Poświęć pięć minut, zmień Wrocław

fot. Marek Księżarek

Do 5 października trwa głosowanie na projekty zgłoszone do tegorocznego Wrocławskiego Budżetu Obywatelskiego. O poparcie wrocławian rywalizuje niemal 200 projektów. Każdy może oddać głos na dwa wybrane projekty. Za kulisy WBO zaglądamy w rozmowie z Markiem Karabonem z Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia, liderem projektów w latach 2013, 2014 i 2018.

Panie Marku, jest pan trochę taką chodzącą historią WBO. Swoje doświadczenia z Wrocławskim Budżetem Obywatelskim zbiera pan od 2013 roku, czyli od pierwszej edycji…

Marek Karabon: W rzeczywistości wszystko zaczęło się jeszcze trochę wcześniej. W czerwcu 2011 roku, niedługo po pierwszym Kongresie Ruchów Miejskich, przybiliśmy do drzwi wrocławskiego Ratusza tzw. 9 tez miejskich. Jedną z nich był właśnie postulat utworzenia budżetu obywatelskiego. To był taki początek drogi. Dwa lata później we Wrocławiu wystartowała pilotażowa edycja WBO…

W której zgłosił pan projekt remontu tramwaju Maximum z 1901 roku...

...oraz kilka innych. Natomiast ten jeden udało nam się wtedy wygrać. Projekt polegał na remoncie stuletniego wagonu tramwajowego, a także – co chyba jeszcze ważniejsze – na zabezpieczeniu kolekcji niszczejących zabytkowych tramwajów, które stały za zajezdnią przy ulicy Legnickiej. Dzięki środkom z WBO przeprowadzono wtedy pierwszy etap renowacji Maximum, a zabytkowe pojazdy trafiły pod dach. Potem w kolejnych latach, następne etapy tego remontu finansowane były już z innych źródeł. Ale idąc po nitce do kłębka, to że stuletni tramwaj Maximum dziś już jeździ po torach, po części zawdzięczamy również wynikom tamtego głosowania w WBO.

Tramwaj Maximum z 1901 roku, fot. M. Maliczkiewicz

W następnych edycjach WBO zgłaszałem jeszcze dwa większe projekty: skwer przy Skarbowców i renowację herbów Wrocławia, znajdujących się na fasadach budynków. Skwer przepadł niestety w głosowaniu, był chyba zbyt lokalny, by mierzyć się z projektami ponadosiedlowymi. Udało się natomiast z renowacją herbów, realizacja tego projektu właśnie dobiega końca.

Z tego, co pan mówi, wynika, że prawdopodobnie łatwiej wygrać projekt osiedlowy niż ogólnomiejski.

Myślę, że łatwiej, próg do pokonania znajduje się niżej. Przy projektach ogólnomiejskich, najlepiej jest ten projekt rozpisać na wiele miejsc, żeby mieć wiele grup interesariuszy. Przykładem może być choćby droga rowerowa, która przecina kilka osiedli.

Ścieżka rowerowa na Krzywej Grobli, fot. Joanna Leja

Pomówmy o blaskach i cieniach WBO. Jako przedstawiciel ruchów miejskich i kilkakrotny lider projektów, na pewno ma pan wyrobione na ten temat zdanie. Co pana irytuje w WBO, a pod czym by się pan podpisał?

Z mojego doświadczenia wynika, że są trzy elementy warte poprawy. Po pierwsze, dla wielu liderów frustrujący jest już etap weryfikacji, uważam że za dużo projektów jest odrzucanych. Po drugie, udział lidera w realizacji projektu po jego ewentualnym zwycięstwie jest niestety zbyt mały. Po trzecie, przy większych projektach po wygranej w WBO, kiedy staramy się w jakiejś jednostce miejskiej o kontynuowanie inwestycji, okazuje się, że w pierwszej kolejności powinniśmy spróbować ten drugi etap również wygrać w kolejnym WBO. Dużo trudniej coś takiego zrobić – szczególnie z roku na rok, kiedy między pierwszym a drugim etapem jeszcze nie ma realizacji. Konieczne jest wtedy namawianie mieszkańców, żeby drugi raz zagłosowali na coś, co już raz wygrało, ale jeszcze nie ma na to żadnego namacalnego dowodu.

Park Mamuta na Oporowie, fot. Marek Księżarek

Ale trzeba powiedzieć, że WBO jest dobrym rozwiązaniem. Z perspektywy lidera projektu bywa może irytujące w punktach a, b, c, ale spełnia swoją rolę. I bardzo dobrze, że jest. Budżet obywatelski aktywizuje mieszkańców, tworzy liderów. Dużo wartościowych rzeczy udało się dzięki WBO wywalczyć i zrealizować. Jeżeli jesteś osobą, która chce coś poprawić na swoim osiedlu, to to jest na pewno dobra droga. Bo po pierwsze, pokażesz, że coś jest potrzebne, a po drugie, masz szanse, że to zostanie zrealizowane.

Poza tym jest to świetny mechanizm dla Urzędu Miejskiego, żeby badać potrzeby mieszkańców. WBO jasno pokazuje, na czym im zależy – na zieleni, drogach rowerowych i terenach do rekreacji.

Jesteśmy już w trakcie głosowania. Warto poświęcić trochę czasu i uwagi na WBO?

Warto. Głosowanie w WBO to bardzo dobry sposób, żeby zmienić coś na lepsze w swoim bezpośrednim otoczeniu. Jeżeli widzimy projekt, który nam odpowiada, blisko naszego miejsca zamieszkania, pracy, przedszkola, to nie ma lepszego sposobu wykorzystania czasu niż te pięć minut, które poświęcimy na głosowanie przez internet. Mamy cały szereg przykładów świetnych miejsc, które powstały na osiedlach właśnie ze środków WBO.

Rozmawiał: Maciej Wołodko