wroclaw.pl Przedsiębiorcy i biznes we Wrocławiu Przedsiębiorcy i biznes we Wrocławiu
Pogoda we Wrocławiu temperatura powietrza wynosi 9°C
Link do portalu wroclaw.pl
Aby wyświetlić zawartość strony, zaakceptuj pliki cookie
Reklama
Paulina i Andrzej Sawiccy przygodę s serami zaczęli tuż przed swoim ślubem. Tomasz Hołod, www.wroclaw.pl
Paulina i Andrzej Sawiccy przygodę s serami zaczęli tuż przed swoim ślubem.

Czy rzemieślnicze sery z mleka krowiego i koziego można kupić tylko na wsi? Nic podobnego! Paulina i Andrzej Sawiccy warzą je i sprzedają w centrum miasta, na wrocławskim Szczepinie. Ich mały sklepik odwiedza coraz więcej klientów, doceniających dobre jedzenie bez sztucznych dodatków.

Reklama

„Twaróg jak od babci”, „Żuławiak”, „Matołek”, „Handkase” czy „Twarożyc” to tylko niektóre sery wytwarzane przez wrocławską „Serotoninę – wrocławskie sery rzemieślnicze”. To niewielka serowarnia, którą założyło młode małżeństwo – Paulina i Andrzej Sawiccy.

Warzymy sery z mleka koziego i krowiego. Robimy to metodą tradycyjną. Jednak reprezentujemy nowe pokolenie, więc staramy się to trochę unowocześniać. Mamy dość obszerną gamę produktów. Są to twarogi, sery twarde, dojrzewające, różnego rodzaju tapasy marynowane w oleju, ale też deserki serowe na słodko. W sumie kilkanaście rodzajów. Do nadania im smaku i aromatu często używamy świeżych ziół, orzechów lub ziaren. Natomiast nie używamy sztucznych polepszaczy. W naszej ofercie na stałe zagościły również inne produkty nabiałowe, jak masło, maślanka, śmietana czy jogurty.
Andrzej Sawicki, właściciel Serotoniny

Pandemia pomogła podjąć decyzję

Jak opowiada Paulina Sawicka wszystko zaczęło się w 2019 roku, przed ich ślubem.

Podczas wieczoru kawalerskiego mój mąż dostał w prezencie od kolegów kilkudniowy kurs domowego wytwarzania sera. Gdy był na miejscu, dzwonił do mnie zachwycony. Twierdził, że jest to coś wspaniałego i że się przy tym relaksuje. Potem wrócił do swojej dawnej pracy, jednak robił sery dla rodziny i przyjaciół. Dopiero gdy wybuchła pandemia podjęliśmy decyzję, że trzeba wszystko postawić na jedną kartę i zaczęliśmy myśleć o tym, żeby otworzyć swój biznes serowy. I tak to się właśnie zaczęło.
Paulina Sawicka, właścicielka Serotoniny

Wszelkie inwestycje związane z otwarciem manufaktury państwo Sawiccy pokryli z własnych środków.

Zanim zaczęliśmy działalność wszyscy nam mówili, że na produkcję serów na pewno dostaniemy duże dofinansowanie. Tymczasem nie udało się pozyskać żadnych środków, nawet na początek. Akurat wybuchła pandemia i wszystkie pieniądze m.in. z urzędu pracy, szły na tarcze pomocowe. Z kolei fundusze unijne przeznaczone na taką działalność jak nasza, ukierunkowane są wyłącznie dla rolników i przedsiębiorców mieszkających na terenach wiejskich.
Andrzej Sawicki

„Serotonina” wyprodukowała pierwsze sery na Szczepinie w styczniu 2021 roku, a miesiąc później otwarty został sklepik.

Wcześniej Andrzej był barmanem i menadżerem restauracji. Natomiast Paulina studiowała stosunki międzynarodowe, a później przez wiele lat pracowała w banku.

Teraz serowarstwo pochłonęło ich całkowicie. Stało się dla nich nie tylko pracą, ale również prawdziwą pasją.

Dla okolicznych mieszkańców są dobrym sąsiadem

Wiele osób odwiedzających sklep przy ul. Słubickiej jest zdziwionych, że rzemieślnicze sery są warzone za ścianą, w samym sercu Wrocławia.

Od początku wiedzieliśmy, że chcemy prowadzić naszą działalność w mieście, we Wrocławiu. Gdy poszukiwaliśmy miejsca na naszą manufakturę, zależało nam, aby było ono blisko centrum i naszego domu. Już wcześniej mieszkałam na Szczepinie i bardzo lubiłam tę dzielnicę. Dlatego uznaliśmy, że będzie to doba lokalizacja. Jak się okazało, zostaliśmy tu bardzo dobrze przyjęci przez okolicznych mieszkańców. Już się do nas przekonali i traktują nas jak sąsiada. Więc potwierdziło się, że to była bardzo dobra decyzja.
Paulina Sawicka

Klientami sklepu na Słubickiej są przede wszystkim okoliczni mieszkańcy. Jednak właściciele „Serotoniny” starają się, aby ich produkty pojawiały się w różnych częściach Wrocławia. Po sery przyjeżdżają też właściciele sklepów z Oporowa, Ołtaszyna, Śródmieścia czy Biskupina. To najczęściej osoby świadome znaczenia dobrego odżywiania.

