Alois Alzheimer. Wrocławskie wątki i pamiątki

Podpis Aloisa Alzheimera, źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna

115 lat temu, 3 listopada, niemiecki lekarz psychiatra i neuropatolog przedstawił na forum Towarzystwa Neuropsychiatrii Południowo-Zachodnich Niemiec w Tybindze przypadek „specyficznej choroby kory mózgowej”, wykryty przez siebie u zmarłej pacjentki. W 1912 r. ów sławny już lekarz przyjechał pracować do Wrocławia. Jego epokowe odkrycie cały świat zna pod nazwą „choroba Alzheimera”.

Małgorzata Wieliczko | 03 listopada 2021

Gdy przybył do Wrocławia, opuszczając dla niego Monachium, 48-letni Alois Alzheimer był sławnym w świecie medycznym profesorem psychiatrii i neurologii. Zaproponowano mu kierownictwo Katedrą Psychiatrii Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Kliniką Psychiatryczną i Chorób Nerwowych (Königlich Psychiatrischen und Nervenklinik), która w 1907 r. otrzymała w mieście nową lokalizację. Mieściła się przy Auenstrasse (dzisiejszej Bujwida 44, w okresie 1989-2015 siedzibę miała tam Klinika Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej).

Alois Alzheimer

Prof. Alois Alzheimer w 1909 r., CC BY-NC-ND 3.0

Na drodze do sławy

Wielką karierę w dziedzinie psychiatrii Alzheimer (ur. 14.06.1864 r. koło bawarskiego Würzburga) zaczął dosyć swobodnie. Jako 18-latek miał raczej pstro w głowie i studia medyczne, które „wymyślił” dla niego ojciec, na początku nie bardzo go zajmowały. Wyższą edukację zaczął w Berlinie, gdzie miał kontakt z największymi sławami medycznymi, jednak wytrzymał tam tylko rok.

Medycyny, na szczęście, jednak nie porzucił. Studia kontynuował Tybindze, a ukończył dyplomem w Würzburgu. Jako 23-latek był już gotowy do pracy. Pierwszą znalazł w tzw. Irrenschloss („zamku obłąkanych”), położonym na obrzeżach Frankfurtu nad Menem, znanym z tego, że pacjentów psychiatrycznych traktowano z szacunkiem, unikając przymusu, a izolując tylko osoby rzeczywiście dla otoczenia niebezpieczne. To tam Alzheimer, poza codzienną pracą z chorymi, spędził wiele godzin na badaniach mikroskopowych mózgów zmarłych pacjentów. Tam również natrafił na przypadek, który zmienił nie tylko jego przyszłe życie, a także świat medycyny.

Lekarz od „choroby zapomnienia”

Był już wtedy ordynatorem oddziału, gdy w listopadzie 1901 r. do „zamku obłąkanych” trafiła 51-letnia kobieta, Augusta Deter. To, jak się zachowywała, bardzo Alzheimera zainteresowało – miała zaburzenia pamięci i mowy, napady lęku, a także gubiła się w czasoprzestrzeni, na pytania odpowiadała bezsensownie albo wcale. Jej zaawansowany proces otępienny nie pasował do wieku Augusty. Alzheimer nazwał ten przypadek jako „chorobę zapomnienia” (Krankheit des Vergessens).

pacjentka Alzheimera

Wyniszczona chorobą neurologiczną pacjentka dr. Alzheimera, źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna

W 1903 r. Alzheimer zmienił miejsce pracy na klinikę w Monachium. Tam się habilitował. Nie ustało jednak jego zainteresowanie „chorobą zapomnienia”, którą zaobserwował u Augusty Deter (na fot. powyżej). Gdy kobieta zmarła w 1906 r. poprosił o przesłanie jej mózgu do badań, które prowadził przez kilka miesięcy. Alzheimer wykrył w korze mózgowej zmarłej pacjentki nadmiar zarówno tzw. blaszek amyloidowych (zwanych blaszkami lub płytkami starczymi) – które powstają na skutek przenikania do neuronów zbyt dużej ilości wapnia, co z kolei prowadzi do obumierania neuronów – jak i splątków neurofibrylarnych (zwyrodniałe komórki nerwowe).

Przełom w neurologii – choroba Alzheimera

Wnioskami z badań Alois Alzheimer podzielił się na zjeździe psychiatrów w Tybindze – 3 listopada 1906 r., czym wzbudził prawdziwą sensację. Potem zapisał je w artykule naukowym. Cztery lata później odkrycie bawarskiego neurologa – „choroba zapomnienia” została po raz pierwszy nazwana w podręczniku neurologii jako „choroba Alzheimera”. Oficjalnie nazwę tę wprowadzono zaś do świata medycyny w 1967 r. podczas kongresu medycznego w Lozannie.

