Czytelnia biblioteki przy ul. Szajnochy już zamknięta. Na zawsze

Klimatyczna czytelnia Biblioteki Uniwersyteckiej przy ul. Szajnochy od poniedziałku jest nieczynna. Studenci i wykładowcy już do niej nie wrócą.

  • Gmach Biblioteki Uniwersyteckiej przy ul. Szajnochy


W wyciemnionej sali na parterze neogotyckiego budynku przy Szajnochy już w poniedziałek nie było czytelników. Stoły zastawiały kartony z tomami z katalogu podręcznego. Nastrojowe wnętrze było jeszcze bardziej mroczne niż zwykle.

W budynku trwają przygotowania do kolejnego etapu przeprowadzki zbiorów do biblioteki przy ul. Joliot-Curie.

Kilometry półek

Wielka przeprowadzka księgozbioru Biblioteki Uniwersyteckiej do nowej siedziby w pobliżu mostu Pokoju rozpoczęła się jesienią 2013 r. Tylko z Szajnochy trzeba było wywieźć ok. 1,5 mln woluminów (bibliotekarze przeliczali te ilości na kilometry półek), czyli czasopism, książek, katalogów. Przy okazji, te najbardziej zniszczone poddawano konserwacji, z wykorzystaniem specjalistycznego sprzętu pozbywano się szkodliwych drobnoustrojów bytujących między okładkami, aby nie rozpleniły się w nowym miejscu.

Po częściowym opróżnieniu gmachów przy ul. Szajnochy, w 2016 roku rozpoczęła się przeprowadzka najcenniejszej części uniwersyteckich zbiorów z budynku biblioteki na Piasku. Do nowej siedziby trafiły także księgozbiory specjalistyczne z kilku innych obiektów Uniwersytetu.

Cały czas naukowcy i studenci mogli korzystać z czytelni przy Szajnochy, przy Joliot-Curie funkcjonowała m.in. czytelnia czasopism.

Jednak stało się nieuniknione: przyszła pora i na przeprowadzkę czytelni głównej oraz pozostałej części wydawnictw z magazynów przy ul. Szajnochy.

Kto kupi perełkę neogotyckiej architektury

Władze Uniwersytetu przez kilka lat próbowały sprzedać dwa budynki przy Szajnochy przez dekady zajmowane przez bibliotekę. Kilkukrotnie obniżano cenę wywoławczą, oferowano je razem i jako osobne obiekty. Dopiero kilka tygodni temu znalazł się chętny na XVIII-wieczną rezydencję rodu Wallenberg-Pachaly, za który uczelnia dostanie 14,7 mln zł. To sukces, bo mimo lokalizacji oraz walorów historycznych i estetycznych, renowacja i dostosowanie pałacu do nowej roli, będzie wymagało sporo wyobraźni i pieniędzy.

Neogotyckiego „zamczyska” zaprojektowanego przez Richarda Plüdemanna wcale nie będzie łatwiej sprzedać. Charakterystyczny budynek powstał na potrzeby Biblioteki Miejskiej oraz Miejskiej Kasy Oszczędności. To pierwsze przeznaczenie zdeterminowało jego konstrukcję – w części obiektu nie ma drewnianych ani murowanych stropów, kolejne piętra wyznaczają ażurowe, żeliwne przęsła, na których stoją rzędy regałów. To wyjątkowe rozwiązanie – wyzwaniem dla nowych właścicieli będzie jego zachowanie, o ile zmieni się przeznaczenie obiektu.



Zgłoś uwagę