Wyroby „Serotoniny” można też zamówić z dowozem do domu.

Wszystko zaczyna się od mleka

Jak twierdzi Andrzej Sawicki, mleko to bazowy i najważniejszy surowiec przy produkcji serów. Od niego zależy jakość sera i to ono sprawia, że jest to naprawdę zdrowa, jakościowa żywność.

Dlatego mleko pozyskujemy od małych lokalnych gospodarzy. Są to zaprzyjaźnieni z nami rolnicy  - bracia z okolic Gostynia. Przywożą nam zarówno mleko kozie, jak i krowie. Średnio 3-4 razy w tygodniu. Łącznie jest to nawet 1500 litrów tygodniowo. Dostawy regulujemy na bieżąco, w zależności od potrzeb.
Andrzej Sawicki

Mleko, które przyjeżdża do „Serotoniny”, jest od razu przerabiane na sery i inne produkty nabiałowe.

Ceny naszych serów są zbliżone do cen innych serów rzemieślniczych. Czasami nieco niższe. Natomiast trudno je porównywać z tymi marketowymi. Często się zastanawiamy, jak to możliwe, że w marketach sprzedają goudę po 19,90 zł za kg podczas, gdy na wyprodukowanie jednego kilograma potrzeba 10 litrów mleka, które kosztuje ponad 2 zł. A gdzie koszty produkcji, dojrzewanie, logistyka czy sprzedaż? Dlatego aż się boimy pomyśleć, co musi zawierać w sobie taka gouda.
Paulina Sawicka

Odkryte rodzinne tradycje serowarskie

Podstawowej produkcji serów pan Andrzej nauczył się na kursie, który sprezentowali mu koledzy, a potem swoje umiejętności doskonalił pod okiem profesjonalnego serowara. Obecnie wiele serów wytwarzanych w „Serotoninie” powstaje na bazie jego autorskich receptur.

Okazało się nawet, że moja rodzina posiada tradycje serowarskie, o czym nie wiedziałem zanim zacząłem się zajmować produkcją serów. Tato i dziadek mojej babci zajmowali się tym jeszcze przed wojną.
Andrzej Sawicki

Największą popularnością cieszy się „Twaróg jak od babci”. Pan Andrzej chciał zrobić taki twaróg dla swojej 94-letniej babci, jaki ona pamiętała z młodości. Było to dość duże wyzwanie. Długo trwały próby, ale w końcu się udało.

Coraz lepiej sprzedają się także sery kozie, ponieważ są bardzo delikatne. Osoby, które pamiętają ich specyficzny, niekoniecznie przyjemny aromat, są mile zaskoczone, że te z „Serotoniny” go nie posiadają i przekonują się do nich.

Nie chcą zdobywać świata, ale lokalny rynek

Właścicielom „Serotoniny” zależy na tym, aby ich sery były jak najwyższej jakości i doceniane przez lokalnych odbiorców. Już rozpoczynając swoją działalność zakładali, że skupią się przede wszystkim na lokalnym rynku.

Swoje wyroby prezentują też poza Wrocławiem, jednak ograniczają się głównie do Dolnego Śląska. W weekendy sprzedają swoje sery na ekobazarkach m.in. niedaleko Smolca oraz koło Lubina.

„Serotonina” uzyskała certyfikat „Top Produktu” dla niektórych swoich serów. Potwierdza on najwyższą jakość wyrobów spożywczych. Jeden z serów otrzymał także wyróżnienie w ramach eliminacji do nagrody honorowej „Perła 2021”, która jest wręczana podczas Targów Smaki Regionów.

Raczej nie bierzemy udziału w konkursach. Bardziej nas interesuje to, aby robić dobry ser i dawać ludziom wysokiej jakości produkt, niż ubiegać się o wyróżnienia. Największą nagrodą są dla nas zadowoleni klienci, którzy do nas wracają. Jest ich coraz więcej i to nas ogromnie cieszy.
Andrzej Sawicki

Asortyment „Serotoniny” zmienia się co pół roku. Już 6. i 7. maja jej właściciele zapraszają na degustację nowego serowego menu w sklepiku przy serowarni na ul. Słubickiej 20c.

Czy wiesz, że…

Produkcja twarogu trwa minimum 48 godzin. A ser dojrzewający może potrzebować nawet kilku lat, aby trafić na stół.

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama
Powrót na portal wroclaw.pl Powrót na portal wroclaw.pl Wróć na portal wroclaw.pl Logo wroclaw.pl