wroclaw.pl strona główna Przedsiębiorcy i biznes we Wrocławiu Przedsiębiorczy Wrocław - strona główna

Infolinia 71 777 7777

2°C Pogoda we Wrocławiu
wroclaw.pl strona główna
Reklama
  1. wroclaw.pl
  2. Przedsiębiorczy Wrocław
  3. Historie Sukcesów
  4. Niezwykły szewc z Nadodrza odchodzi na emeryturę
Spotkanie z Zygmuntem Trąbczyńskim, 13 grudnia 2017 r. Katarzyna Kunka
Spotkanie z Zygmuntem Trąbczyńskim, 13 grudnia 2017 r.

Choć na ul. Łokietka wciąż z daleka widać szyld „Zakład szewski”, to w witrynie nie ma już śladu ani po naprawianych tam butach, ani rzeźb, które przez wiele lat zachwycały przechodniów. Wisi tylko kartka ze smutnym napisem „Likwidacja zakładu”. Pan Zygmunt Trąbczyński, blisko 80-letni, znany wrocławski szewc i rzeźbiarz amator, właśnie odchodzi na emeryturę. Zamyka swój warsztat na Nadodrzu po 38 latach.

Reklama

W środę, 13 grudnia, przyjaciele i wieloletni znajomi z Nadodrza, postanowili uroczyście pożegnać pana Zygmunta. Była muzyka na żywo, prawdziwy wodzirej, pyszne jedzenie, szampan i wspaniała, wręcz rodzinna, atmosfera. Zarówno gość honorowy, jak i pozostali obecni nie kryli wzruszenia. O wyjątkowym szewcu z Nadodrza – czytaj tutaj.

– Trochę mi na pewno będzie żal – mówi pan Zygmunt. – Ludzie przyjeżdżali do mnie nie tylko z całego Wrocławia, ale również spod wrocławskich miejscowości. Nawet z zagranicy przywozili pełne torby butów do naprawy. Człowiek się przyzwyczaił do ludzi. Ale cóż zrobić? Przychodzi taki czas, kiedy trzeba odpocząć. W maju skończę przecież już 80 lat. Żonka mi powiedziała, że już dość.

Będzie czas na ryby i rzeźbienie

Żona pana Zygmunta cieszy się, że mąż wreszcie będzie mógł odpocząć i trochę zadbać o swoje zdrowie, bo „serducho czasem daje o sobie znać”.

– Teraz będę mogła się jeszcze bardziej o niego zatroszczyć – mówi z uśmiechem pani Halina. – Na pewno będziemy chodzić na dłuższe spacery, wybieramy się też do Borów Tucholskich, które uwielbiamy. Oczywiście jest nam też przykro, że to już koniec zakładu szewskiego przy Łokietka. Przez 38 lat mąż wrósł bardzo w tę dzielnicę. Ludzie naprawdę go szanowali i cenili. Jednak w ostatnim czasie bardzo zmienił się rynek. Zalała nas chińszczyzna, której nie opłaca się naprawiać. Z roku na rok klientów było coraz mniej. Przez ostatnie trzy miesiące dokładaliśmy do interesu. To również miało wpływ na decyzję o zamknięciu zakładu.

Pan Zygmunt ma wciąż dużo planów na najbliższą przyszłość.

– Bardzo lubię łowić ryby, więc teraz będę miał na to więcej czasu.  Lubię też swoje akwarium, więc częściej będę mógł się nim zajmować. Oczywiście nie przestanę też rzeźbić. To już zawsze będzie moja ogromna pasja – opowiada.

Od lewej: Zygmunt Trąbczyński, Adam Grehl, Halina Trąbczyńska, fot. Katarzyna Kunka

Sąsiad, z którym dobrze się rozmawiało

Przedsiębiorcy pracujący w okolicznych lokalach, a jednocześnie przyjaciele pana Zygmunta, postanowili uczcić jego pożegnanie, wydając z tej okazji specjalny album. Znalazły się w nim zdjęcia wszystkich znajomych z najbliższej okolicy ze specjalnymi życzeniami  dla odchodzącego na emeryturę szewca.