Alzheimer w Monachium

Prof. Alzheimer (stoi, trzeci po prawej) nie rozstawał się w zasadzie z ulubionymi cygarami. Pozował z nimi do zdjęć, zostawiał je na salach wykładowych. Tu ze swoimi współpracownikami z kliniki w Monachium (1909-1910), źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna

Owiany światową sławą, Alzheimer w roku 1908 otrzymał tytuł profesora. Do 1912 r. kierował też w Monachium laboratorium anatomii, sprawując jednocześnie funkcję naczelnego lekarza w klinice psychiatrycznej. Potem trzy lata swojego życia, które niestety okazały się ostatnimi, prof. Alzheimer spędził we Wrocławiu.

Okres wrocławski – obiecujący, ale krótki

Klinika, którą objął prof. Alzheimer we Wrocławiu, była obliczona na 84 pacjentów. Szpital złożony był z trzech części szpital – głównej i dwóch skrzydeł, oddzielnie dla kobiet i mężczyzn. Na terenie znajdowały się także izolatoria, połączone łącznikami z oddziałami szpitalnymi, a także kostnica i budynek gospodarczy z kotłownią.

klinika psychiatrii przed wojną

Budynek kliniki przy Bujwida 44 (Auenstrasse), lata 1906-1910, żródło: fotopolska.eu 

Oprócz nowoczesnej placówki, w oknach której nie było krat, tylko szyby, a klamki zastąpiono specjalnymi uchwytami, armatura sanitarna była zaś zamontowana nie na ścianach, a w ich wnętrzu, nowy dyrektor otrzymał także pełną swobodę naukową i niezależność w penetrowaniu obszarów badawczych oraz znakomite wsparcie kadrowe (jednym z jego asystentów był Hans Gerhard Creutzfeldt, ten sam, który później, w 1920 r., podał opis nieznanej choroby neurologicznej, co niezależnie, prawie w tym samym czasie, zrobił też inny niemiecki lekarz Alfons Jacob. Obu jednak uznano za odkrywców tego schorzenia, nazywanego chorobą Creutzfeldta-Jakoba).

willa Alzheimera

Rodzina Alzheimerów dostała także do dyspozycji położoną tuż obok kliniki, przy Auenstrasse 42, przestronną willę otoczoną zielenią, z dostępem do pięknego różanego ogrodu. W „naszych czasach” w budynku przez wiele lat znajdował się żłobek. Dziś widnieje na nim napis: Hospicjum dla dzieci im. Jana Pawła II „Dom Nadziei” – uruchomione dzięki m.in. Otylii Jędrzejczak, która wystawiła na licytację swój złoty medal olimpijski (fot. powyżej, źródło: fotopolska.eu).

Pewnie nie trzy lata, a wielokrotnie dłużej prof. Alzheimer mógłby we Wrocławiu kształcić następców, prowadzić badania – przyczyniając się do rozwoju psychiatrii i neurologii, a może i otrzymać Nagrodę Nobla – gdyby nie paskudna infekcja bakteryjna, jakiej nabawił się podczas przeprowadzki z Monachium, która mocno osłabiła serce i nerki lekarza. 

Mimo to bardzo poważnie podszedł do wszystkich swoich obowiązków, powszechnie szanowany i lubiany przez studentów, których uczył psychiatrii, anatomii i histologii układu nerwowego. Doglądał pacjentów w szpitalu, ale i przyjmował ich w prywatnym gabinecie. Nie odmawiał wykładów poza uczelnią, a gdy wybuchła I wojna światowa, prof. Alzheimer organizował wieczory medycyny wojennej, a także napisał m.in. książkę „Wojna i nerwy”, w której opisał skutki psychicznych urazów wojennych, które dziś nazywamy stresem pourazowym. Schorowanemu szefowi kliniki przy Auenstrasse udało się nawet zorganizować we Wrocławiu kongres psychiatrów i neurologów, miał też plany kolejnych badań... 

tablica, Alzheimer

Na willi Alzheimera przy Bujwida 42 widnieje portret psychiatry. Płaskorzeźba z inskrypcją, projektu byłej profesor ASP we Wrocławiu, rzeźbiarki  Łucji Skomorowskiej-Wilimowskiej, pojawiła się tam z okazji 80. rocznicy śmierci lekarza (1995). Zagadką pozostaje tylko rok urodzenia Alzheimera, wyryty na tablicy..., źródło: Bonio, CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons

Udzielał się jeszcze naukowo w sierpniu 1915 r. W grudniu jednak, dokładnie 19. dnia tego miesiąca, którym była niedziela, zmarł w wieku 51 lat, co odnotowano w wydaniu „Schlesische Zeitung” z 20.12.1915 r., a świat medyczny nie tylko Wrocławia zrozumiał, że medycyna straciła jednego z najlepszych naukowców.

