Sportowe podsumowanie weekendu [14-16.06]

Za nami kolejny weekend pełen sportowych emocji. Z pewnością najwięcej emocji wzbudził 7. PKO Nocny Wrocław Półmaraton. Pomimo mocnego deszczu i burz przechodzących wokół Wrocławia, na trasę ulicami miasta wybiegło około jedenastu tysięcy osób.


7. PKO Nocny Wrocław Półmaraton

Takiego startu nocnego półmaratonu we Wrocławiu jeszcze nie było! Wśród efektów specjalnych i świetlnych z wyjątkową, historyczną oprawą w formie rozpalonego znicza na wieży Stadionu Olimpijskiego. Ze wspaniałymi gośćmi i ze szczytnym celem w tle, tysiące ludzi wyruszyło w trasę biegu. Przed startem w kilku grupach czasowych zebrało się dokładnie 10 740 biegaczy.

Wśród biegaczy pojawiło się wielu zawodowców z czołówek rankingów, ale większość uczestników deklarowała, że biega dla przyjemności i zdrowia. Do Wrocławia zjechali się reprezentanci wielu miast w Polsce. Na starcie nie zabrakło też cudzoziemców, m.in. Hiszpanów, Ukraińców, Włochów, Niemców, czy Francuzów. Według nieoficjalnych wyników do mety dotarło 10 678 uczestników.

Motywem przewodnim tegorocznego półmaratonu we Wrocławiu była muzyka klubowa. Taneczne rytmy towarzyszyły zawodnikom, ale przede wszystkim kibicom, którzy wypełnili większą część trybuny zachodniej Stadionu Olimpijskiego. Zabawa, mimo deszczu już przed startem była niesamowita.

Triumfatorem w klasyfikacji generalnej okazał się Etiopczyk, Getaye Gelau, który pokonał trasę w czasie 1:04:38. Dwa pozostałe stopnie podium zajęli Polacy. Drugi do mety dobiegł Artur Kozłowski (1:05:03), tuż za nim na finiszu pojawił się Szymon Kulka (1:05:13).

Wśród Pań zwyciężyła Oleksandra Shafar z Ukrainy (1:12:15), która rok temu dobiegła do mety we Wrocławiu jako druga (poprawiła tym samym swój czas o ponad 3 minuty). Na drugim miejscu znalazła się Caroline Jebet Korir z Kenii (1:12:18), trzecia finiszowała jej rodaczka Ruth Nundu Mbatha z czasem 1:15:57.

Relacja z 7. PKO Nocnego Wrocław Półmaratonu dostępna jest TUTAJ.

Zmienne szczęście Spartan na GP w Pradze

Za nami kolejna runda walki o tytuł Indywidualnego Mistrza Świata na żużlu. Tym razem turniej Anlas Czech Republic FIM Speedway Grand Prix 2019 zawitał do Pragi. Przed laty wyśmienicie spisywał się tutaj zawodnik Betardu Sparty Wrocław Tai Woffinden, jednak tym razem, z powodu kontuzji, nie zobaczyliśmy go w tym turnieju. W tegorocznych zawodach wystąpiło jednak aż trzech zawodników wrocławskiej drużyny – stały uczestnik cyklu Grand Prix – kapitan Sparty Maciej Janowski, a także Max Fricke i Vaclav Milik.

www.wts.pl

Niestety, żaden z wrocławskich zawodników nie zameldował się w finale GP rozgrywanych w Pradze. Najwyżej sklasyfikowany został Max Fricke, który zajął 5. lokatę. Na 10. miejscu zawody zakończył Maciej Janowski, a na 12. Vaclav Milik.

Warto odnotować, że w biegu finałowym oglądaliśmy dwóch Polaków Patryka Dudka i Janusza Kołodzieja, którzy o miano najlepszego rywalizowali z Leonem Madsenem i Jasonem Doyle'm. Co ciekawe, od startu aż do mety na prowadzeniu był Janusz Kołodziej, który niespodziewanie zwyciężył tegoroczne Grand Prix w Czechach.

Panthers Wrocław zagrają o złoto

Futboliści amerykańscy Panthers Wrocław wręcz rozgromili w półfinałowym spotkaniu Seahawks Gdynia, pokonując przyjezdnych na Stadionie Olimpijskim aż 52:6. Zawodnicy Panter pokazali tym samym, że znakomite występy w fazie zasadniczej nie były kwestią przypadku. 

Od samego początku spotkania wrocławianie narzucili swój styl gry, którego gdynianie za żadną cenę nie potrafili sforsować. Szczelna defensywa i znakomita ofensywa pozwoliła Panterom już po niecałych 3 minutach prowadzić z gośćmi 14:0. Po zmianie stron nic się nie zmieniło. Zawodnicy ze stolicy Dolnego Śląska nie zwalniali tempa i coraz swobodniej przedostawali się w pole punktowe przeciwników. W efekcie spotkanie zakończyło się pewnym zwycięstwem miejscowych 52:6. 

Taki obrót sprawy może napawać kibiców optymizmem przed decydującym starciu w finale Polish Bowl XIV, który zostanie rozegrany już 29 czerwca na Stadionie Olimpijskim, o godzinie 18.00. Celem jest oczywiście odzyskanie przez Pantery mistrzostwa Polski, które patrząc przez pryzmat całego sezonu, zdecydowanie im się należy. Spotkanie z Lawlanders Białystok zapowiada się niezwykle emocjonująco.

Mariusz Pawelec zostaje w Śląsku

W sobotę kibice wrocławskiej drużyny otrzymali niemałą niespodziankę. Otóż legenda WKS-u Mariusz Pawelec podpisał z WKS-em nowy kontrakt. Obrońca związał się z klubem z Oporowskiej umową obowiązującą do końca czerwca 2021 roku.

fot. slaskwroclaw.pl

– To była dla mnie łatwa decyzja. Jestem tu już 11 lat, a Śląsk zawsze był, jest i będzie dla mnie wielkim klubem. Przeżyliśmy przez ten czas wiele sukcesów, jak i porażek. Zawsze jednak Śląsk Wrocław był jak rodzina – na boisku i poza nim – podkreślał Mariusz Pawelec tuż po przedłużeniu kontraktu.

Zawodnik, który od początku przygody ze Śląskiem występuje z numerem "17" na koszulce, przez lata gry zapracował na wielki szacunek i sympatię kibiców Trójkolorowych. Fani doceniają jego zaangażowanie i serce, które zostawia na boisku.

– Zdecydowaliśmy się przedłużyć kontrakt z Mariuszem, ponieważ uważamy, że w najbliższych sezonach nadal będzie ważną częścią zespołu. Do rozmów przystąpiliśmy również z myślą o dalszej perspektywie. To zawodnik, który swoją przyszłość, także po zakończeniu kariery, może wiązać ze Śląskiem. Cieszymy się, że zostaje z nami – mówił Dariusz Sztylka, dyrektor sportowy Śląska Wrocław.



Zgłoś uwagę