Wrocław ma pisarza miejskiego

Marko Martin, niemiecki pisarz i publicysta, 19 kwietnia objął urząd pisarza miejskiego we Wrocławiu. Do końca sierpnia będzie na stypendium rezydencyjnym, w czasie którego na blogu dzielić się będzie wrażeniami i obserwacjami z miasta. Jego urzędowanie przypadnie na czas Światowej Stolicy Książki UNESCO we Wrocławiu.

  • Marko Martin fot. Tomasz Walków

    Marko Martin fot. Tomasz Walków

  • Marko Martin i Krzysztof Maj fot. Tomasz Walków

    Marko Martin i Krzysztof Maj fot. Tomasz Walków

  • Pisarz miejski na fasadzie ratusza fot. Tomasz Walków


Wpisy Marko Martina można czytać na jego autorskim blogu. Pisarz będzie zamieszczać je w jezyku niemieckim, po dwóch dniach od wpisu pojawią się tłumaczenia na język polski.

Stypendium „Stadtschreiber ohne Grenzen" przyznawane jest od siedmiu lat przez Kulturforum – Niemieckie Forum Kultury Europy Środkowej i Wschodniej. Stypendium ma służyć poszerzaniu wiedzy o wspólnym dziedzictwie kulturowym Niemców i ich sąsiadów w tych regionach Europy Środkowej i Wschodniej, w których Niemcy niegdyś mieszkali i dziś jeszcze mieszkają. To także pomysł na wspólne zaangażowanie w proces wzajemnego porozumienia i dialogu międzykulturowego. Program stypendialny realizowany jest co roku w innym mieści. Do tej pory pisarze miejscy rezydowali w takich miastach, jak Gdańsk (2009), Pecz (2010) Talin (2011), Maribor (2012), Koszyce (2013), Ryga (2014) i Pilzno(2015). Stypendium dotowane przez niemiecką Pełnomocnik Rządu Federalnego ds. Kultury i Mediów realizowane jest przez Niemieckie Forum Europy Środkowej i Wschodniej we współpracy z miastem Wrocław oraz Biurem Festiwalowym Impart 2016.

Pisarz i dziennikarz o Wrocławiu

Marko Martin (1970) urodził się w byłej NRD. Wyjechał stamtąd w 1989 roku, studiował filologię, politologię i historię w Berlinie. Przez wiele lat mieszkał w Maroku i Paryżu. Jest pisarzem i dziennikarzem. Był m.in. korespondentem magazynu „Kommune”. Interesują go tematy związane z imigrantami, totalitaryzmem i prawami człowieka w dobie globalizacji. Marko Martin jest autorem licznych esejów, raportów i korespondencji z Izraela, Ameryki Łacińskiej i Azji Południowo-Wschodniej. Był też korespondentem z Birmy, skąd pisał o krwawym stłumieniu pokojowych protestów mnichów przez tamtejszy reżim. Jego artykuły publikują m.in. Welt, Neuen Zurcher Zeitung, Judischen Allemeinen, Internationale Politik.

- Poza słowem „tak" nie znam żadnego innego po polsku - przyznaje Marko Martin. - Będę jednak pracować nad swoją znajomością polskiego. Bardzo się cieszę, że tu jestem, będę obserwatorem żywego miasta - zaznacza. - Sporo młodych ludzi mówi po angielsku, starsi znają niemiecki i francuski, więc z pewnością uda mi się porozumieć z mieszkańcami. 

Przyznaje, że nie ma planu na prowadzenie bloga i cytuje słowa Witolda Gombrowicza z „Pornografii": „Plany? Nie mam żadnych planów. Idę za tym, co mnie uwodzi". - Będę przyglądał się miastu spacerując po nim. Liczę na otwarcie mieszkańców. Pierwsza rzecz, na którą zwróciłem uwagę we Wrocławiu to krasnoludki i historia, która za nimi się kryje - mówi. - Interesuje mnie też niemiecko-żydowska przeszłość Wrocławia i wieloetniczna społeczność, która tu żyła.

