Piłkarze Śląska wracają z Gdyni bez punktów

Piłkarze Śląska Wrocław przegrali w Gdyni z Arką 1:2 w meczu 28. Kolejki piłkarskiej ekstraklasy. Jedynego gola dla WKS-u zdobył z rzutu karnego Michał Chrapek.

  • fot. Krystyna Pączkowska (www.slaskwroclaw.pl)

    fot. Krystyna Pączkowska (www.slaskwroclaw.pl)


Śląsk Wrocław lepiej rozpoczął niedzielne spotkanie, a prowadzenie objął już w pierwszym kwadransie meczu. W 10. minucie Robert Pich starł się z Mateuszem Młyńskim i padł w polu karnym, a arbiter bez wahania wskazał na „wapno”. Powtórki telewizyjne nie wskazały jednoznacznie faulu zawodnika Arki, jednak arbiter po konsultacji z wozem VAR utrzymał swoją decyzję.

Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Michał Chrapek – i podobnie jak w zeszłym tygodniu – i tym razem okazał się pewnym egzekutorem rzutu karnego. Śląsk prowadził w Gdyni 1:0.

Problematyczny Płacheta

Bardzo dużo problemów miejscowym sprawiał niezwykle szybki skrzydłowy WKS-u, Przemysław Płacheta. W 35. minucie po kontrataku pomocnik przebiegł kilkadziesiąt metrów z piłką i próbował zaskoczyć golkipera Arki technicznym strzałem zza pola karnego, ale futbolówka zatrzymała się na słupku. Tymczasem Arka nie wyglądała na zespół dramatycznie broniący się przed spadkiem. Poza jedną sytuacją, kiedy uderzał Oskar Zawada, gdynianie właściwie nie zagrozili bramce WKS-u.

Ukarani za minimalizm

Wrocławian w niedzielnym spotkaniu zgubił minimalizm. Po zmianie stron nie skupiali się na kolejnych atakach, ale raczej na prowadzeniu piłki i kontrolowaniu meczu. W 70. minucie Arka wysłała pierwszy sygnał ostrzegawczy – Michał Nalepa po indywidualnym rajdzie uderzył wysoko nad poprzeczką. Siedem minut później głową uderzał Damian Zbozień, ale i tym razem Matus Putnocky wspiął się na wyżyny umiejętności i złapał piłkę. Niestety, kilka chwil potem był już bezradny.

W 82. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najlepiej w polu karnym Śląska odnalazł się Adam Danch i mocnym strzałem głową umieścił piłkę w siatce. Podopieczni Vitezslava Lavicki mogli odpowiedzieć przepięknym golem, ale bramkarz Arki z największym trudem wybił uderzenie z przewrotki Jakuba Łabojko.

Końcówka dla Arki

Gospodarze nie odpuszczali i za wszelką cenę dążyli do wywalczenia kompletu punktów. Już w doliczonym czasie gry Marko Vejinović huknął z dystansu w poprzeczkę, a w ostatniej minucie doliczonego czasu gry sędzia podyktował rzut karny dla Arki. Po jednym z dośrodkowań Israel Puerto zagrał piłkę ręką i choć początkowo arbiter tego nie dostrzegł, to dostał podpowiedź od sędziów śledzących spotkanie na ekranach i po dokładnej analizie powtórek raz jeszcze podyktował jedenastkę, tym razem dla gdynian.

Korzystny wynik Śląska był w rękach Matusa Putnocky'ego. Bramkarz WKS-u dobrze wywiązał się ze swoich obowiązków, bo rzut karny obronił, ale wobec dobitki był już bezradny. Rzutem na taśmę wrocławianie przegrali w Gdyni 1:2.

Szansa na rehabilitację WKS-u już w środę. W ramach 29. kolejki PKO BP Ekstraklasy Śląsk zagra na wyjeździe z Wisłą Płock.

Arka Gdynia – Śląsk Wrocław 2:1 (0:1)
Bramki: Danch 82, Vejinović 90 – Chrapek 12 (k)

Arka: Steinbors – Zbozień, Marić, Danch, Marciniak, Kopczyński (78 Jankowski), Nalepa, Samanes (46 Siemaszko), Vejinović, Młyński, Zawada (61 Schirtladze).
Śląsk: Putnocky – Cotugno (76 Dankowski), Puerto, Tamas, Stiglec, Żivulić, Mączyński (71 Łabojko), Pich, Chrapek, Płacheta, Exposito (80 Bergier).

Żółte kartki: Kopczyński, Siemaszko oraz Żivulić, Chrapek.
Sędzia: Paweł Raczkowski.



Zgłoś uwagę