Zgodnie z życzeniem prof. Alzheimera, został pochowany na cmentarzu we Frankfurcie nad Menem u boku swojej zmarłej w 1901 r. żony Cecylii (psychiatra nigdy potem ponownie się nie ożenił), a ceremonia była skromna i miała charakter rodzinny, bez wszelkich hołdów, należnych wielkiemu uczonemu.

Na alzheimera chorują miliony ludzi

21 września obchodzony jest Światowy Dzień Choroby Alzheimera, ustanowiony w 1999 r. Według obliczeń  Alzheimer’s Disease International (ADI), na świecie co trzy sekundy ktoś zapada na jakiś rodzaj demencji – szacuje się, że dziś na chorobę Alzheimera choruje od 15 do 21 mln ludzi, a w Polsce ta liczba przekroczyła już 350 tysięcy. Jeśli doliczyć do tego inne formy otępienia, to w naszym kraju jest ponad pół miliona chorych.

Społeczeństwa Zachodu się starzeją, więc liczba chorych rośnie w takim tempie, że według ADI w 2050 r. na różnego rodzaju demencje będzie cierpieć 131,5 mln osób. Równocześnie dwie na trzy osoby, które zapytano, czy wiedzą coś o otępieniu wywołanym uszkodzeniem mózgu, twierdziły, że nie mają szczegółowych informacji na ten temat. Do dziś alzheimer jest nieuleczalny. W grupie po 65. roku życia częstość zachorowania określa się na 10 proc., około 60. roku życia to 2 proc., a bliżej 80 lat – aż 50 proc.

Alzheimer też coraz częściej dotyka ludzi młodych, a rozpoznanie medyczne jest początkiem długiej i trudnej choroby, która trwa na ogół od 2 do 20 lat. Objawia się narastającym otępieniem umysłowym. Chory zaczyna zapominać podstawowe rzeczy, związane z pracą zawodową czy czynnościami dnia codziennego, nie pamięta słów, imion, gubi się w znanych mu miejscach. Z czasem przestaje rozpoznawać bliskich, nie potrafi określić, w jakim jest miejscu, nie może wykonać żadnej czynności samodzielnie, nie panuje nad czynnościami fizjologicznymi.

mózg chory i mózg zdrowy, alzheimer

Porównanie budowy mózgu osoby zdrowej (po lewej) i osoby z chorobą Alzheimera (po prawej), źródło: Wikipedia, domena publiczna

Alzheimer to także choroba, która dotyka osób bliskich pacjentom. Stała opieka nad chorym na alzheimera wymaga niesłychanego wysiłku psychicznego i fizycznego. Mimo bardzo intensywnie prowadzonych prac badawczych nie ma skutecznego leczenia, które zapobiegałoby rozwojowi i powstrzymywało proces chorobowy. Można tylko opóźniać i łagodzić objawy, takie jak stany lękowe, depresja, psychozy, nadmierne pobudzenie psychoruchowe, zaburzenia snu.

W walce z chorobą najskuteczniejszym wsparciem dla osób chorych i ich rodzin jest wiedza, współczucie, cierpliwość, dobroć i miłość. Ciężar opieki medycznej, finansowej i socjalnej nad osobami, które tracą sprawność do samodzielnego życia, przejmują bliscy. Potrzebują jednak wsparcia i życzliwości ze strony otoczenia, informacji oraz fachowej porady, aby mogli udźwignąć nadzwyczaj ciężkie brzemię, jakim jest opieka nad osobą chorą przewlekle, tracącą pamięć.
(źródło: www.gov.pl)

dom na Ciepłej

Pierwsze w Polsce Centrum Spotkań dla osób w początkowej fazie choroby Alzheimera lub innych chorób otępiennych we Wrocławiu, fot. www.wroclaw.pl

We Wrocławiu takiego wsparcia mogą oczekiwać np. w Centrum Spotkań dla osób w początkowej fazie choroby Alzheimera lub innych chorób otępiennych, otwartym w 2015 r. przy ul. Ciepłej 15b.  „Na Ciepłej” to dzienny dom pomocy dla osób w wieku emerytalnym oraz osób samotnych o zmniejszonej sprawności psychofizycznej. Prowadzone są tam zajęcia grupowe, terapia, psychoedukacja i grupy wsparcia. Bardzo ważną jego częścią jest projekt MeetingDem – innowacyjny system wspierania osób z łagodnym i umiarkowanym otępieniem oraz ich opiekunów. Centrum to wspólne przedsięwzięcie Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, miasta Wrocławia i Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. 

Bibliografia: 
K. Wronecki, Wrocławskie lata Aloisa Alzheimera [w:] Wybitni wrocławianie. Kalejdoskop postaci – portret miasta, tom V, Wrocław 2013