Panthers mistrzami Polski, Sparta nie dała szans Stali

Zarówno Panthers Wrocław, jak i Sparta Wrocław miniony weekend zaliczą do bardzo udanych. Pierwsi pokonując Lawlanders Białystok 28:14 odebrali przeciwnikom tytuł mistrza Polski w futbolu amerykańskim, z kolei drudzy, pokonując na własnym torze Stal Gorzów 58:32, nie dość, że zrewanżowali się przeciwnikom za porażkę w pierwszym meczu, to jeszcze wysokim zwycięstwem zapewnili sobie punkt bonusowy.


Mistrzostwo Polski dla Panthers Wrocław!

Futboliści Panthers Wrocław z pewnością mogą wypowiedzieć słowa: do trzech razy sztuka! W minioną sobotę, na Stadionie Olimpijskim, już po raz trzeci w historii Pantery rozgrywały mecz o mistrzostwo, jednak tym razem, po raz pierwszy obiekt okazał się dla nich łaskawy. 

W poprzednich pojedynkach rozgrywanych we Wrocławiu, w 2015 i 2018 roku, Pantery były zbyt gościnne i pozwalały, aby puchar ligi krajowej wznosili przeciwnicy. Tym razem, na szczęście było zupełnie inaczej, choć wyrównane dwie pierwsze kwarty, zakończone wynikiem 7:7, nie wskazywały, aby to wrocławianie pewnie sięgnęli po tytuł.

fot. www.facebook.com/PanthersWroclaw

Trzecia odsłona sobotniego starcia była już jednak zdecydowanie lepsza w wykonaniu gospodarzy, którzy dość szybko wyszli na 7-punktowe prowadzenie. Jednak wówczas i tym razem goście z Białegostoku nie pozostawali dłużni i równie sprawnie odpowiedzieli, doprowadzając do remisu. Na szczęście tego dnia to wrocławianie byli w lepszej dyspozycji, co potwierdzili znakomitą czwartą kwartą. Najpierw kibiców zgromadzonych na Olimpijskim ucieszył przyłożeniem Barnes, a jeszcze większą euforię na trybunach wywołał Fiedziuk, który ustanowił wynik spotkania na 28:14 dla miejscowych.

Tym samym to wrocławskie Pantery powróciły na szczyt polskiej ligi futbolu amerykańskiego, zwyciężając na własnym terenie. 

Panthers Wrocław - Lawlanders Białystok 28:14.

Sparta nie pozostawiła złudzeń Stali

Za nami 10. kolejka żużlowej PGE Ekstraligi. W niedzielę, na Stadionie Olimpijskim, żużlowcy Sparty Wrocław podejmowali TRULY.WORK Stal Gorzów. Podopieczni Dariusza Śledzia za wszelką cenę chcieli zrewanżować się za wcześniejszą porażkę ze Stalówką, jakiej doznali w wyjazdowym spotkaniu w Gorzowie Wielkopolskim. Wówczas gospodarze zwyciężyli 48:42 i byli na dobrej drodze, aby w dwumeczu sięgnąć po punkt bonusowy. Na szczęście stało się zupełnie inaczej.

fot. wts.pl

W drużynie Sparty Wrocław za nieobecnego Taia Woffindena mieliśmy zastępstwo zawodnika. Z kolei drużyna gości przyjechała do Wrocławia osłabiona brakiem kluczowego zawodnika Szymona Woźniaka, który nabawił się silnego wstrząsu mózgu w meczu szwedzkiej Elitserien.

Już początek niedzielnego starcia zwiastował pewne zwycięstwo Sparty. Wrocławianie na siedem wyścigów wygrali aż sześć, w tym pięć z nich kończyło się wynikiem 5:1 dla gospodarzy. Po 7. wyścigach na tablicy widniał wynik 32:10, co nie dość, że przesądzało zwycięstwo miejscowych, to jeszcze dawało realne szanse na wywalczenie punktu bonusowego.

Jedynym zawodnikiem, który potrafił szybko odczytać wrocławski tor był Bartosz Zmarzlik, który poza pierwszym startem, w którym przyjechał do mety na drugiej pozycji, następne swoje biegi kończył jako zwycięzca, zdobywając w całym meczu 17 punktów, czyli ponad połowę zdobyczy całej drużyny z Gorzowa. Drugim z zawodników gorzowskiej Stali, który starał się walczyć i atakować był Anders Thomsen, który zdobył w meczu ze Spartą 9+1 pkt.

Z kolei w drużynie Sparty Wrocław wszyscy jeździli wręcz znakomicie, dzięki czemu o końcowy wynik kibice mogli być spokojni. Przed biegami nominowanymi na tablicy mieliśmy wynik 52:26 dla gospodarzy, a po dwóch ostatnich starciach 58:32.

Najwięcej punktów po stronie miejscowych zanotowali Maciej Janowski (12 oczek), Vaclav Milik (9), a także Jakub Jamróg, Max Fricke oraz Przemysław Liszka, którzy dołożyli po 8 punktów. 

Betard Sparta Wrocław - TRULY.WORK Stal Gorzów 58:32

Nowy nabytek wrocławskiego Śląska

W weekend poznaliśmy także nazwisko nowego zawodnika piłkarskiego Śląska Wrocław. To utalentowany młodzieżowy reprezentant Polski Przemysław Płacheta, o którego tego lata walczyło kilka ekstraklasowych klubów, na szczęście ostatecznie były już zawodnik Podbeskidzia Bielsko-Biała zdecydował się dołączyć do dolnośląskiej drużyny. Ze Śląskiem podpisał 3-letni kontrakt.

fot. slaskwroclaw.pl

W barwach Podbeskidzia Płacheta rozegrał 25 meczów, strzelając sześć goli. Był wyróżniającą się postacią całej I ligi, czym zapracował na powołanie do reprezentacji Polski U-21 na tegoroczne mistrzostwa Europy. Na włoskim turnieju Płacheta był najmłodszym zawodnikiem w kadrze Czesława Michniewicza i wystąpił w jednym spotkaniu.

Urodzony 23 marca 1998 roku w Łowiczu piłkarz w latach 2015-2018 reprezentował barwy niemieckiego RB Lipsk, w którym występował w drużynie juniorów oraz rezerw, a także Sonnenhof Großaspach, grającego w 3. lidze. Wcześniej szkolił się w polskich klubach Pelikanie Łowicz, ŁKS-ie i SMS-ie Łódź oraz Polonii Warszawa.

– To jeden z najbardziej uzdolnionych polskich piłkarzy w swoim roczniku, co tylko potwierdziło powołanie na EURO U-21 – zaznacza Dariusz Sztylka, dyrektor sportowy wrocławskiego klubu. – Bardzo się cieszę, że Przemek trafił do Śląska Wrocław. Jest zawodnikiem dysponującym bardzo dużą szybkością, potrafi grać jeden na jeden i precyzyjnie dośrodkować. Wierzymy, że w pełni rozwinie u nas swoje skrzydła – dodaje.



Zgłoś uwagę