Marko Martin jest też autorem powieści „Książę w Berlinie” (2009), w której opisuje stolicę Niemiec z perspektywy młodego, libańskiego emigranta oraz m.in. „Die Nacht von San Salvador. Ein Fahrtenbuch”, „Treffpunkt '89. Von der Gegenwart einer Epochenzäsur”, „Kosmos Tel Aviv. Streifzüge durch die israelische Literatur und Lebenswelt”. Jego książki nie zostały jeszcze przetłumaczone na polski. Za pośrednictwem blogu będzie można od połowy kwietnia 2016 roku kontaktować się z autorem. Przewidziane jest również tłumaczenie blogu na język polski.

- Każdy wrocławianin może napisać lub zaprosić pisarza miejskiego do siebie, by pokazać mu miasto - zapewnia Stanisław Abramik, który w ESK zajmuje się rezydencjami artystów. - Wystarczy skontaktować się z nami przez stronę http://www.wroclaw2016.pl/rezydencje.

- Mam nadzieję, że w tym natłoku zdarzeń pisarz miejski uchwyci te rzeczy, których my we Wrocławiu nie dostrzegamy - uważa Krzysztof Maj, dyrektor ESK 2016. - Jego blog będzie swoistą kroniką ESK, obserwacją kogoś, kto nie bierze udziału w organizacji i nie mieszka na stałe we Wrocławiu.

Pisarz na ratuszu

Pisarz miejski (Stadtschreiber) to nawiązanie do dawnej tradycji niemieckich miast. Wrocław także miał swojego pisarza miejskiego, jego figura znajduje się na fasadzie ratusza.

– Stadtschreiber był kronikarzem, który zapisywał dzieje miasta. Sprawiedliwie oddawał to, co się w nim działo – mówi dr Maciej Łagiewski, dyrektor Muzeum Miejskiego we Wrocławiu. – Najsłynniejszym był Bartłomiej Stein, żyjący na przełomie XV i XVI, kierownik wrocławskiej szkoły katedralnej. Jest autorem opisu Wrocławia „Descriptio Totius Silesiae et Civitatis Regiae Vratislaviensis” (Opis Całego Śląska i Królewskiego Miasta Wrocławia). Byli też późniejsi kronikarze, jak Karl Adolf Menzel czy Herman Markgraf.

Obok kronikarzy byli też pisarze miejscy pracujący przy radzie miejskiej. Ich obowiązkiem było prowadzenie ksiąg miejskich. Pisarze mieli wykształcenie prawnicze, znali łacinę i niemiecki, prowadzili księgi miejskie, sporządzali dokumenty, a nawet brali udział w misjach dyplomatycznych. Pisarz musiał być człowiekiem mającym określone cechy „daleki od swarów sąsiedzkich i zawiści, nieczuły na pochlebstwa, stroniący od kielicha, niestronniczy, nieprzekupny i niezdradzający tajemnic urzędowych". Zobowiązany był on do złożenia przysięgi o następującej treści ", [...] przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu, panom rajcom i wszystkiemu pospólstwu miasta temu w urzędzie moim pisarskim, na który jestem wybrany, wiernym być i tajemnic rad miejskich, które poznam albo z których mi się zwierzą, nikomu nie objawiać. Rzeczy, które się w sądzie dzieją, wiernie według mego najwyższego rozumu chcę napisać i czytać tak ubogiemu jak bogatemu. A tego nie chcę opuścić dla miłości, bojaźni, nienawiści, gniewu, przyjaźni, darów i innych rzeczy. Tak mi Panie Boże pomagaj".

W przypadku złamania prawa na tym stanowisku groziła mu surowa kara, tzn. a jeśliby napisał niesłuszny zapis albo list, rękę traci, którą go napisał. A jeśliby sfałszował księgi miejskie, staje się bezecnym i krzywoprzysięzcą, a bywa karany ogniem". 

– Myślę, że spojrzenie współczesnego niemieckiego pisarza na obecny Wrocław może być bardzo ciekawe – uważa dr Maciej Łagiewski. – Jego blog wpisze się w sporą listę wrocławskich kronik.

 

Zgłoś uwagę