucz do rozwiązywania problemów.

Galeria zdjęć

Intencje bywają różne, tradycyjnie motanki motało się na obfitości (wypełnione ziarnem lub grochem), na zamążpójście (wieszało się je w oknie, aby wyglądały kawalera), dla przyszłych matek i na płodność (lalka, która trzyma na rękach dziecko). Z tą ostatnią intencją lalkę motały najbliższe osoby bezdzietnej kobiety, matka, babcia albo przyjaciółka, i dawały ją w prezencie.

W pracowni Ludmyla Bezusko wisi jeszcze inna motanka – rodowa.

– Moja lalka reprezentuje siedem pokoleń wstecz. Zrobiłam ją z długich kawałków tkaniny. Dokładając kolejne kawałki, mówiłam: „To jest pierwsze pokolenie, robię to z szacunkiem do mojej matki i ojca”, „To jest drugie pokolenie, robię to z szacunkiem do moich dziadków i babć” i tak dalej. Motając lalkę z taką intencją, można poczuć połączenie z przodkami, i to niezależnie od tego, czy w rodzinie były dobre, czy złe relacje – wyjaśnia artystka.

Bez nożyczek i bez igły

Przy robieniu motanek nie używa się ostrych narzędzi, aby nie przekłuć losu. Materiał drze się na kawałki i odpowiednio wypychając, związuje sznurkiem. Cechą charakterystyczną motanek jest to, że nie mają twarzy.

– Różne się to tłumaczy. Mnie podoba się wyjaśnienie, według którego motanka jest prawdziwa sama w sobie i nie potrzebuje rysów twarzy. Jest reprezentacją wielkiej bogini i to wystarczy – mówi artystka.

Gdy motanka jest gotowa, trzeba dać jej prezent – w myśl zasady, że aby coś otrzymać, trzeba coś dać. Motanka lubi ozdoby: piórka, dzwoneczki, koraliki.

Wszystko, czego potrzebujesz, masz w sobie

Czym innym są lalki artystyczne. Ludmyla Bezusko szyje je, inspirując się mitologią, sztuką albo archetypami. Najnowszy cykl nawiązuje do kart tarota. Lalki już były w Pradze, wiosną zobaczą je wrocławianie.

Wystawa, jak wyjaśnia artystka, zorganizowana jest tak, że widzowie chodzą wokół ustawionych w kręgu lalek i wybierają tę, która najbardziej im się podoba, i tę, która ich odrzuciła. Wybór jest przesłaniem od tarota, które trzeba odkryć.

– Wielkie Arkana zaczynają się od Głupca i dlatego u mnie lalka ta jest największa. Głupiec wyrusza w podróż: idzie, nie wiadomo gdzie, szuka, nie wiadomo czego. W podróżny spotyka archetypy tarota i od każdego dostaje jakąś radę. W końcu Głupiec znajduje to, czego szukał, w torebce, którą cały czas miał przy sobie – tłumaczy artystka.

I taki jest przekaz tarota: wszystko, czego potrzebujesz, masz w sobie.

W tych lalkach liczą się zmarszczki

Zanim artystka zacznie tworzyć lalki, dużo czyta wokół tematu. Czasami wykonuje szkice, ale nie zawsze:

– Często po prostu bawię się materiałem i nagle zaczyna mi coś powstawać – przyznaje.

Później robi miedziany stelaż, dzięki któremu można poruszać lalką. Na stelaż nakłada materiał, a wnętrze wypycha. Rysy twarzy, zmarszczki i detale artystka formuje igłą i nitką.

– Lalkę utwardzam, pokrywając specjalną substancją, i maluję – mówi artystka.

Lalki są zadziwiająco lekkie i stabilne.

– Nie wszystkim podobają się moje lalki. Ale nie dążę do tego. Zasze jednak mnie to zaskakiwało, bo dla mnie one są piękne właśnie dlatego, że są krzywe, pomarszczone, zadziorne. Ale ta brzydota jest prawdziwa, prawdziwsza niż idealne piękno – mówi Ludmyla Bezusko.

To podejście należy rozwinąć: – Nikt z nas nie jest idealny – podkreśla Ludmyla Bezusko – i nie ma co się oszukiwać, że jest inaczej. Mamy swoje złe i dobre strony. Ta prawdziwość jest zachwycająca.

Słońce powinno mieć ostre ząbki

Są ludzie, którzy nie rozumieją tych lalek.

– Jedna pani powiedziała mi, że w moich lalkach widzi ciemność. Ale przecież ciemność jest elementem naszego świata, bez niej nie byłoby światła – wyjaśnia artystka.

Dlatego lalka Słońce ma ząbki. To lalka dla ludzi, którzy dają innym radość i dobrą energię, aby nauczyli się obronić, jeśli ludzie będą chcieli wziąć od niego zbyt wiele. Po to są te ząbki.

Znaczenie wielu lalek (na przykład Wisielca) nie zawsze można odczytać intuicyjnie, czasami potrzebna jest wiedza o naszej psychologii.

Ludmyla Bezusko – artystka, arteterapeutka, nauczycielka; mieszka we Wrocławiu od 2013 r. W swoich pracach inspiruje się mitologią, psychologią jungowska, sztuką ludową. Jej lalki z cyklu „Duchy pradawnego lasu” można oglądać w Karpaczu w Muzeum Zabawek. Prowadzi warsztaty z motania motanek.

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama
Powrót na portal wroclaw.pl