Historyczny wyczyn wrocławskiego triathlonisty

Wrocławianin, Michał Rajca, jako pierwszy Polak w historii, zwyciężył w jednym z najtrudniejszych triathlonów na świecie – Swissman Xtreme Triathlon.

  • fot. facebook.com/suixtri, Michał Rajca, zwycięzca Swissman Extreme Triathlon


Wydarzenia z soboty 23 czerwca zapiszą się na kartach historii polskiego triathlonu. Tego dnia odbyły się jedne z najcięższych, wręcz morderczych, zawodów, które rozpoczęły się w szwajcarskim mieście Ascona. Udział w wydarzeniu wzięło nieco ponad 100 zawodników, wśród nich wrocławianin -  Michał Rajca, dla którego zawody były głównym celem na pierwszą połowę sezonu.

Zawodnicy musieli pokonać wpław 3,8 km na jeziorze Maggiore, następnie przejechać wymagającą trasę kolarską, ciągnącą się przez trzy przełęcze i liczącą 180 km, oraz bieg na dystansie 42,2 km.

28-letni Michał Rajca zaliczył trasę Swissman Extreme Triathlon w 11 godzin 26 minut i 5 sekund. To najlepszy czas w historii zawodów. Kolejne miejsca na podium zajęli Szwajcarzy, drugi był Christian Rutschmann, a trzeci - Gabriel Hopf.

Historyczny wyczyn

– Niezmiernie mi miło, że tym osiągnięciem przechodzę do historii polskiego triathlonu. To było wielkie wyzwanie, któremu stawiłem czoła i ciężką pracą udało się osiągnąć sukces. Plan na pierwszą połowę sezonu został zrealizowany, teraz czas na kolejne cele – mówi zwycięzca Swissman Extreme Triathlon, Michał Rajca. - Najważniejszy będzie triathlon na Hawajach, czyli mistrzostwa świata, gdzie również chciałbym pokazać się z jak najlepszej strony

Michał Rajca uprawia długodystansowy triathlon, który rozgrywany jest na dystansie Ironman Triathlon, w bardzo trudnych warunkach, najczęściej w górach. Wiąże się to z morderczym wysiłkiem, gdyż na rowerze pokonywane są podjazdy i przełęcze, a bieg na dystansie 42 km najczęściej kończy się na szczycie góry.

Triathlon staje się coraz bardziej popularną dyscypliną, także w Polsce. – W Polsce organizowanych jest kilka ciekawych imprez, a najpopularniejszy jest Triathlon Karkonoski, który w tym roku także udało mi się wygrać. Na jedno miejsce jest aż pięciu chętnych, co pokazuje prestiż tych zawodów. To na pewno cel wielu biegaczy, którzy kończąc „płaski” triathlon, chcą spróbować czegoś bardziej ekstremalnego – dodaje tegoroczny zwycięzca Swissman Extreme Triathlon.

Prestiż Swissman Extreme Triathlon

Pierwszeństwo w zapisach na te bardziej prestiżowe zawody mają triathloniści, którzy mogą pochwalić się sukcesami w swoim sportowym CV. Są nieco inaczej traktowani, niż ci, którzy chcą wystąpić na poważnej imprezie po raz pierwszy. - Dostanie się na Swissman Extreme wcale nie jest łatwe. Ludzie czasami po cztery-pięć razy próbują otrzymać kwalifikacje, ale to mocno elitarny triathlon, nie każdemu się to udaje. Moje zwycięstwo dało mi dodatkowego kopa motywacyjnego, a także pozwoliło odhaczyć na liście ekstremalnych rzeczy do zrobienia kolejny punkt – tłumaczy Michał Rajca.

Trasa Swissmann Extreme Triathlon 

Zwycięzca szwajcarskiego triathlonu do swojego występu przygotowywał się od wielu miesięcy. – W zimie dużo biegałem po górach i jeździłem na rowerze stacjonarnym. Pogoda nie pozwalała na inne treningi, dlatego też jeśli tylko mogłem, wylatywałem do Hiszpanii, gdzie korzystając ze sprzyjającej aury, mogłem trenować w pełni możliwości. W tym roku startowałem w dwóch biegach górskich – Ultramaratonie Karkonoskim oraz Biegu w Szczawnicy, a tuż przed zawodami w Szwajcarii udało mi się jeszcze zwyciężyć w Triathlonie Karkonoskim. Wówczas wiedziałem, że jadę do Ascony bardzo dobrze przygotowany – mówi o przygotowaniach wrocławski triathlonista, którzy liczy także, że sportowy sukces odniesiony w Swissman Extreme przełoży się na jego przyszłość i kontrakty ze sponsorami.

Zgłoś uwagę