Sportowe podsumowanie weekendu [24-25.02]

Za nami ostatni weekend lutego. Nie zabrakło wielu sportowych emocji, jednak nie dla wszystkich wrocławskich drużyn był to udany czas. 


Latający Słowik

Za sprawą znakomitej dyspozycji swojego bramkarza Jakuba Słowika Ślask zdobył cenny punkt w starciu z wyżej notowanym Górnikiem Zabrze. Rywale postawili wysoko poprzeczkę, jednak na wysokości stanął zasługujący na wyróżnienie golkiper WKS-u, który m.in. w 87. minucie obronił rzut karny wykonywany przez Igora Angulo.

Górnicy przejęli inicjatywę już na początku starcia. Podopieczni Marcia Brosza od razu zastosowali wysoki pressing, przez co zupełnie zepchnęli zespół Śląska do obrony. Zawodnicy Tadeusza Pawłowskiego kompletnie nie potrafili przeciwstawić się ofensywnie nastawionej ekipie z Zabrza.

Rywale z Górnego Śląska bardzo często gościli pod polem karnym WKS-u, co w efekcie dość szybko dało im prowadzenie. W 7. minucie Damian Kądzior dośrodkował z rzutu rożnego w szesnastkę, a jeden z Górników przedłużył podanie przewrotką. Piłka ostatecznie spadła na głowę Michała Koja, który z bliska skierował futbolówkę do siatki. Początkowo boczny arbiter podniósł chorągiewkę, orzekając spalonego, jednak ostatecznie gol został uznany. Zadecydowała wideoweryfkacja VAR.

Po przerwie role się odwróciły. Śląsk zaczął grać pozycyjną piłkę, natomiast ekipa Brosza nastawiła się na kontry. W 63. minucie wrocławianie mogli mówić o bardzo dużym szczęściu. Wolsztyński zagrał ze środka pola do Szymona Żurkowskiego, a ten stanął oko w oko z golkiperem WKS-u. Pomocnik Górnika nie wytrzymał jednak presji i posłał piłkę minimalnie nad bramką.

W 66. minucie piłkarze Pawłowskiego przeprowadzili wreszcie groźny atak. Sito Riera zacentrował do zamykającego akcję Arkadiusza Piecha, a ten pięknym uderzeniem głową doprowadził do remisu.

W końcówce meczu po raz kolejny przydał się system VAR. W 87. minucie piłkę ręką we własnym polu karnym zagrał Marcin Robak, a sędzia po konsultacji podyktował rzut karny. Do piłki podszedł dotychczas niezawodny Angulo, jednak nie zdołał pokonać bramkarza Śląska. Słowik doskonale wyczuł róg, w który hiszpański napastnik posłał futbolówkę i bez większych problemów zatrzymał strzał snajpera Górnika. Tym samym uratował Wojskowym remis.

– To był bardzo trudny mecz. Górnik zdecydowanie przeważał, szczególnie w pierwszej połowie. Był szybszy, miał też lepsze sytuacje. Bardzo dobrze przechodził z defensywy do ofensywy. Rywal postawił dzisiaj trudne warunki. Przez długi okres nie potrafiliśmy utrzymać się przy piłce. Jestem zadowolony z tego punktu, bo nie mogliśmy dzisiaj nic więcej ugrać – mówił na pomeczowej konferencji prasowej trener Śląska Tadeusz Pawłowski.

WKS Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze 1:1 (0:1)

Efektowny mecz i ważne zwycięstwo

Niezwykle ważne zwycięstwo odniosły koszykarki Ślęzy Wrocław. Mistrzynie Polski w 20. kolejce Energa Basket Ligi pokonały przed własną publicznością Basket 90 Gdynia 87:83.

To był czwarty mecz tych drużyn w bieżącym sezonie (dla przypomnienia Ślęza i Basket rywalizowały ze sobą w Pucharze Europy) i zarazem czwarty wygrany przez wrocławianki. Z pewnością jednak niedzielne spotkanie w hali wrocławskiej AWF było najbardziej efektowne i miłe dla oka spośród dotychczas rozegranych. Oba zespoły stworzyły widowisko na wysokim poziomie, w którym nie brakowało ofensywnych popisów po obu stronach boiska.

fot. slezawroclaw.pl

Ślęza zaczęła od mocnego uderzenia. W pierwszej kwarcie wrocławianki rzuciły aż 30 punktów. Wychodziło im praktycznie wszystko. Była skuteczna gra w ataku pozycyjnym, ale przede wszystkim były łatwe punkty zdobywane po szybkim ataku. Nie do zatrzymania była także Kourtney Treffers. W drugiej kwarcie wrocławianki nie zwalniały tempa, dzięki czemu na półmetku prowadziły 53:38.

Tak dobrze nie było już jednak w drugiej połowie. Basket 90 powoli, ale systematycznie odrabiał starty. Po 30. minutach Ślęza miała już tylko sześć oczek przewagi. W czwartej kwarcie gdynianki zbliżyły się nawet na trzy oczka. Dwoiła i troiła się natomiast Kahleah Copper. Na 26 sekund przed końcem Amerykanka trafiła trzy rzuty wolne i Ślęza prowadziła 85:83.

Gdynianki chcąc zatrzymać upływający czas, faulowały Elinę Dikeoulakou. Łotyszka trafiła dwa razy z linii, a na zegarze było już tylko 13 sekund. Akcje rozpaczy Basketu 90 nie przyniosły efektu, dzięki czemu komplet punktów zapisała na swoim koncie wrocławska Ślęza. Kolejny mecz mistrzyń Polski już w środę, w hali wrocławskiej AWF z JAS-FBG Zagłębie Sosnowiec.

Ślęza Wrocław - Basket 90 Gdynia 87:83

Trzeci raz z rzędu

Koszykarze Śląska Wrocław po bardzo emocjonującym pojedynku pokonali SKK Siedlce 83:78. Było to ich trzecie zwycięstwo z rzędu, które pozwoliło podopiecznym Radosława Hyżego umocnić sie na ósmej pozycji w tabeli i z coraz wiekszą nadzieją myśleć o grze w fazie play-off.

fot. wks-slask.pl

Choć początek spotkania nie był najlepszy w wykonaniu wrocławian, to z każdą kolejną minutą udowadniali, że łatwo nie oddadzą pola gry swoim rywalom. W trzeciej kwarcie odskoczyli siedlczanom nawet na 11 punktów, jednak dzięki lepszej grze w strefie podkoszowej i skuteczniejszej obronie w czwartej odsłonie SKK zrównali się punktami z Trójkolorowymi.

Na półtorej minuty przed końcem obie drużyny dzielił dystans zaledwie jednego oczka. Bardzo emocjonująca końcówka należała jednak do koszykarzy z Dolnego Śląska, którzy pokonując drużynę z Siedlec zapisali na swoim koncie trzecie zwycięstwo z rzędu.

Najlepiej punktującym po stronie WKS-u był Mateusz Stawiak, który zdobył 18 punktów. 15 oczek dołożył Jan Grzeliński, a 13 Marcin Pawłucki. Wygląda na to, że przed zbliżającymi się play-offami wrocławianie w końcu złapali odpowiedni rytm meczowy i końcówka sezonu może potoczyć się po ich myśli.

SKK Siedlce - WKS Śląsk Wrocław 78:83

Pozostałe wydarzenia:

Impel Wrocław - Developres Rzeszów 1:3

Gwardia Wrocław - AZS UZ Zielona Góra 3:0

Zgłoś uwagę