– Lubimy się od lat – mówi Jerzy Wysocki, właściciel zakładu optycznego z ul. Łokietka. – Zygmuś jest postacią wyjątkową z racji tego, że jest dwuręczny. Jedną ręką naprawia, a drugą rzeźbi. Poza tym to jest przeuczciwe chłopisko. Nie ma już takich ludzi. Uwielbiam z nim rozmawiać. On ma szeroką wiedzę zarówno kulturalną, językoznawczą, krajoznawczą, jak i wędkarską. Myślę, że w dalszym ciągu będziemy kontynuować naszą znajomość. To naprawdę wspaniały człowiek.

– To bardzo miła sąsiedzka znajomość – mówi Ewa Mikołajczyk. – Byłam jego sąsiadką z naprzeciwka. Prowadziłam tam sklep z antykami. Na tej ulicy znają się wszyscy przedsiębiorcy. Na święta czy imieniny zawsze składało się życzenia. Zawsze bardzo miło nam się rozmawiało.

Spotkanie z Zygmuntem Trąbczyńskim, 13 grudnia 2017 r., fot. Katarzyna Kunka

Może pamiątkowa tabliczka albo krasnoludek

Z gratulacjami i podziękowaniami wpadł również na chwilę wiceprezydent Wrocławia, Adam Grehl.

– Mamy mroźny dzień, ale atmosfera jest wyśmienita. Jak widać siłą Wrocławia są wrocławianie, niezależnie od tego czy są szewcami, wodzirejami, artystami, czy pracują w urzędzie. Atmosferę naszego miasta tworzą ludzie. Zakład pana Zygmunta był dla nas miejscem wyjątkowym. Myślę, że trzeba tam zrobić specjalną pamiątkową tabliczkę, aby nikt nie zapomniał tego wyjątkowego człowieka i jego warsztatu. Chcielibyśmy, aby powstałe tu znajomości i więzy trwały w dalszym ciągu. Natomiast panu Zygmuntowi życzymy, aby żył pełnią życia w zdrowiu i radości – mówił podczas uroczystego pożegnania Adam Grehl.

Padła nawet propozycja, aby pod byłym zakładem szewskim stanął nowy wrocławski krasnoludek Szewczyk-Rzeźbiarz.

Halina i Zygmunt Trąbczyńscy, 14 listopad 2016 r., fot. Tomasz Walków

A warsztat był niewielki…

Warsztat pana Zygmunta był niewielki. Razem z zapleczem 27 mkw. To wystarczyło. Miał wielu stałych klientów, przyjaźnił się z okolicznymi przedsiębiorcami . Lubił obserwować przechodniów, którzy zatrzymywali się przed witryną z jego rzeźbami. Niektórzy nawet robili zdjęcia lub nagrywali wideo. Trudno sobie wyobrazić, że teraz w tej witrynie będzie coś zupełnie innego.

Zygmunt Trąbczyński wychował się w Częstochowie. Ma sześcioro rodzeństwa. Szewcami byli jego ojciec, dziadek i stryj, szewstwem zajmował się także starszy brat. Jak sam mówi, pochodzi z utalentowanej artystycznie rodziny: jedni malują, drudzy rzeźbią lub tkają. On do Wrocławia przyjechał w 1960 r. Papiery czeladnika zrobił u mistrza Michała Ślipko, który miał warsztat szewski przy ul. Poniatowskiego we Wrocławiu.

Szewc z dziada pradziada

Od czasów wojska jego ogromna pasją jest również rzeźba. Do dziś wyrzeźbił około 130 figur. Najczęściej o tematyce muzycznej lub wędkarskiej. Jest laureatem Ogólnopolskich Konkursów na Grafikę i Rzeźbę o Tematyce Muzycznej, organizowane przez Muzeum Okręgowe w Lesznie. W 2013 roku Zygmunt Trąbczyński miał wystawę w Muzeum Etnograficznym. Ekspozycję jego ponad 100 rzeźb, świeckich i sakralnych przygotowano z okazji Europejskich Dni Dziedzictwa.

Samodzielnie przygotował też swoją własną, niecodzienną ekspozycję w witrynie swojego zakładu z okazji Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Pan Zygmunt ma też swoje 4 kafle na mozaice Serce Nadodrza, która powstała na elewacji kamienicy przy ul. Rydygiera 43.

Galeria

Kliknij na zdjęcie aby powiększyć

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama
Powrót na portal wroclaw.pl Wróć na portal wroclaw.pl